Świat

Tour de France 2022: Zapowiedź 9. etapu

Damiano Caruso
Damiano Caruso / fot. Bahrain-Victorious

Zaczyna się “górska” zabawa. Niedzielny, 9. etap Tour de France to wreszcie seria wymagających, górskich podjazdów i niemal 4000 metrów przewyższenia na dystansie 192 kilometrów. Na deser – meta na podjeździe w Chatel Les Portes du Soleil. Czy tym razem swoją szansę zyskają specjaliści od ucieczek, czy może UAE Team Emirates i Jumbo-Visma znów wykorzystają swą siłę?

Peleton ruszy ze szwajcarskiego Aigle, a etap niemal w całości poprowadzony jest przez terytorium Szwajcarii. Dopiero w końcówce zawodnicy wjadą do Francji, gdzie rozpocznie się prowadząca na metę wspinaczka. Łącznie na trasie znajdą się cztery kategoryzowane podjazdy: Cote de Bellevue (4. kategoria), Col des Mosses (2.), Col de la Croix (1.) oraz Pas de Morgins (1.). Wygląda więc na to, że Magnus Cort (EF Education-EasyPost) pożegna się z koszulką lidera klasyfikacji górskiej.

Profil 9. etapu Tour de France 2022

Pogoda do wspinaczek wydaje się być wręcz idealna – temperatura będzie wynosić około 20 stopni Celsjusza, nie są zapowiadane opady deszczu. Także wiatr nie powinien być przesadnie dokuczliwy, w porywach dochodząc do ledwie 30 km/h. Wygląda zatem na to, że odcinek powinien być dobrym probierzem możliwości poszczególnych zawodników.

Faworyci 9. etapu Tour de France 2022

Podczas tegorocznej “Wielkiej Pętli” największe gwiazdy wyścigu mają wyjątkowo “kanibalistyczną” naturę i nie lubią odpuszczać walki o etapowe skalpy. Dotąd w zasadzie tylko raz (na odcinku poprowadzonym po brukach) pozwoliły wygrać nieoczywistemu kandydatowi. Czy tym razem będzie podobnie i Jumbo-Visma oraz UAE Team Emirates będą konsekwentnie neutralizować próby ataków mocnych “górali”?

Pierwsza część etapu, która jest względnie łatwa nie będzie im sprzyjać. Opcje są zatem dwie: albo ruszy naprawdę wielka grupa, która dostanie od najmocniejszych drużyn “zielone światło”, a specjaliści od wspinaczek sprytnie się do niej włączą, albo prawdziwa, naprawdę mocna ucieczka zawiąże się dopiero w drugiej części rywalizacji, na podjeździe pod Col des Mosses.

Ostatecznie wydaje mi się, że czołowe grupy nie będą chciały trwonić sił, by na tak trudnym etapie za wszelką cenę bić się o etapową wygraną, która – koniec końców – niewiele im da. Powinien się zatem udać odjazd sporej grupy, z której o triumf powinni powalczyć specjaliści od jazdy w górach. Zerkając na to, kto może się w tym gronie znaleźć, na pierwszym miejscu wskazuję Damiano Caruso (Bahrain-Victorious). Wysoko stoją też akcję Lennarda Kamny (BORA-hansgrohe), który w piątek był sto metrów od wygranej. W gronie kandydatów do odjazdu wskazać muszę też Szwajcara Stefana Kunga (Groupama-FDJ), który może odjechać z kolegą z drużyny, Thibautem Pinot.

Wymienianie połowy peletonu zazwyczaj niewiele wnosi, toteż po namyśle stawiam na Damiano Caruso, który nie tylko sięgnąć może po skalp, ale i założyć koszulkę “górala”.

To Top