Świat

Tour de France 2022: zapowiedź 7. etapu

Tadej Pogacar
Tadej Pogacar / fot. UAE Team Emirates

Pierwszy górski finisz tegorocznego wyścigu i to w dodatku w miejscu w którym na dobrą sprawę narodziła się gwiazda Tadeja Pogacara. Czy Słoweniec dziś potwierdzi dominację na francuskich drogach?

Trasa 7. etapu Tour de France 2022

Teoretycznie cały etap liczący 176 kilometrów można sprowadzić do finałowych 7 kilometrów. To co poprzedza prowadzący do mety podjazd na La Super Planche des Belles Filles będzie jedynie dość długą rozgrzewką i będę szczerze zdumiony, jeśli we wcześniejszej fazie etapu wydarzy się cokolwiek ciekawego.

Niemniej jednak zanim dotrzemy do ostatniej wspinaczki na kolarzy czeka 100 kilometrów dojazdu do lotnego finiszu w Gerardmer, a kilka kilometrów później kolarze zameldują się na pierwszej tego dnia górskiej premii na Col de Grosse Pierre. Ze szczytu podjazdu 3. kategorii do kolejnej premii (także 3. kategorii) do pokonania będzie niecałe 30 kilometrów przedzielonych jednym nieskategoryzowanym podjazdem na Coll du Merill. Po przejechaniu Col des Croix zawodnicy ruszą w stronę Plancher-Les-Mines i na 166 kilometrze trasy rozpocznie się główna atrakcja dnia.

Sama premia górska 1. kategorii wyznaczona na linii mety rozpoczyna się 7 kilometrów przed końcem etapu. Średnie nachylenie wynoszące niecałe 9% jest delikatnie przekłamane przez dwa wypłaszczenia, bo, przez większość podjazdu nachylenie wynosi niemal 10%. Decydujące znaczenie powinna mieć szutrowa końcówka, gdzie gradient skacze nawet do 24%.

Faworyci 7. etapu Tour de France 2022

Postawmy sprawę jasno. Jeśli na ostatnim podjeździe nie będzie przed peletonem uciekinierów to jakikolwiek inny scenariusz niż wygrana Tadeja Pogacara będzie sensacją. Słoweniec miał póki co w tym wyścigu dwa testy do zdania i zarówno na brukach, jak i wczorajszy na mecie w Longwy zdał celująco. Mając na uwadze dość wątpliwe decyzje taktyczne pozostałych drużyn Pogacar póki co nie znalazł się choćby na chwilę w tarapatach i nie sądzę, że dziś będzie inaczej. W górach wsparcie zapewniać mu będzie Rafał Majka, Marc Soler, George Bennett oraz Brandon McNulty i choć nie wszyscy z tej czwórki wyglądają póki co rewelacyjnie uważam, że w kluczowych momentach wyścigu Pogacar będzie miał na kim polegać.

W Jumbo-Visma sprawa wydaje się być jasna i rolę jedynego już lidera powinien pełnić Jonas Vingegaard. Na korzyść Duńczyka działa fakt, że z Primożem Roglicem wydaje się być względnie dobrze, bo był w stanie przyspieszyć w końcówce wczorajszego etapu i w perspektywie całego wyścigu wydaje się być realnym wsparciem dla Vingegaarda. Można śmiało stwierdzić, że to właśnie Duńczym z Jumbo-Visma jest jedyną nadzieją na to, że będziemy mieć większe emocje w walce o wygraną w całym wyścigu.

Rzecz jasna nie można zapominać o ekipie Ineos-Grenadiers. Brytyjska grupa póki co niespecjalnie się wychyla, a w czołowej ósemce ma aż 4 zawodników ze stratą maksymalnie minuty do Pogacara. W tej czwórce jest Adam Yates, Dani Martinez i Geraint Thomas, a tak mocna trójka pozwala rozgrywać wyścig na kilka sposobów. Oczywiście, jeśli Pogacar pojedzie tak jak nas do tego zdążył już przyzwyczaić to żadne taktyczne gierki nie pomogą, ale przyznać trzeba, że Ineos ma kim wywierać presję na drużynie UAE Team Emirates.

Bardzo dobrze dotychczas jedzie drużyna Arkea-Samsic, a to jest moment w którym Nairo Quintana powinien pokazać swoje umiejętności. Kolumbijczyk ma wokół siebie Warrena Barguila, Maxime’a Boueta i świetnie jadącego na pierwszych etapach Łukasza Owsiana. W kolejnej francuskiej drużynie, czyli Groupama-FDJ, rolę jedynego lidera ma pełnić David Gaudu, ale wiele jest głosów wątpiących w to czy Thibaut Pinot się temu podporządkuje. O ile w kwestii walki o wysokie miejsce w generalce sprawa jest raczej rozstrzygnięta (Pinot ma już stratę ponad 5 minut do Pogacara) tak starszy z francuskiego duetu będzie celować w prestiżowe zwycięstwa etapowe w górach, a to może spowodować brak odpowiedniego wsparcia dla Gaudu.

Kto jeszcze więc dziś może powalczyć o dobry wynik? Końcówka idealnie pasuje charakterystyce Michaela Woodsa (Israel-PremierTech), który doskonale czuje się na tak stromych podjazdach. Ben O’Connor (Ag2r) musi szukać okazji do odrabiania strat po brukowym etapie do Arenbergu, a ekipa Trek-Segafredo może już chyba porzucić nadzieje na wysokie miejsce w generalce i skupić się na polowaniu na etapy, więc dziś spodziewać się możemy, że Bauke Mollema i Giulio Ciccone ruszą do ataku.

Dylan Teuns ma już na koncie wygraną na La Planche des Belles Filles i niewykluczone, że dziś znów będzie w czołówce, bo podobnie jak Woods, świetnie czuje się na tego typu ściankach. Duże znaczenie będzie mieć jednak dla niego postawa Damiano Caruso, który choć poniósł już nieco strat to jednak dopiero teraz wyścig wkracza w teren w którym doświadczony Włoch będzie się mógł pokazać.

Oczywiście warto także obserwować jak pojadą Francuzi. Poza wspomnianymi wyżej Gaudu czy Pinotem szansę na ciekawy rezultat mogą mieć Geoffrey Bouchard (Ag2r), Pierre Latour, Alexis Vuillermoz (TotalEnergies), Guillaume Martin (Cofidis) i nieco zapominany, a będący obecnie w czołowej ’10’ Romain Bardet (Team DSM).

To Top