Świat

Giro d’Italia 2022: Ciccone wygrywa na solo

Giulio Ciccone

Giulio Ciccone wygrał 15. etap tegorocznego Giro d’Italia z metą w Cogne. Włoch z ekipy Trek-Segafredo zaatakował swoich współtowarzyszy ucieczki i samotnie dotarł na linię mety. Prowadzenie w wyścigu utrzymał Richard Carapaz (Ineos Grenadiers).

Drugi tydzień ścigania zamykał górski etap z metą w Cogne. 90 kilometrów dojazdówki do Pollein doprowadziło nas do trzech głównych podjazdów dnia – Les Fleurs, Verrogne i finałowy do Cogne. Do mety prowadziła ponad 22-kilometrowa wspinaczka o średnim nachyleniu nieco przekraczającym 4%.

Długo trwała walka o zabranie się w główny odjazd dnia. Mocne tempo wprowadzało też sporo nerwowości, a w kraksie leżał lider wyścigu Richard Carapaz (Ineos Grenadiers). Ostatecznie nieco ponad 100 kilometrów przed metą uformowała się duża ucieczka w której znajdowali się m. in. Thymen Arensman (DSM), Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix), Koen Bouwman (Jumbo-Visma), Hugh Carthy (EF-Easy Post) czy Giulio Ciccone (Trek-Segafredo).

Na pierwszym podjeździe po punkty do klasyfikacji górskiej ruszył Bouwman i jako pierwszy pokonał wspinaczkę na Pila-Les Fleurs. Na zjazdach dołączyli do niego van der Poel i Martijn Tusveld (DSM) i ta trójka u podnóża podjazdu pod Verrogne miała minutę zapasu nad pościgiem, którym dowodził Merhawi Kudus (EF-Easy Post).

Około 50 kilometrów przed metą do przodu ruszył Ciccone i Santiago Buitrago (Bahrain Victorious), a gonić ich próbował Hugh Carthy. Włoch zgarnął pełną pulę punktów na premii, a Carthy chwilę przed szczytem zdołał doskoczyć do zawodników Trek-Segafredo i Bahrain Victorius. Peleton jechał dość spokojnie ze stratą niemal 6 minut, a takiej okazji nie zmarnował Guillaume Martin (Cofidis), który w swoim stylu zaczął odrabiać czas w klasyfikacji generalnej.

Początkowa faza ostatniego podjazdu była też jego najbardziej wymagającym odcinkiem. Do czołowej trójki dojechali jeszcze Tusveld i Rui Costa (UAE Team Emirates), ale nie utrzymali się zbyt długo w pierwszej grupie, bo na atak zdecydował się Ciccone, który pociągnął ze sobą Carthy’ego i Buitrago. Tempo Włocha było jednak na tyle mocne, że pozostali dwaj zawodnicy nie byli w stanie jechać za nim i z każdym kolejnym kilometrem jego przewaga rosła.

Ciccone prowadzenia nie oddał już do samej mety i z dużym zapasem mógł świętować wielkie zwycięstwo. Drugie miejsce ze stratą półtorej minuty zajął Buitrago, a słabnącego w końcówce Carthy’ego wyprzedził jeszcze Antonio Pedrero (Movistar). Okrojony peleton przyprowadził Fabio Felline (Astana), a prowadzenie w wyścigu bezpiecznie zachował Richard Carapaz.

To Top