Świat

Świętował triumf, choć był drugi. Zaliczył upadek na mecie

źr. GCN
źr. GCN

Finisz pierwszego etapu Tour of Hellas – wyścigu kategorii 2.1, powracającego do kalendarza po wieloletniej przerwie z pewnością zostanie przez Eduarda Pradesa (Caja Rural) szczególnie zapamiętany. Nie dość, że fetował on triumf, choć tak naprawdę przeciął linię mety jako drugi, to dodatkowo chwilę potem zaliczył upadek.

Jak na kategorię zmagań (2.1 oznacza, że jest to, upraszczając, “trzecia liga” – po World Tourze i imprezach ProSeries) Tour of Hellas pochwalić może się niezłą obsadą. W akcji prezentuje się bowiem m.in. Trek-Segafredo, a także parę mocnych ekip drugiej dywizji, jak Bingoal – Pauwels Sauces czy Caja Rural. Pierwszy etap padł jednak łupem zawodnika z formacji Continental – Aarona Gate’a (Bolton Equities Black Spoke), który na finisz wjechał z gigantyczną przewagą minuty i 46 sekund.

Sytuacji nie rozczytał prawidłowo Eduard Prades z Caja Rural. Doświadczony już Hiszpan, w przeszłości jeżdżący m.in. dla Movistaru jadąc w głównej grupie myślał, że na ostatnich metrach walczy o zwycięstwo i gdy przecinał linię mety, uniósł ręce w geście triumfu, pewny swego sukcesu. Spotkało go jednak wyjątkowo bolesne rozczarowanie. Nie tylko bowiem okazało się, że był “dopiero” drugi, ale dodatkowo zaliczył bolesny upadek.

Analiza wideo i zdjęć, dostępnych w sieci wskazuje, że najprawdopodobniej zawiodło mocowanie siodełka, a jarzmo sztycy pozwoliło, by to się wysunęło i odpadło. Prades bowiem dosłownie “zsunął” się z roweru i przysiadł na asfalcie. Zobaczyć to można na poniższym nagraniu:

To Top