Świat

Tour de Romandie 2022: zapowiedź

Mimo tego, że na przestrzeni ostatnich tygodni oglądaliśmy ściganie w Paryż-Nicea, Tirreno-Adriatico, Katalonii i Kraju Basków to wiosna upłynęła jednak pod znakiem wyścigów jednodniowych. Od przełomu kwietnia i maja skupimy się jednak na wyścigach etapowych i odliczaniu do zbliżającego się Giro d’Italia. Zanim jednak trafimy do Włoch czeka nas 6 dni rywalizacji po górach Romandii.

Trasa Tour de Romandie 2022

Prolog – Lozanna – 5km

Rywalizację otworzy licząca nieco ponad 5 kilometrów jazda indywidualna na czas. Dystans oczywiście jest dość krótki, ale dość kręta trasa będzie premiować dobrych technicznie zawodników.

Etap 1 – La Grande Beroche -> Romont – 178 km

Dość łatwe początkowe niemal 40 kilometrów posłuży za rozgrzewkę przed tym co czeka na zawodników od pierwszej tego dnia górskiej premii. Następnie aż do samej mety będzie można mieć flashbacki z niedawnego ścigania w Ardenach, bo pierwszy etap ze startu wspólnego w tegorocznym Tour de Romandie jest najeżony krótkimi podjazdami. Na 71. kilometrze znajduje się premia górska w Esmonts, a następnie na finałowej rundzie dwukrotnie wyznaczono premię Massonens

Do mety prowadzić będzie kilkusetmetrowa wspinaczka o średnim nachyleniu przekraczającym 7%, a zanim zawodnicy powalczą o wygraną peleton przejedzie przez ten podjazd dwukrotnie. Łączne przewyższenie na etapie sięga niemal 3000 metrów.

Etap 2 – Échallens – 168 km

Jeśli gdzieś w tym wyścigu mają powalczyć sprinterzy to właśnie na etapie ze startem i metą w Échallens. Główną przeszkodą do pokonania będzie wspinaczka pod La Praz, ale znajdująca się tam górska premia 3. kategorii jest niemalże idealnie w środku etapu i choć w dalszej części dnia droga także będzie piąć się w górę to jednak nie na tyle, by nie dać najszybszym w stawce możliwości do powalczenia o etapowy sukces.

Etap 3 – Valbroye – 165 km

Ponownie start i meta znajdują się w tym samym miejscu. Tym razem jednak nie zanosi się na to, by sprinterzy powalczyli o wygraną bo trzeci etap zabiera nas na wycieczkę po wszystkich hopkach w okolicy Valbroye. Istotne znaczenie będą mieć ostatnie dwie górskie premie dnia, które nastąpią jedna po drugiej, a ze szczytu tej ostatniej do mety pozostanie niecałe 10 km zjazdów.

Etap 4 – Aigle -> Zinal – 180 km

Królewski odcinek tegorocznego Tour de Romandie. Na 180 kilometrach na zawodników będzie czekać 6 górskich premii, a wśród nich zaledwie jedna nie będzie wspinaczką 1. kategorii. Ostatnie 40 kilometrów przed metą w Zinal wiedzie niemal bez przerwy w górę, a łącznie do pokonania kolarze będą mieli ponad 4000 metrów przewyższenia. Zapowiada się na arcyciekawy pojedynek najlepszych górali.

Etap 5 – Aigle -> Villars – 15,8 km

Ostateczny kształt klasyfikacji generalnej nada górska czasówka. 2/3 etapu to podjazd do Villars o średnim nachyleniu 8% i możemy śmiało oczekiwać, że czołówka pojedzie fullgas od samego startu wzniesienia.

Faworyci Tour de Romandie 2022

Tytułu sprzed roku bronić będzie Geraint Thomas, ale jestem daleki od tego by wskazać zawodnika Ineos Grenadiers jako pretendenta do zwycięstwa w tegorocznej edycji. Jedynym wartościowym rezultatem Thomasa w tym roku jest 4. miejsce na czasówce otwierającej ściganie w Kraju Basków, a poza tym ciężko znaleźć coś na czym Brytyjczyk mógłby zostać uznany chociażby za pretendenta do szerokiego grona faworytów. W ekipie Brailsforda bardziej istotne role w Szwajcarii powinni odgrywać m. in. Luke Plapp czy Ethan Hayter, a o etapowy sukces może pokusić się młodziutki Amerykanin Magnus Sheffield.

Głównego faworyta do zwycięstwa upatrywałbym w postaci Damiano Caruso. W każdym kolejnym etapowym wyścigu poprawiał swoje miejsce w generalce, a w niedawno rozegranym Giro di Sicilia okazał się najlepszy. W górach będzie mógł liczyć na Hermana Pernsteinera, Gino Madera i będącego ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji Dylana Teunsa, a na korzyść Caruso działa też fakt, że nie musi się specjalnie oszczędzać w perspektywie zbliżającego się Giro, bo…Włoch w narodowym tourze nie wystartuje.

W walkę o wygraną włączyć powinien się także Sepp Kuss. Amerykanin z Jumbo-Visma, mimo tego, że nie otrzymał “jedynki” wewnątrz swojej ekipy, jednak powinien być głównym liderem holenderskiej ekipy. Z Rohanem Dennisem i Stevenem Kruijswijkiem u boku Kuss śmiało może powalczyć z Damiano Caruso na najcięższych podjazdach.

W świetnej dyspozycji podczas Tour of the Alps był Thibaut Pinot i być może stawianie Francuza wśród faworytów przestało być życzeniowe. Jak niemal za każdym razem u boku lidera ekipy Marca Madiot zobaczymy również Sebastiana Reichenbacha oraz Australijczyka Michaela Storera, który także nie będzie bez szans na miejsce w czołówce.

Ekipa EF-EasyPost w Szwajcarii zamelduje się z duetem liderów w postaci Rigo Urana i Neilsona Powlessa, ale “różowi” poza tą dwójką są dalecy od optymalnego zestawienia na taki wyścig. Zgoła odmienne słowa można powiedzieć o ekipie Bora-hansgrohe w której pojadą m. in. Felix Grosschartner, Sergio Higuita, Max Schachmann czy Patrick Konrad i w ich przypadku brak miejsca w czołówce będzie sporym rozczarowaniem.

Wśród zawodników walczących o czołowe miejsca powinniśmy także oglądać Michaela Woodsa, Jakoba Fuglsanga (Israel-PremierTech), Bena O’Connora (Ag2r-Citroen) i Iona Izagirre (Cofidis).

To Top