Świat

Thibaut Pinot załamany. Wielki sukces był blisko

Thibaut Pinot (Groupama-FDJ) w końcówce czwartego etapu Tour of the Alps został wyprzedzony przez Miguela Angela Lopeza (Astana), który pozbawił go marzeń o pierwszym od prawie trzech lat zwycięstwie. Na mecie Francuz był załamany – wierzył, że sukces ten stanie się dla niego “nowym otwarciem”.

Ostatni raz ręce w geście triumfu Pinot wznosił podczas Tour de France 2019, gdy wygrał 14. etap. Był wtedy w swojej życiowej formie i zdaniem wielu miał ogromne szanse na triumf w klasyfikacji generalnej wyścigu. Niestety, tuż przed końcem rywalizacji zatrzymała go kontuzja nogi, po której kompletnie się załamał. Jeszcze tego samego dnia we łzach mówił, że kończy zawodową karierę.

Ostatecznie menedżer grupy, Marc Madiot odwiódł go od tego zamysłu, a 31-latek rozpoczął żmudny proces powrotu na szczyt. Będąc jak bokser po ciężkim nokaucie, stopniowo pokonuje kolejne stopnie. Wydawało się, że punktem przełomowym może być dla niego Tour of the Alps – w trakcie wyścigu spisywał się świetnie, a na czwartym etapie ruszył do ucieczki, celując w wygraną etapową. Niestety – ponownie przełknąć musiał gorzką pigułkę.

W końcówce odcinka wyprzedził go bowiem Miguel Angel Lopez. Pinot finiszował jako drugi, co z jednej strony i tak jest świetnym wynikiem, z drugiej jednak – dla kolarza niewypowiedzianym wręcz rozczarowaniem. Widać było to tuż po odcinku. Francuz długo siedział na asfalcie, kompletnie załamany, a gdy w końcu stanął do rozmowy z mediami, musiał ją przerwać, gdyż nie mógł powstrzymać się od płaczu.

“Po bardzo trudnych latach wygrana bardzo dużo by dla mnie znaczyła” – mówił w rozmowie z “L’Equipe”. “Chciałem przewrócić tę nieszczęsną stronę i w końcu znów być pierwszym. Jestem zły i smutny. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będę mógł się uśmiechnąć” – dodawał.

To Top