Świat

Paryż – Roubaix: Dylan van Baarle zwycięża

Dylan van Baarle
Dylan van Baarle / fot. Ineos Grenadiers

Dylan van Baarle (Ineos Grenadiers) wygrał szaloną, tegoroczną edycję Paryż – Roubaix, w której “gorąco” zrobiło się już ponad 200 kilometrów od mety.

Kolarze do pokonania mieli łącznie 257 kilometrów, z czego ponad 1/5 – po brukach północnej Francji. Pogoda zapowiadała się na nad wyraz korzystną – prognozowano słońce i temperaturę dochodzącą do 20 stopni Celsjusza. To mogło uśpić czujność niektórych ekip i jak pokazały wydarzenia na trasie – prawdopodobnie uśpiło.

Po starcie można było spodziewać się walki o zawiązanie się ucieczki. Szybko okazało się jednak, że prawdopodobnie najmocniejsza drużyna stawki – Ineos Grenadiers zamierza rozwiązać sprawę po swojemu. 200 kilometrów przed metą Michał Kwiatkowski podjął próbę rozerwania peletonu i… ruchem tym “rozbił bank”. Nie tylko bowiem na czele utrzymała się cała jego drużyna, ale dodatkowo, za plecami został główny faworyt – Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix), do spółki ze swoim odwiecznym rywalem – Woutem van Aertem (Jumbo-Visma).

170 kilometrów od finiszu czołowa, licząca ponad 70 kolarzy grupa miała 80 sekund przewagi nad pozostałymi. Do pracy włączały się kolejne drużyny, ograniczając szanse drugiej grupy na połączenie się z frontem.

Los jednak nieco się do niej uśmiechnął. Defekt Filippo Ganny (Ineos Grenadiers) sprawił, że tempo na czele nieco spadło, a część strat udało się odrobić. 115 km od mety dalej nie było jednak dla Mathieu i spółki różowo: różnica wynosiła prawie minutę. Ostatecznie jednak udało się im zniwelować tę różnicę. Wszystko zaczęło się od początku.

110 km przed metą z przodu pozostała siódemka kolarzy: Matej Mohorić (Bahrain-Victoriuos), Davide Ballerini (Quick-Step Alpha Vinyl), Casper Pedersen (Team DSM), Laurent Pichon, Connor Swift (Arkea Samsic), Nils Politt (BORA-hansgrohe) oraz Tom Devriendt (Intermarche-Wanty). Ich przewaga wynosiła minutę, a z czasem urosła do dwóch.

Najdłużej z tego grona na czele wytrzymał Mohorić i Devriendt. 40 kilometrów od mety mieli jeszcze 30 sekund przewagi nad grupą głównych faworytów z między innymi Mathieu van der Poelem i Woutem van Aertem (Jumbo-Visma).

Mohoricia dopadł pech – złapał gumę i zmuszony był “spaść” do grupy faworytów. 30 km od mety jednak… zaatakował, razem z Yvesem Lampaertem (Quick-Step Alpha Vinyl). Dogonili lidera, mając około 30 sekund zapasu nad pogonią. Dołączył do nich też Dylan van Baarle (Ineos Grenadiers). Przewaga rosła, także wydawało się, że kwestia zwycięstwa rozstrzygnie się między tą czwórką.

Z niej ruszył Van Baarle. 10 km od mety miał 20 sekund przewagi i powoli ją powiększał.

To Top