Świat

Paryż – Roubaix 2022: Zapowiedź wyścigu

Mathieu van der Poel na trasie Paryż - Roubaix
Mathieu van der Poel na trasie Paryż - Roubaix / fot. ASO

Impreza na północy Francji będzie dla fanów kolarstwa nie dodatkiem, a daniem głównym Świąt Wielkanocnych. Zdecydowany faworyt w postaci Mathieu van der Poela, jego wielki rywal – Wout van Aert w mocno “zagadkowej” formie i całe grono kandydatów “drugiego szeregu” powalczy o skalp trzeciego monumentu sezonu. Kto będzie górą?

Paradoks Paryż – Roubaix polega na tym, że organizatorzy, chcąc promować wybudowany przez siebie tor kolarski, wypromowali… brukowane drogi. To właśnie one stanowią największe wyzwanie – trasa jest bowiem płaska jak stół, w przeciwieństwie do “kocich łbów”, z których wiele pamięta nawet początki XIX wieku. Łącznie kolarze przejadą po nich ponad 54 kilometry, czyli ponad 1/5 całej trasy. Często “Piekło Północy” to nie tyle wyścig, co wręcz walka o przetrwanie – pokazała to dobitnie ubiegłoroczna, deszczowa edycja. Warunki były ekstremalnie wręcz trudne, kraksy – liczne, a ochraniacze Mathieu van der Poela – nieskazitelnie białe (co do dziś pozostaje małą zagadką).

Mathieu van der Poel na trasie Paryż – Roubaix, fot. ASO

Trasa Paryż – Roubaix 2022

Łącznie kolarze pokonają 257,5 kilometra, z czego (jak już wspomniałem) sporą część po wyjątkowo niewdzięcznych brukach. Sektorów takiej nawierzchni będzie łącznie 30, kategoryzowanych w pięciogwiazdkowej skali. Najtrudniejsze (*****) to legendarny już Arenberg (gdzie niedawno trenował Tadej Pogacar) o długości 2,3 kilometra (na 161. kilometrze trasy), Mons-en-Pevele (3 km, 208. km) oraz Carrefour de l’Arbre (2,1 km, 240. km).

Wszystkie bruki Paryż – Roubaix 2022, źr. ASO

Trasa jest bardzo płaska, toteż sumę przewyższeń w zasadzie w przypadku tego wyścigu można zaniedbać. W przeciwieństwie do edycji 2021, która zapisała się w historii z powodu padającego deszczu, tym razem pogoda będzie wręcz idealna. Zapowiada się na suchy, słoneczny i w miarę ciepły wyścig. W momencie startu temperatura będzie wynosić ok. 11 stopni Celsjusza, zaś finiszu – 18. Także wiatr nie zakłóci przebiegu zmagań – w porywach osiągnie zaledwie 20 km/h. Zamiast kałuż i błota spodziewać trzeba się więc tumanów kurzu.

Faworyci

Jak wspomniałem we wstępie, kandydat do wygranej to przede wszystkim Mathieu van der Poel. Holender z Alpecin-Fenix przed rokiem był “dopiero” trzeci (lepsi od niego na finiszu okazali się Sonny Colbrelli i Florian Vermeersch) i z pewnością będzie chciał powetować sobie to niepowodzenie, wygrywając drugi w karierze monument (po Ronde van Vlaanderen, który podbijał już dwa razy – w 2020 i 2022 roku). Podczas Amstel Gold Race, przed tygodniem padł ofiarą taktycznej gry, jaką zgotowała rywalom ekipa Ineos Grenadiers i finiszował tuż za podium. Wcześniejsze starty (m.in. wspomniane De Ronde) pokazały jednak, że forma się “zgadza”. W finale Roubaix będzie zapewne zdany wyłącznie na siebie, lecz wcześniej liczyć będzie mógł na wsparcie całkiem solidnej drużyny. Pomogą mu m.in. Silvian Dillier czy Gianni Vermeersch.

Mocno “na papierze” prezentuje się także Quick-Step Alpha Vinyl, który tej wiosny spisuje się (w porównaniu do tego, do czego przyzwyczaiły nas poprzednie lata) bardzo słabo. Paryż – Roubaix to w zasadzie ostatnia szansa, by ją uratować, a “strzelb” mogących pokonać Mathieu jest kilka. Najpoważniejszym kandydatem wydaje się być Kasper Asgreen, ale równie dobrze w finałowej rozgrywce możemy oglądać Floriana Senechala i Yvesa Lampaerta. Równie dobrze wszystko może się jednak skończyć (kolejną) spektakularną klęską.

Zagadką jest Jumbo-Visma. Formalnie Wout van Aert startuje tylko w roli “pomocnika” (grupa przed wyścigiem nakazała mu ukrywanie treningowych aktywności), ale żadna z drużyn nie podejdzie chyba do tego w pełni poważnie. Belg zapewne w pierwszej części wyścigu “rozpozna teren” i jeżeli będzie czuł się wystarczająco dobrze, zabierze się do akcji. Jeżeli nie – można przypuszczać, że jego zadaniem stanie się trzymanie faworytów w ryzach, by jak najdłużej z przodu wytrwał Christophe Laporte.

Główny rywal Mathieu van der Poela

Głównych rywali Mathieu van der Poela w Paryż – Roubaix widzę jednak w innych ekipach. Mówię o Trek-Segafredo i Groupama-FDJ. W tej pierwszej na bardzo mocnego wygląda Mads Pedersen (a namieszać może i Jasper Stuyven), zaś drugiej – Stefan Kung. Zwłaszcza Szwajcar wygląda na szczególnie “interesującego” kandydata. Wciąż czeka na wielką wiktorię na brukach – i może to będzie właśnie jego dzień?

Z pozycji “jokerów” do walki w Paryż – Roubaix przystąpi Ineos Grenadiers. W teorii ma kilku mocnych kandydatów, by namieszać w wyścigu (Dylan van Baarle, Filippo Ganna, Michał Kwiatkowski), ale od żadnego z nich nie można bezrefleksyjnie oczekiwać, że wytrwa z przodu do welodromu. Im pomóc musi dobra taktyka drużyny oraz forma dnia.

Słońce i ciepło sprzyjać będą Nilsowi Polittowi (BORA-hansgrohe), który taką pogodę bardzo lubi. Z głębokiego cienia do walki przystąpi Peter Sagan (TotalEnergies), a jak pokazał przykład “Kwiato” i Amstel Gold Race – to może stać się wielką przewagą. Paryż – Roubaix lubi też niespodzianki, więc… spodziewać się można, że takową sprawi ktoś z “drugiego szeregu”. Gdybym miał szukać kandydata, wskazałbym na Freda Wrighta (Bahrain-Victorious) i zapomnianego już nieco Nikiego Terpstrę (TotalEnergies) choć lista naturalnie będzie zdecydowanie dłuższa.

Tym razem nie będę jednak specjalnie odkrywczy. Według mnie wyścig rozstrzygnie się pomiędzy Mathieu van der Poelem i Madsem Pedersenem.

Paryż – Roubaix 2022: Transmisja

Wyścig oglądać można w Eurosporcie (od startu) i usłudze Eurosport Player. Start – o 11:00. Finisz – pomiędzy 17:06 a 17:41.

To Top