Świat

Michał Kwiatkowski: “Chodzi o to, by wierzyć”

Michał Kwiatkowski
Michał Kwiatkowski / fot. Michał Kapusta

Michał Kwiatkowski (Ineos Grenadiers) w wielkim stylu wrócił na kolarski szczyt, wygrywając Amstel Gold Race. Na finiszu Polak przyznał, że był bardzo pewny siebie, a liczyło się dla niego tylko zwycięstwo.

“Kwiato” przez ekspertów nie był na poważnie brany za kandydata do wygranej w “piwnym wyścigu”, na co wpływ miało z pewnością trudne dla niego otwarcie sezonu. Spisał się jednak fenomenalnie i po dwójkowym ataku z Benoitem Cosnefroy’em (AG2R – Citroen) sięgnął po zwycięstwo. Finisz był jednak tak zacięty, że na ostateczny wynik musieliśmy czekać piekielnie długie, kilkadziesiąt sekund.

“To był bardzo trudny finisz, spirnt. Byłem bardzo pewny siebie, ale ostatnie 500 m było trudne. Cosnefroy ciągle przyspieszał, dla mnie liczyło się tylko zwycięstwo” – mówił “na gorąco” Kwiatkowski, który dodawał, że był w lepszym położeniu taktycznym, gdyż w drugiej grupie jechał jego kompan z ekipy, Tom Pidcock, który także mógł się bić o wygraną.

“Byłem tu tylko po to, by wygrać” – podkreśłił. Opowiadając o wspólnej akcji przyznał, że to Francuz wykonywał więcej pracy (co było zrozumiałe), a po finiszu on sam był kompletnie zdezorientowany. Kwiatkowski cieszył się jednak, że po bardzo trudnym, naznaczonym chorobami początku roku udało mu się wrócić na szczyt. “Było bardzo ciężko wrócić na właściwy tor, ale oto jestem” – podsumował.

“Chodzi o to, by wierzyć” – napisał z kolei w swoich sieciach społecznościowych.

To Top