Świat

Tadej Pogacar czwarty mimo jazdy… bez miernika mocy!

Tadej Pogacar
Tadej Pogacar / fot. UAE Team Emirates

Tadej Pogacar (UAE Team Emirates) należał do głównych aktorów niedzielnego Ronde van Vlaanderen. Choć ostatecznie, po rozczarowującej dla siebie końcówce był “dopiero” czwarty, wyczyn ten zasługuje na wielki szacunek. Tym bardziej, że od 20. kilometra jechał… bez miernika mocy!

Słoweniec, który debiutował w wyścigu, w końcówce miał walczyć (jak się wydawało) o wygraną z Mathieu van der Poelem (Alpecin-Fenix). Dwójka tak długo się jednak na siebie oglądała, że dojechało do niej dwóch kolejnych kolarzy, którzy na finiszu “zamknęli” Pogacara i uniemożliwili mu finałowy sprint.

“Byłem bardzo rozczarowany, bo nie mogłem wykonać sprintu, jaki chciałem” – komentował na gorąco, dodając, że za finisz nie ma do nikogo pretensji, bo tak po prostu jest kolarstwo. Zapewnił też, że na trasę Ronde van Vlaanderen z pewnością wróci.

Jak się okazuje, Tadej Pogacar niemal cały wyścig przejechał bez miernika mocy, gdyż zgubił go w kraksie niedługo po starcie. “Musiałem polegać na tym, co powiedzą mi moi dyrektorzy sportowi. Ostatecznie, tak może było nawet lepiej, bo nie musiałem się tym denerwować” – przyznał szczerze.

To Top