Świat

Ronde van Vlaanderen 2022: Van der Poel po raz drugi w karierze!

Mathieu van der Poel
Mathieu van der Poel / fot. RCS Sport

Mathieu van der Poel w niesamowitej walce na ostatnich metrach wygrał Ronde van Vlaanderen. W samej końcówce w mistrzowski sposób ograł Tadeja Pogacara, który po świetnej jeździe zagubił się w finałowym sprincie i zakończył wyścig na 4. miejscu przegrywając z Dylanem van Baarle i Valentinem Madouasem.

Drugi z tegorocznych monumentów zapowiadał się jako widowisko porywające. Brak głównego faworyta, Wouta van Aerta (który nie mógł wystartować z powodu wirusa) sprawił, że rywalizacja miała być o wiele bardziej otwarta, a grono kandydatów do wygranej stało się bardzo szerokie. Wszystkie oczy zwrócone były na Mathieu van der Poela (Alpecin-Fenix), który jednak nie dysponował na tyle mocną drużyną, by w pełni kontrolować przebieg wydarzeń. Zwycięzcę miała wyłonić licząca 273 kilometry trasa, na której znalazło się 18 numerowanych podjazdów – te finałowe, poprowadzone po bruku.

Profil Ronde van Vlaanderen 2022

Jak można było się spodziewać po kilku spokojnych kilometrach rozpoczęły się ataki i zrobiło się też nieco nerwowo. W bardzo wstępnej fazie wyścigu kraksę zaliczył Tadej Pogacar, ale Słoweniec z UAE Team Emirates nie odniósł żadnych obrażeń. Czołówkę tymczasem utworzyła dziewiątka zawodników w której byli m. in. Taco van der Hoorn (Intermarche), Stan Dewulf (Ag2r) czy Tim Bohli (Cofidis). Po 100 kilometrach jazdy ich przewaga wynosiła 4 minuty i w zasadzie można by powiedzieć, że…nic więcej się nie wydarzyło.

Zmiana sytuacji nastąpiła ok. 90 kilometrów przed metą, kiedy to z peletonu rozpoczęły się kontry. Wówczas w grupie goniącej znaleźli się m. in. Zdenek Stybar (QuickStep), Alberto Bettiol (EF-EasyPost), Mads Pedersen (Trek-Segafredo), Gianni Vermeersch (Alpecin) czy Ben Turner (Ineos). Po 20 kilometrach ta grupa traciła do prowadzącej ósemki zawodników 20 sekund, a peleton nieco ponad minutę.

Wszystko przetasowało się podczas drugiego przejazdu przez Oude Kwaremont. Wtedy to na atak zdecydował się Pogacar i w zasadzie na przestrzeni kilkudziesięciu sekund zlikwidował wszystkie akcje. Przed Paterbergiem wraz ze Słoweńcem na przedzie byli van der Hoorn, Pedersen, Mathieu van der Poel (Alpecin), Kasper Asgreen (QuickStep), Thomas Pidcock (Ineos), Turner, Stefan Kung (Groupama), Ivan Garcia Cortina (Movistar) i Luca Mozzato (BB Hotels).

Na samym Paterbergu mocnym atakiem popisał się Jan Tratnik (Bahrain), który przeskoczył do czołówki i od razu z niej odjechał. Chwilę za szczytem do przodu wyrwał Dylan van Baarle (Ineos) i Fred Wright (Bahrain), którzy zyskali kilkanaście sekund przewagi. Taki stan rzeczy nie trwał zby długo, bo na Koppenbergu, 46 kilometrów przed metą, ponownie zaatakował Pogacar, a za nim ruszył van der Poel i Valentin Madouas (Groupama. 10 kilometrów później cała piątka – Pogacar, van der Poel, Wright, Madouas i van Baarle – miała minutę przewagi nad grupą goniącą.

Za plecami czołówki nie było zbyt wielu chętnych do współpracy. Atakować próbowali chociażby Kung (Groupama), Benoot (Jumbo-Visma) czy Kristoff (Intermarche), ale na niewiele się to zdawało, bo strata wciąż oscylowała wokół minuty. Coraz więcej wskazywało na to, że cały wyścig rozegrają ze sobą Pogacar i van der Poel na Kwaremoncie i Paterbergu.

I tak też się stało. Jako pierwszy tempa Pogacara nie wytrzymał van Baarle, chwilę później Wright, a przed samym szczytem z koła van der Poela jadącego jak cień za Słoweńcem strzelił Madouas. Na 17 kilometrów przed metą na przedzie zostało dwóch absolutnie niesamowitych zawodników, a Paterberg niczym w grach fantasy miał być sceną ostatecznej walki.

W niesamowitym napięciu obaj pokonali finałowy podjazd i choć Pogacar narzucił tempo jakim zrywał rywali podczas Tour de France to jednak van der Poel przetrzymał i dał radę zostać na kole Słoweńca. Ostatnie kilometry upływały na uczciwej jeździe po zmianach, a za ich plecami trwała walka o trzecie miejsce. 30 sekund za czołową dwójką jechał van Baarle i Madouas, a kolejne 20 sekund później Kung, Teuns i słabnący Wright.

Jeszcze tydzień temu takie zdanie wydawało się być niemożliwe, ale… van der Poel wraz z Pogacarem przystąpili do dwójkowego sprintu w Oudenaarde o zwycięstwo w Ronde van Vlaanderen. Niesamowitej dramaturgi dodał fakt, że obaj niemal stanęli w miejscu, a do nich doskoczyli van Baarle i Madouas. Przełajowy mistrz świata zaszachował jednak Pogacara i świadomy swojej mocy rozpoczął sprint, a van Baarle i Madouas zablokowali młodego Słoweńca. Tym samym van der Poel zgarnął Flandryjską Piękność po raz drugi, a Pogacar po imponującym wyścigu zajął “dopiero” 4. miejsce. Drugi ukończył ostatecznie van Baarle, a trzeci był Madouas.

To Top