Świat

Gandawa – Wevelgem: Zapowiedź

Wout van Aert i Christophe Laporte
Wout van Aert i Christophe Laporte / fot. Jumbo-Visma

Długi, względnie płaski, lecz nie zaliczany do łatwych. Gandawa – Wevelgem to wyścig-pułapka, który przynieść może sukces sprinterowi, ale i wybitnemu specjaliście od zmagań na brukach. Jak będzie tym razem?

Choć w Polsce możemy sobie nie do końca zdawać z tego sprawę, w Belgii triumf w Gandawa – Wevelgem prestiżem ustępuje prawdopodobnie tylko sukcesom w monumentach. Wyścig to jednak nieco inny, niż te wymienione – przede wszystkim, nieco inaczej ułożony, łatwiejszy, bardziej płaski i dający zdecydowanie większe szanse na sukces szybkim kolarzom. Suma przewyższeń do tylko nieco ponad 1000 metrów.

źr. La Flamme Rouge

Do pokonania jest 249 kilometrów i dziewięć istotniejszych podjazdów. Ostatni z nich – Kemmelberg (700 metrów, maksymalne nachylenie – nawet 21%) to szansa, by uciec peletonowi. Z drugiej strony – z jego szczytu jest do finiszu tak daleko (35 kilometrów), że duża grupa może sobie z łatwością poradzić z dogonieniem śmiałków. Pogoda czy wiatr nie powinny szczególnie wpłynąć na rywalizację.

Gandawa – Wevelgem: Faworyci

Bez względu na to, czy dojdzie do walki małej grupy grasantów, czy finiszu peletonu, oczy wszystkich będą zwrócone na Wouta van Aerta. Belg prezentuje wybitną formę, a podczas E3 dosłownie zabawił się z rywalami, do spółki z kompanem z Jumbo-Visma, Christophem Laporte. Ten duet i wspierający ich (bądź służący jako opcja “długiego ataku”) Tiesj Benoot zapewne będzie animować zmagania i dyktować warunki. Pytaniem jest tylko, czy nie da się przechytrzyć.

Nie wszystkim zależeć będzie bowiem na tym, by uciec peletonowi, a w ryzach spróbuje go utrzymać przede wszystkim Quick-Step Alpha Vinyl z Fabio Jakobsenem w składzie. Holender nie ukrywa, że ten wyścig to dla niego ważny cel i szansa na zrobienie kolejnego kroku w karierze. Gdyby on nie zdołał wytrzymać trudów rywalizacji (to impreza dość długa), pozostaje Davide Ballerini, a wcześniej w ataku zaprezentować może się Kasper Asgreen, choć pewnie jego szczyt formy przyjdzie nieco później.

Pozostając przy temacie sprinterów, pojawi też paru innych, szybkich kolarzy. Godny odnotowania jest zwłaszcza występ duetu Alpecin-Fenix: Tim Merlier – Jasper Philipsen. UAE Team Emirates będzie zaś reprezentować Matteo Trentin.

Smak zwycięstwa w tej imprezie zna Mads Pedersen (Trek-Segafredo). Duńczyk wysoką formę trzyma od początku sezonu, jest szybki, ale chyba odrobinę zbyt wolny, by w sprincie rywalizować z typowymi specjalistami, którzy, z uwagi na korzystne warunki pogodowe, mają duże szanse na przetrwanie. Po tym, co pokazał przed kilkoma dniami podczas E3 (5. miejsce w swoim pierwszym starcie w tego typu imprezie!) namieszać może Biniam Ghirmay (Intermarche-Wanty).

Sporą zagadką jest za to forma Toma Pidcocka (Ineos Grenadiers), wracającego po problemach zdrowotnych i dokooptowanego do składu w ostatniej chwili. O tym, czy będzie się liczyć powinniśmy się w toku rywalizacji dowiedzieć jednak dość szybko.

Z patriotycznych pobudek warto też wspomnieć o Stanisławie Aniołkowskim. Polak wystartuje w barwach Bingoal obok Timothy’ego Duponta – zawodnika na zbliżonym do siebie poziomie. Miejsce w TOP10 byłoby miłą niespodzianką, podium – sensacją.

To Top