Świat

Minerva Classic Brugge – De Panne 2022: zapowiedź

Tim Merlier
Tim Merlier / fot. Alpecin-Fenix

Połnocny klasyk w którym jest niewiele bruków i do tego kompletnie płasko? Tak właśnie wygląda Minerva Classic Brugge – De Panne. Jednak to, że zabraknie na trasie słynnych hellingen nie oznacza, że na nieco ponad 200-kilometrowej dedykowanej sprinterom trasie będzie nudno.

Trasa

Wyścig rozegra się na trasie z Brugi do położonego nad morzem Północnym De Panne. Jak wspomniałem we wstępie w wyścigu rozgrywanym w Zachodniej Frandrii brakuje brukowych podjazdów, ale nie oznacza to, że w trakcie ścigania będzie… wiało nudą. Liczącą 208 kilometrów rywalizację możemy podzielić na dwie części z których właśnie w tej pierwszej wiatr może zagrać swoją rolę. Prognozy nie wskazują co prawda na to, by dmuchnęło mocniej niż 20 km/h, ale w stawce jest kilka ekip które na pewno będą w stanie wykorzystać choćby najmniejszą okazję do walki na rantach.

Druga część wyścigu to trzy rundy wokół De Panne, a każda z nich liczy 45 kilometrów. Jeśli wiatr nie dmuchnie to możemy spodziewać się, że w okolicach ostatniej pętli peleton skasuje ucieczkę, a końcówka minie pod znakiem walkim o jak najlepszą pozycję przed końcowym sprintem.

Faworyci

W ekipie QuickStep-AlphaVinyl na starcie zobaczymy Marka Cavendisha, a co ważniejsze – Michaela Morkova. To pozwala nam śmiało myśleć o tym, że ManxMan może zgarnąć czwarte zwycięstwo w tym sezonie. To, że w ekipie Patricka Lefevere’a znajduje się jeden z najlepszych sprinterów wszech czasów i jeden z najlepszych rozprowadzających w dziejach tego sportu nie oznacza, że pozostali się po prostu położą i dadzą wygrać Cavendishowi. Kto może mu więc zagrozić?

Nazwisk aspirujących do zwycięstwa jest co najmniej kilka, ale moim zdaniem największe szanse ma Tim Merlier. Belg z Alpecin-Fenix ma w karierze już 20 zawodowych zwycięstw, a połowa z nich została odniesiona właśnie podczas belgijskich klasyków. Nie bez szans powinien być także Sam Bennett (Bora-hansgrohe), który przed rokiem skorzystał…z rozprowadzenia Michaela Morkova. Na razie po powrocie do Bora-hansgrohe Irlandczyk jest jeszcze bez wygranej, ale dzisiejszy wyścig w Belgii wydaje się być idealną okazją na przełamanie.

Przełamał się za to już Pascal Ackermann (UAE Team Emirates), który kilka dni temu wygrał inny belgijski klasyk Bredene Koksijde. To w kolejce do wygranej stawia go nieco wyżej od Arnaud Demare’a (Groupama-FDJ) i Dylana Groenewegena (BikeExchange), bo Francuz w tym roku był zaledwie raz na “pudle”, a Groenewegen choć ma w kieszeni dwie etapowe wygrane to były odniesione jednak w nieco słabszej obsadzie podczas Saudi Tour.

Kto może zaskoczyć z drugiego szeregu? Tutaj też znajdziemy co najmniej kilku ciekawych zawodników, a wśród nich m. in. Olav Kooij (Jumbo-Visma), Alberto Dainese (Team DSM), Nacer Bouhanni (Arkea), Kristoffer Halvorsen (Uno-X) czy Max Walscheid (Cofidis). My możemy liczyć na udany występ Stanisława Aniołkowskiego, choć szanse Polaka mogą być uzależnione od drugiego sprintera w barwach Bingoal, czyli Timothy Duponta.

To Top