Świat

Volta a Catalunya 2022: Zapowiedź

Richie Porte
Richie Porte / fot. Ineos Grenadiers

Volta a Catalunya – Katalońska gonitwa, wciśnięta w okres brukowych klasyków, daje okazję góralom do pokazania swoich umiejętności we wciąż wczesnej fazie sezonu.

Trasa

Etap 1 – Sant Feliu de Guíxols -> Sant Feliu de Guíxols – 171 km

Otwarcie wyścigu w Katalonii jawi się jako okazja dla ucieczki. To zresztą trend jaki od kilku lat utrzymuje się w hiszpańskim wyścigu, a doskonałym przykładem, że harcownicy mają spore szanse pierwszego dnia jest Maciej Paterski, który w 2015 roku zgarniając etapowy sukces został także liderem. Z perspektywy peletonu kluczowe będzie skasowanie odjazdu do czasu ostatniej górskiej premii lub przynajmniej zminimalizowanie strat do ucieczki, a to otworzy szansę dla sprinterów.

Etap 2 – L’Escala -> Perpignan – 202 km

We wtorek na trasie nie zabraknie wspinaczek, bo na nieco ponad 200 kilometrach jest do pokonania także ponad 2000 metrów w pionie. We francuskim Perpingan powinni jednak zawalczyć sprinterzy.

Etap 3 – Perpignan -> La Molina – 161 km

Jeden z dwóch kluczowych etapów tegorocznej edycji. W zasadzie od samego startu aż przez 80 kilometrów droga będzie wznosić się w górę do Mont Louis, a następnie na zawodników będzie czekać jeszcze Collada de Toses. Odcinek zwieńczy wspinaczka do La Moliny, a łącznie na 161 kilometrach jest blisko 3500 metrów przewyższeń.

Etap 4 – La Seu d’Urgell -> Boí Taüll – 166 km

Mimo tego, że suma przewyższeń jest nieco mniejsza niż na poprzednim etapie to wydaje się, że to czwartkowy odcinek może nosić miano królewskiego. Finałową wspinaczkę na Boí Taüll o długości 13 kilometrów i średnim nachyleniu 6% poprzedzą również dwie górskie premie 1. kategorii.

Etap 5 – La Pobla de Segur -> Vilanova i la Geltrú – 206 km

Po dwóch dniach w górach do głosu ponownie ponownie powinni dojść sprinterzy.

Etap 6 – Salou -> Cambrils – 167 km

Przedostatniego dnia rywalizacji na katalońskich drogach znów nie zabraknie wspinaczek, a etap z metą nad Costa Dorada jawi się jako okazja dla ucieczki.

Etap 7 – Barcelona – 138 km

Tradycyjnie ściganie w Katalonii zakończy się rywalizacją w stolicy tego regionu, czyli w Barcelonie na widowiskowej rundzie z podjazdem na Montjuic.

Faworyci Volta a Catalunya

Na papierze rywalizacja w Katalonii powinna rozegrać się pomiędzy ekipami Ineos Grenadiers, UAE Team Emirates i Movistarem. Tylko wśród tych drużyn zobaczymy Richie’ego Porte’a, Richarda Carapaza, Pawła Siwakowa, Carlosa Rodrigueza, Joao Almeidę, Rui Costę, George’a Bennetta, Juana Ayuso, Marca Solera, Alejandro Valverdę i Ivana Sosę. Niejednokrotnie na jednym wyścigu ciężko zebrać takiej jakości zawodników, a tutaj to zaledwie część składów dla trzech ekip.

Z tych wymienionych powyżej najuważniej trzeba patrzeć na Richie’ego Porte’a. Australijczyk ma patent na tygodniowe etapówki, a także zna smak wygranej w Volta a Catalunya, bo triumfował tutaj przed siedmioma laty. Jeśli nie zaś Australijczyk to myślę, że w brytyjskiej grupie postawią na Carapaza.

Joao Almeida będzie mieć okazję do poprawienia swoich notowań po średnio udanym Paris-Nice, ale nie można wykluczyć niesubordynacji Marca Solera, a także i młody Juan Ayuso będzie chciał pokazać, że wcale nie musi być przyspawany do roli pomocnika kolarzy o głośniejszych nazwiskach. O ile zawodnicy UAE Team Emirates nie będą walczyć o miejsca w ścisłej czołówce to sama rozgrywka wewnątrz drużyny z Emiratów będzie bardzo ciekawa.

Wspomniałem z ekipy Movistaru poza Alejandro Valverde także Ivana Sosę, ale umówmy się – El Bala będzie niekwestionowanym liderem grupy. W swoim ostatnim starcie Valverde będzie miał szanse na odniesienie już czwartego sukcesu w Volta a Catalunya odskakując tym samym w historii od samego Miguela Induraina.

To, że w pierwszej kolejności wymieniłem te trzy drużyny nie oznacza, że są to jedyni faworyci tego wyścigu. Za plecami wyżej wymienionych stoi także siła drużyny, ale tych, którzy powinni się włączyć do walki o wysokie lokaty jest znacznie więcej. Na pierwszy plan wysuwają się Simon Yates i Nairo Quintana, którzy w świetnej formie byli zaledwie kilkanaście dni temu podczas Paryż-Nicea i nic nie wskazuje na to by w Katalonii było inaczej. Zwłaszcza Yates ma szanse na końcowy triumf, bo we Francji był jedynym który rzucił poważne wyzwanie nieobecnemu w Hiszpanii Roglicowi.

Ekipy Bahrain-Victorious lekceważyć nie można, toteż na poważnie trzeba brać szanse na zwycięstwo Wouta Poelsa czy (bardziej prawdopodobne) Jacka Haiga. Do tego skład uzupełniają Dylan Teuns i Santiago Buitrago więc i Haig i Poels nie powinni zostać sami w kluczowych momentach.

Quick-Step Alpha Vinyl postawi zapewne na Fausto Masnadę, który u progu sezonu był w bardzo wysokiej dyspozycji, choć raczej mało prawdopodobnym jest, by był w stanie rywalizować z największymi gwiazdami. Wielkiego wsparcia w górach Włoch też raczej nie będzie mieć, ale ciężko się dziwić skoro jesteśmy w takim momencie sezonu, gdzie ekipa Lefevere’a ma nieco inne priorytety niż ściganie się we Hiszpanii.

W barwach Jumbo-Visma walka o dobry wynik w generalce powinna spaść na barki Toma Dumoulina i Stevena Kruijswijka, ale… TomDum na razie zdaje się nie być w najwyższej dyspozycji, bo podczas górskich etapów UAE Tour dość szybko zostawał za plecami najlepszych, a Steven Kruijswijk najlepsze lata ma już chyba za sobą, podobnie zresztą jak Robert Gesink. Jest jeszcze w składzie Rohan Dennis, ale…nigdy nie byłem wśród tych którzy twierdzili, że Australijczyk może walczyć w górach.

Spośród tych, którzy powinni liczyć się w walce o miejsca w czołowej dziesiątce należałoby by wymienić jeszcze co najmniej kilku zawodników. Największe szanse na znalezienie się w ścisłej czołówce powinni mieć Guillaume Martin (Cofidis), Michael Woods (Israel-PremierTech) i Hugh Carthy (EF-EasyPost). Francuz jeździ na swoim poziomie, który plasuje go tuż za ścisłą czołówką i jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego to powinien zakończyć rywalizację ok. 10 miejsca. W przypadku Woodsa oba górskie odcinki mogą być nieco…za łatwe, by pokazał pełnie możliwości. Doskonale wiemy, że Kanadyjczyk doskonale się czuje wtedy, kiedy droga pnie się w górę o nachyleniu znacznie większym niż 10%, a tutaj będzie takich momentów nieco brakować.

Carthy wraz z Estebanem Chavesem i Neilsonem Powlessem poprowadzi EF-EasyPost. Brytyjczyk nieco niemrawo zaczął sezon, bo etapówkę Gran Camino przejechał bez wyróżnienia się czymkolwiek. Chaves ma na koncie ledwie 3 dni startowe i ciężko wyrokować jak może poradzić sobie przy ściganiu na wysokim poziomie. Umiejętności uśmiechnięty Kolumbijczyk ma, ale ma też w ostatnich latach problem, by je pokazać. Te za to coraz częściej pokazuje Powless, który w Paryż-Nicea nie skończył rywalizacji, ale w UAE Tour pojechał co najmniej przyzwoicie.

W dalszej kolejności szanse na sukces dawać można zawodnikom takim jak Jan Hirt (Intermarche-Wanty), Ben O’Connor (Ag2r-Citroen), Michael Storer, Atilla Valter (Groupama-FDJ), Jay Hindley (BORA-hansgrohe) czy Mattias Skjelmose (Trek-Segafredo).

To Top