Świat

World Teams dwóch prędkości. Dwójka odjechała, reszta próbuje gonić

Tadej Pogacar
Tadej Pogacar / fot. UAE Team Emirates

Choć za nami dopiero dwa i pół miesiąca 2022 roku, a tak naprawdę – miesiąc ścigania, widać już wyraźnie, które ekipy będą w obecnym sezonie nadawać ton rywalizacji, a które – odgrywać jedynie role drugoplanowe. Szczególnie imponujące są wyczyny UAE Team Emirates i Quick-Step Alpha Vinyl, które niezwykle wyraźnie odjechały konkurencji.

Jeszcze kilka lat temu “ekscytowaliśmy” się dominacją drużyny Sky/Ineos, która co prawda wygrywała niemal wszystkie, najważniejsze imprezy (na czele z Tour de France), lecz robiła to w do bólu nudnym stylu. Od kilku sezonów (a konkretnie – od momentu, gdy włodarze zdecydowali się na porzucenie “starego” stylu i próby bardziej ofensywnej jazdy) spisuje się jednak słabiej, a na czoło wysunęli się inni. Od początku 2022 roku mamy do czynienia z popisem dwóch ekip – które jednak swoje sukcesy osiągają w kompletnie odmienny sposób.

Przede wszystkim – UAE Team Emirates. Ekipa z Bliskiego Wschodu do 14 marca odniosła łącznie już 18 zwycięstw, a na podium jej kolarze stali aż 34 razy. To, co wyczynia kompania Rafała Majki jest niezwykle imponujące, tym bardziej, że choć Tadej Pogacar rzecz jasna dołożył do koszyka najwięcej triumfów (7), to inni również robią swoje. Zwłaszcza Brandon McNulty dba o to, by liczba zwycięstw się “zgadzała”.

Do tego, jak już mówiłem – są to wygrane odnoszone w imponującym stylu. Jazda “na solo” Pogacara w Strade Bianche, czy jego atak na kluczowym etapie Tirreno-Adriatico mówią same za siebie. Także Brandon McNulty zwycięża po atakach, a podczas Trofeo Laigueglia (gdzie najlepszy był Jan Polanc) losy zwycięstwa rozstrzygały się w czwórce atakujących, z czego trzech było reprezentantami UAE Team Emirates.

Sytuacja nieco zmieniła się w przypadku drugiego w zestawieniu zespołu Patricka Lefevere’a Ta ekipa triumfów ma mniej (12), co boleć musi szefa, uwielbiającego pisać na Twitterze “bam” po każdym sukcesie swojego zespołu. Wyjątkowo póki co nie może nawet liczyć na całą (nie lubię tego określenia, bo trochę się sprało, ale pasuje idealnie)… watahę zawodników – triumfy odnosiło bowiem dopiero czterech z nich (Jakobsen, Cavendish, Evenepoel i Masnada). Wygrywa głównie sprinty, choć trwająca kampania północnych klasyków może nieco odmienić ten trend.

Kolejne zespoły, może poza Jumbo-Visma, które choć “liczbowo” nie do końca się broni (ma “tylko” siedem zwycięstw i w takim rankingu jest wśród ekip WT piąta), pokazało podczas Paryż-Nicea gigantyczną moc, grają już w innej lidze. Kompletnie zawodzą póki co zespoły z Francji, mające łącznie na koncie pięć zwycięstw (z czego cztery – Cofidis), a także bardzo bogaty (jak głoszą minstrele) Israel-PremierTech (tylko jedno). Na plus zaskakiwać może Lotto Soudal (aż dziewięć wiktorii), lecz po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że tylko jedna z nich odniesiona została w imprezie najwyższego szczebla – pozostałe w “jedynkach”.

Czy w ciągu sezonu sytuacja nieco się wyrówna? Cóż, wydaje się, że podczas północnej kampanii nieco poprawić swój dorobek może (jak już pisałem) Quick-Step Alpha Vinyl. Nic nie wskazuje jednak na to, by ktoś był w stanie zdetronizować UAE Team Emirates.

Na koniec ciekawostka – czy wiecie, że gdyby Słowenia była drużyną World Teams, w rankingu zwycięstw zajmowałaby… trzecie miejsce? 🙂

To Top