Świat

Strade Bianche: Zapowiedź wyścigu

Strade Bianche
Strade Bianche / fot. RCS Sport

Porywająca rywalizacja na “Białych Drogach”, gwiazdy na starcie, gigantyczne emocje i aspiracje do miana “szóstego monumentu”. To wszystko w ostatnich latach nieustannie towarzyszy Strade Bianche – imprezie, która przebojem wdarła się do grona najbardziej wyczekiwanych w sezonie. Tyle, że edycja 2022 jakby… zaciągała hamulec ręczny, krzycząc: “Nie tak szybko!”.

Poziom ekscytacji Strade Bianche zaczynał dobijać już do punktu krytycznego. Nie przeczę – sam jestem oczarowany tym wyścigiem, jego skalą trudności i tym, jak bardzo różny potrafi być w zależności od panujących warunków (by przypomnieć tu zimną edycję 2018, gdy zmagania ukończyło nieco ponad 30 zawodników i skrajnie upalną 2020, odbywającą się w środku lata), a edycja 2021 osiągnęła chyba absolutny pik emocji, jakich dostarczyć może wyścig kolarski. Tyle że ekscytację (zwłaszcza u kibica) trudno jest utrzymać na niezmiennie wysokim poziomie, toteż zrządzenia losu, które sprawiły, że tegoroczna odsłona będzie znacznie słabiej osłabiona paradoksalnie mogą wyjść jej na dobre.

Strade Bianche 2022 – zubożona obsada

Porównując ze wspomnianą, ubiegłoroczną edycją łatwiej zaznaczyć, kto z zawodników z topu tym razem stanie na starcie, niż wypadł z gry. Piątek był bowiem dniem masowego eksodusu z imprezy. Pojawiły się informacje, że wypadają Tom Pidcock (Ineos Grenadiers), Tom Dumoulin (Jumbo-Visma), Lennard Kamna (BORA-hansgrohe) czy Romain Bardet (Team DSM). Już wcześniej wiadomo było, że nie pojawią się Egan Bernal (Ineos), Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix) i Wout van Aert (Jumbo-Visma).

Z grona zawodników, którzy grali główne role przed rokiem pozostali w zasadzie tylko Julian Alaphilippe (Quick-Step Alpha Vinyl) i Tadej Pogacar (UAE Team Emirates). To z nich automatycznie robi się głównych faworytów do triumfu w sobotę, ale… do tego jeszcze dojdziemy.

Start i meta tradycyjnie ulokowane będą w Sienie, a kolarze przejadą łącznie 184 kilometry po mocno pofałdowanym terenie, pełnym sektorów szutru. Dystans wydaje się niewielki, lecz wcześniejsze edycje nauczyły już, że jest absolutnie wystarczający, by dokonać brutalnej selekcji. Zazwyczaj jej kulminację obserwujemy na Monte Sante Marie, około 50 kilometrów od finiszu. Potem walczą już absolutnie najlepsi. Finał to tradycyjnie stromy podjazd na Piazza del Campo, na którym często bywamy świadkami finałowych ataków na wagę zwycięstwa.

Strade Bianche 2022 – profil wyścigu

Warunki pogodowe mają względnie sprzyjać rywalizacji (czyli przynajmniej – nie wyniszczać zawodników). W porze startu temperatura będzie wynosić około 6 stopni Celsjusza, a trakcie zmagań wzrośnie tylko nieznacznie – o jeden, góra dwa. W piątek nad Sieną i jej okolicami przechodziły deszcze, ale sobota będzie sucha. Wiatr w porywach będzie osiągać 45 km/h i wiać z północnego wschodu. Tym samym – przeszkadzać może kolarzom w ostatniej fazie rywalizacji, zniechęcając do ataków.

Strade Bianche 2022 – faworyci

Patrząc “w ciemno”, wskazywać mozna przede wszystkim na Juliana Alaphilippe’a (Quick-Step Alpha Vinyl) i Tadeja Pogacara (UAE Team Emirates), wymienianych już wcześniej. Tyle, że po bliższym przyjrzeniu się na ich pomnikach faworytów widać rysy, by nie powiedzieć – pęknięcia. “Loulou” bardzo dobrze wypadł w Tour de la Provence (drugie miejsce w “generalce”), ale ostatni test – Drome Classic już tak udany nie był. Podobnie w przypadku “Pogiego” – wygrał on UAE Tour i jego dwa etapy, choć wydaje się, że w górach mocniejszy od niego był Adam Yates, któremu jednak brakowało wsparcia zespołu. Zmagania, jak sądzę, będą więc zdecydowanie bardziej otwarte i nie ograniczą się do walki tej dwójki.

Bardzo dobry skład w bój pośle AG2R – Citroen, a w ekipie tej szczególną uwagę zwróciłbym na Benoita Cosnefroy’a. Postęp Francuza jest imponujący i nie zdziwię się, jeżeli będzie on w grze do samego końca. Ładnie w sezon “wszedł” Matej Mohorić (Bahrain-Victorious), ale osobiście uważam, że szanse na wygraną ma niewielkie. Nawet, jeżeli dotrwa z najlepszymi do finału, na ostatniej ściance odpadnie. Ciekawie może się zaprezentować Sergio Higuita (BORA-hansgrohe), choć on nigdy w wyścigu o podobnej charakterystyce nie startował.

Mimo odarcia z nominalnego lidera, nie przekreślam szans Ineos Grenadiers na bardzo dobry wynik, a może nawet – zwycięstwo. Jhonatan Narvaez spisuje się w ostatnim czasie naprawdę świetnie, a liczyć będzie mógł na wsparcie młodego Carlosa Rodrigueza i doświadczonego Richarda Carapaza, choć w przypadku tego ostatniego – romanse ze Strade nie kończyły się dotąd dobrze.

Poważnie namieszać może belgijska dwójka: Tiesj Benoot (Jumbo-Visma) i Tim Wellens (Lotto Soudal). Ten pierwszy zna smak zwycięstwa w Italii (triumfował w 2018) i jest w formie, drugi zaś od początku sezonu wręcz “fruwa”, masowo inkasując wygrane. Im jednak paradoksalnie przeszkodzić może… niezła pogoda. Powszechnie wiadomo bowiem, że im ta jest bardziej podła, tym duetowi idzie lepiej.

Powoli zmierzcha już chyba gwiazda, która eksplodowała u progu sezonu – Alessandro Coviego (UAE Team Emirates), który być może, wobec obecności Pogacara może nie dostać nawet wolnej ręki. Jemu też trzeba się mimo wszystko przyglądać.

Nie jest jednak sztuką wypisanie połowy peletonu, a wskazanie głównego kandydata do zwycięstwa. Toteż, po namyśle i analizie wskazuję na małą niespodziankę i triumf Benoita Cosnefroy’a. Choć, jeśli się pomylę – nie nawołujcie do linczu.

Transmisja i plan godzinowy

Start honorowy nastąpi o godzinie 11:40. Finisz przewidziany jest między 16:14 a 16:44. Transmisja od 13:30 w Eurosport 1.

To Top