Amatorzy

Świąteczny poradnik prezentowy

guideposts.org

Skoro Ty sam lub ktoś z Twoich bliskich wpadł w sidła rowerowej pasji to musiałeś na pewnym etapie usłyszeć o copypaście “Mój stary to fanatyk kolarstwa”. Szukanie prezentów wcale jednak nie musi przywoływać traumy z tej opowieści, a znalezienie czegoś wyjątkowego niezależnie od zasobności portfela jest łatwiejsze niż Ci się wydaje nawet jeśli do świąt zostało już tylko kilka dni.

Ojciec wszystkie prace przy sprzęcie wykonuje w domu, bo nie będzie przecież swojej lali w piwnicy trzymał. Tak na nią mówi. Znaczy na rower.

Serwis to ważna sprawa. Nic nie irytuje bardziej niż hałasujący rower, więc co jakiś czas sprzęt warto oddać fachowcom z zaufanego serwisu. Jeśli jednak wiemy, że ktoś woli przy rowerze grzebać samemu – potrzebne będzie kilka rzeczy które znacznie ułatwią pracę wewnątrz własnych czterech ścian.

Najbardziej kluczowy będzie stojak, który pozwoli swobodnie zajrzeć w każde miejsce i każdy element roweru. Profesjonalne stojaki serwisowe kosztują często około tysiąca złotych i na bazie własnego doświadczenia mogę śmiało powiedzieć, że są warte swojej ceny. Niemniej jednak te stojaki, które pojawiają się często w popularnych sklepach budowlanych także spełnią swoją rolę i na serwis w domowych warunkach będą jak najbardziej wystarczać, a ich ceny zazwyczaj mieszczą się w przedziale 100-200 zł.

Najgorzej jest, gdy przychodzi sobota. Stary zabiera się wówczas za serwis. Rozstawia na środku pokoju stojak i coś tam grzebie przy rowerze wołając nas i każąc patrzyć, jak się sprzęt konserwuje. Pół dywanu jest później w smarach, matka nie wyrabia z czyszczeniem.

Skoro o smarach i czyszczeniu…Temat o tyle kontrowersyjny, że chcąc zrobić dobrze i sprawić bliskiej osobie radość wybierzemy pierwszy lepszy smar, bo “przecież co to za różnica”. Otóż…duża różnica. W tej sprawie warto udać się chociażby do najbliższego salonu rowerowego i jeśli przedstawimy sprzedawcy kilka kluczowych informacji powinno obejść się bez wpadki 🙂

Czyszczenie to nieco łatwiejszy temat. Sam jestem fanem najzwyklejszego Ludwika do naczyń i starej koszulki pociętej na szmaty to jednak nie podarujemy bliskim takiego pakietu razem z wiaderkiem i zimnym piwem 😉 W tym przypadku mamy całkiem spory wybór różnych dostępnych opcji oferowanych przez takie marki jak Muc-Off, Motorex, Finishline czy Bike on Wax. Najbardziej uniwersalnym prezentem będą pakiety kilku preparatów wraz z narzędziami i każda z wymienionych wyżej marek ma takie w swojej ofercie. Ceny to zazwyczaj od 100 do 200 zł.

Druga połowa domu zaj***na gazetami rowerowymi. Co miesiąc ojciec rusza w miasto, kompletując wszystkie czasopisma kolarskie. Zawsze wybiera je spod spodu, żeby czasem ktoś ich czasem wcześniej nie przeglądał i żeby pozaginane nie były. W domu siada w fotelu i zaczyna czytać.

Na szczęście nie musisz robić rajdu przez wszystkie kioski czy salony prasowe, bo wystarczy przejrzeć internetowe księgarnie i niekoniecznie musi to być aktualna prasa rowerowa, bo doskonale sprawdzą się książki. Kolarska biblioteczka w ostatnich latach stała się całkiem pokaźna i na polski rynek wyszło mnóstwo ciekawych pozycji. Możemy wybierać pomiędzy historiami dotyczącymi największych światowych wyścigów, biografiami o gwiazdach peletonu czy książkami poświęconymi treningowi. Niezależnie czy wybierzemy książkę traktującą o Tour de France, Marco Pantanim czy o tym jak rozplanować interwały zimą – prezent powinien być udany.

Później przy śniadaniu stary non stop nawija o rowerach i o tym, że rowerzyści powinni mieć więcej praw. W końcu sam się nakręca i gada o tym, że to wszystko przez PZKOL, robi się czerwony na twarzy, po czym odchodzi od stołu klnąc na czym świat stoi i idzie czytać jego ulubiony „Katalog rowerowy 1999”, żeby się uspokoić.

No dobrze, dość tej copypasty, już nawet w PZKolu się poprawiło 🙂 Co jeśli w głowie zakiełkował argument “przecież on/ona wszystko ma”? Są pewne rzeczy, których nigdy dość i zawsze się przydadzą. Tu można by wyróżnić kilka tematów:

Bidony

Bidon to rzecz, którą co jakiś czas trzeba wymienić. Mamy całkiem duże pole manewru i można kierować się kilkoma kryteriami. Pierwszym z nich są kolarskie sympatie i świetnym pomysłem będzie bidon ulubionej grupy zawodowej. Bez problemu znajdziemy je w sklepach rowerowych, ale także można zamówić je bezpośrednio ze stron internetowych danej ekipy. Ceny zazwyczaj wahają się w przedziale 25-40 zł.

Rzecz jasna są bidony lepsze i gorsze. Spośród nieco lepszych mogę w ciemno polecić Camelbak Podium – nie przechodzą zapachami po izotonikach i nie ścierają się od koszyków tak szybko jak nieco tańsze opcje. Dużym atutem jest też swego rodzaju zaworek zapobiegający przeciekaniu – przydatne w przypadku przewożenia roweru w bagażniku. Cena? Około 50-60 zł.

Kolejną opcją są kubki termiczne i tutaj również mamy opcje nieco fajniejsze i nieco gorsze. Wersje budżetowe będą kosztowały ok. 40 zł i ich minusem będzie to, że przy niskich temperaturach kawa czy herbata dość szybko wystygnie. Ponownie sprawdzonym przeze mnie rozwiązaniem jest kubek Camelbak Hot Cap, który nawet w mrozie utrzymuje wysoką temperaturę napojów przez 2-3 godziny.

Czapka pod kask

Tutaj ponownie można kierować się kryteriami podobnymi jak w przypadku bidonów. Czapka ulubionej grupy zawodowej, aktualnej czy retro, zawsze się fajnie sprawdzi. Dużym plusem w przypadku takiego prezentu jest to, że zazwyczaj czapeczki są w jednym rozmiarze co minimalizuje szansę na “pudło” z rozmiarem. Warto też poszperać za oryginalnymi wzorami i wesprzeć mniejszych twórców (chociażby takich jak Picapstick.

Skarpetki

Kolejna część garderoby której nigdy za wiele. Również można kierować się ulubioną drużyną, a poza tym dobrym pomysłem będą popularne w polskim rowerowym internecie shut up legs’y czy wymyślne wzory dostępne chociażby w sklepie Stylówa.pro.

Okulary

Ten temat wymagać będzie od nas poświęcenia chwili uwagi na sprawdzenie aktualnego stanu magazynowego w domu 🙂 Doskonale wiem, że znajdzie się tu niejeden fan okularów zamawianych z serwisu sprzedażowego zaczynającego się na A i kończącego się na liexpress, ale chciałbym przestrzec, że można tam trafić na sprzęt bardzo niskiej jakości, który dodatkowo może nam niszczyć wzrok.

Wybór okularów jest ogromny i poza sprawdzonymi (i niestety dość drogimi) markami pokroju Oakleya czy Rudy Project warto także rozejrzeć się za nieco mniej popularnymi producentami, a niekoniecznie odbiegającymi jakością od tych najbardziej znanych. Sam mogę polecić szwedzką markę Bliz, którą powinni kojarzyć przede wszystkim fani sportów zimowych.

W tym przypadku warto również wybrać się do kilku sklepów rowerowych i zapytać sprzedawców o to co mają w ofercie. Na jaki wydatek się przygotować? Myślę, że już w okolicach 200-300 zł można znaleźć ciekawe okulary, a im większy budżet tym lepszy sprzęt możemy dostać – prosta sprawa 🙂

Oświetlenie

Mamy tutaj w zasadzie dwie możliwości. Wariant budżetowy to lampki w cenie do 50 złotych, które być może nie sprawdzą się w przypadku jazdy w nocy, ale już jako oświetlenie dzienne powinny dać radę i sprawić, że choćby przy kiepskiej pogodzie będziemy bardziej widoczni. Druga opcja to już solidne lampki, które zaczynają się w okolicach 150-200 złotych. Tutaj warto postawić na takie modele których strumień wynosi min. 400 lumenów – jest to wartość która pozwala dość swobodnie jeździć nawet w kompletnych ciemnościach.

Czego unikać?

Pokusa sprawienia idealnego prezentu jest oczywiście duża, ale trzeba mieć na uwadze fakt, że nie wszystko jesteśmy w stanie właściwie ocenić. Jeśli przyjdzie nam do głowy pomysł na sprezentowanie bliskim kasku, ubrań czy butów musimy być absolutnie pewni co do rozmiarów jakie są potrzebne. Nawet nasza “pewność” może finalnie okazać się niewystarczająca i jeśli chcemy uniknąć pudła z rozmiarem tego rodzaju prezenty lepiej sobie odpuścić. Kask czy buty to są akcesoria, które koniecznie należy przymierzyć przed zakupem i muszą być idealnie dopasowane by spełniały swoją funkcję. Jak uniknąć takiej wpadki? Doskonałym rozwiązaniem są vouchery, które są dostępne niemal w każdym sklepie.

Popularne

To Top