Felietony

Ćpanie

Wchodzę do domu, stawiam rower, siadam na pufie. Ściągam kask, opieram się o ścianę, przymykam oczy. Chłonę zaistniałe impulsy i dochodzi do mnie uświadomienie, którę muszę publicznie wyznać. Zażywam narkotyki. Średnio kilka razy w tygodniu. Świadomie i bez kontroli aplikuję sobie substancje chemiczne, które mają wpływ na postrzeganie rzeczywistości i zmieniają osobowość. Na zawsze.

Z jednej strony nie wiem jak to jest, ponieważ nigdy tego nie robiłem. Z drugiej zaś przyszło mi dziś do głowy właśnie takie porównanie. Że to jest jak ćpanie. Że to jest szprycowanie się. Że ta czynność to ładowanie w siebie substancji, które wypełniają każdą komórkę ciała i każde włókno umysłu entuzjazmem, radością i dającą absolutną wszechmoc euforią.

Tak, wiem. Przysadka, szyszynka, hormony, neuroprzekaźniki, biała kreda, czarna tablica, biologia i chemia w pełnym gazie. Ale tak, jak dwa lata temu, kiedy miałem zawirowania z trzustką i czułem, że po każdym posiłku moje ciało wypełnia się ciężkim, wyrzucanym gdzieś ze środka chemicznym syfem, tak teraz wyraźnie odczuwam, jak w trakcie jazdy na rowerze mój mózg zalewają fale kolorowego budyniu, który nie daje iluzji dobrego samopoczucia, ale jest jego realnym i niesamowicie energetycznym zaistnieniem. I co ważne, ta energia zostaje. Ona się odkłada. To się nawarstwia. Pulsuje w tobie nawet w dniach, w których tego nie robisz.

Mam świadomość jaki jest profil tematyczny tego portalu, ale to nie musi być rower. Basen, piłka, kosz, siatka, siłownia, bieganie, wybierz lub podstaw coś swojego. I chyba nigdy nie daję publicznych wezwań do czegokolwiek, ale dziś chciałbym na cały głos zawołać: ludzie, uprawiajcie jakieś sporty!

Chrzanić treningi, cele, spiny i zawody. Jeśli tego potrzebujesz, ponieważ to cię motywuje, świetnie. Ale jeśli to do ciebie nie trafia i nie szukasz rywalizacji, to rób cokolwiek, jakkolwiek, jeśli tylko czujesz, że to lubisz i jest to dla ciebie dobre. Ja wiem, że moje pojawiające się w kontekście roweru (oraz tych felietonów) filozoficzno-egzystencjonalne ekstazy to subiektywna nakładka i nie każdy reaguje na tę czynność w taki sposób. Ale każdy z nas ma podobne ciało i ono zawsze, powtarzam zawsze, odbierze to jako coś dobrego i wyraźnie da ci to odczuć. Obudzi się rano razem z tobą, szturchnie cię lekko w bok i cichutko, ale z przekonaniem szepnie: “hej, cześć, dziś czuję się dobrze”.

Nawarstwianie. Akumulacja. Zdrowie i energia. Dostępne łatwo oraz za darmo. Aktywowane kluczem woli. 1 – 4 – 8 – hasztag – gwiazdka – a może spróbuję. Znasz tę sytuację, kiedy budzisz się w piątek lub sobotę rano i pierwszym odczuciem, które spada na twoją głowę jest betonowy kac oraz świadomość: “matko, ale się wczoraj nawaliłem”? Mam podobne uczucie teraz, kiedy po dwóch godzinach jazdy w zimie czy po czterech na wiosnę lub w lecie, schodzę z roweru i czuję, jak w głowie wybrzmiewa jedna myśl. “Jezusie szosowy, ale się dzisiaj naćpałem. I jak mocno to teraz we mnie pulsuje”. To w zasadzie dwie myśli. Ale warto jest znaleźć choćby jedną czynność, która je generuje.

To Top