Świat

Peter Sagan tłumaczy się z incydentu z policją i aresztowania

Peter Sagan
Peter Sagan / fot. Bettiniphoto/BORA-hansgrohe

Poniedziałek przyniósł zaskakujące informacje francuskich mediów. Dotarły one do wieści, że w kwietniu, w Monako Peter Sagan wdał się w awanturę z policją, będąc pod wpływem alkoholu. Jak się okazuje, sytuacja nie była tak czarno-biała, jak rysowały ją gazety.

Według doniesień, służby zatrzymały do kontroli samochód, kierowany przez brata Petera, Juraja. Trzykrotny mistrz świata jechał w roli pasażera, znajdował się pod wpływem alkoholu i, wobec próby przewiezienia go przez funkcjonariuszy do szpitala, wdał się z nimi w awanturę, jednego z nich turbując. Ostatecznie trafił na kilka godzin do aresztu, a sąd orzekł wobec niego 5000 euro grzywny (plus koszty sądowe i mandat za złamanie godziny policyjnej).

Co w całym zamieszaniu najbardziej kuriozalne, Peter Sagan miał się tak zachować, z obawy przed… przmusowym zaszczepieniem przeciwko COVID-19. W rozmowie z “Cyclingnews” przedstawił jednak sytuację ze swojej perspektywy, rzucając nowe światło.

Przede wszystkim – policja nie zatrzymała samochodu, którym jechał Juraj, a… skuter. Sagan zaś wracał od swojej byłej żony, spiesząc się do mieszkania, gdyż jego adres podany był w systemie kontroli dopingowej. Policjanci chcieli zaś poddać go testowi na obecność narkotyków.

“Nie rozumiałem tego i byłem zły. To dlatego wszystko skończyło się tak, jak się skończyło” – mówił. Dodał też, że w żadnym razie nie jest przeciwny szczepieniom.

Popularne

To Top