Świat

Primoż Roglić: “Brak wygranego Tour de France to nie koniec świata”

Primoż Roglić
Primoż Roglić / fot. Tissot

Primoż Roglić (Jumbo-Visma) w obszernej rozmowie z “Cyclingnews” odniósł się do nieudanych jak dotąd prób triumfu w Tour de France. Jak przyznał, choć jest to cel niezwykle prestiżowy, brak jego realizacji nie oznacza dla niego końca świata.

32-latek startował dotąd w “Wielkiej Pętli” pięciokrotnie. Najbliżej triumfu był podczas pamiętnej edycji 2020, gdy był na (jak się wydawało) autostradzie do wygranej, lecz na przedostatnim etapie jazdy indywidualnej na czas na La Planche des Belles Filles został zdetronizowany przez Tadeja Pogacara. Zmagań w 2021 roku na skutek kraksy nie ukończył.

“Nauczyłem się, że to nie koniec świata, jeśli nie wygrasz Touru. Życie toczy się dalej, bez względu na to, czy to zrobisz, czy też nie” – mówił Słoweniec, który na otarcie łez może się pochwalić… trzema wygranymi edycjami Vuelta a Espana (2019-21).

32-latek pod adresem “Pogiego” skierował sporo ciepłych słów. Jak czytamy, “zmusza on go do tego, by stać się lepszą wersją siebie”. “Bez niego nie byłbym teraz tak dobry i jestem mu za to wdzięczny” – powiedział.

Póki co jedynym, pewnym punktem w kalendarzu startowym Roglicia na 2022 rok jest Tour de France. On i cała ekipa Jumbo-Visma raz jeszcze spróbują zatrzymać Pogacara.

To Top