Świat

Zbuduj swoją potęgę. Czołowi kolarze, którzy wciąż są “do wzięcia”

Geraint Thomas
Geraint Thomas / fot. Ineos Grenadiers

Choć mamy już drugą połowę października, a najważniejsze ruchy na rynku transferowym już się dokonały, bez kontraktu na sezon 2022 wciąż pozostaje spore grono naprawdę niezłych kolarzy. Potencjalni, nowi pracodawcy mają w czym wybierać, a hipotetyczny inwestor, który chciałby zbudować mocny zespół mógłby skompletować ekipę, będącą w stanie zrobić “show” nawet podczas Grand Tourów.

Peter Sagan w TotalEnergies, Joao Almeida przenoszący się z Deceuninck – Quick Step do UAE Team Emirates czy Miguel Angel Lopez powracający do Astany… Ciekawych transferów w ostatnich tygodniach nie brakowało. Kadry ekip nie są jednak z gumy i tam, gdzie ktoś zyskuje miejsce, inny je traci. Mimo, iż do końca roku pozostały tylko nieco ponad dwa miesiące, nie brakuje solidnych zawodników wciąż poszukujących pracy. Zastanówmy się przez moment i zbudujmy z nich ósemkę, którą moglibyśmy wystawić w Grand Tourze, gdyby nagle Kolarsko.pl zyskało kilka(naście) wolnych milionów euro.

Co ważne, nie uwzględniamy zawodników, którzy według plotek są już “po słowie” z nowym pracodawcą (jak Elia Viviani czy Mark Cavendish).

Lider – Geraint Thomas

“G” znajduje się na małym zakręcie kariery. Jego los w Ineos Grenadiers nie jest jasny i niewykluczone, że Walijczyk nie dostanie nowej umowy. Zalet 35-latka reklamować nie trzeba – triumf w Tour de France mówi sam za siebie i mimo słabszych ostatnich startów (w dodatku – bogatych w kraksy) to bez wątpienia kolarz, którego wciąż stać na rzeczy wielkie.

Góral – Fausto Masnada

Włoch związany jest aktualnie z Deceuninck – Quick Step i choć trudno wyobrazić sobie, by grupa nie zatrzymała zawodnika o takim potencjale (był przecież drugi w niedawnym Il Lombardia), na temat nowego kontraktu wciąż jest cicho. A to przecież kolarz jeżdżący bardzo efektownie i ofensywnie (nawet podczas wspomnianego monumentu, choć tu końcówka nieco zakłamuje obraz), który mógłby ruszyć na Giro lub Tour i z powodzeniem bić się o wygrane na etapach, a może nawet – koszulkę “górala”. Bierzemy!

Góral numer dwa – Wout Poels

Holender bił się podczas tegorocznej “Wielkiej Pętli” o koszulkę najlepszego specjalisty od wspinaczek. Nie podołał (zgarnął ją zwycięzca wyścigu, Tadej Pogacar), ale zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. To kolarz, który w formie potrafi walczyć nie tylko na górskich przełęczach, ale i w trudniejszych wyścigach jednodniowych (Liege-Bastogne-Liege), toteż nie ma nawet nad czym się zastanawiać.

Sprinter – Davide Ballerini

Kolejny kolarz z Italii, po którego decydujemy się sięgnąć (ewentualni, włoscy partnerzy – numer do nas w zakładce “kontakt”). Szybki kolarz, który jednak przez ekipę rzadko bywa desygnowany do stricte sprinterskiej walki – u nas mógłby rozwinąć skrzydła. Do tego i bruki przejechać potrafi (vide: wygrana w Omloop ’21).

Sprinter numer dwa – Max Walscheid

“Sprinter” ze znakiem zapytania, bowiem w ostatnich miesiącach 28-latek przeobraził się w znakomitego specjalistę od jazdy na czas. Podczas mistrzostw Europy był w tej materii piąty, a MŚ zakończył na jedenastej pozycji. Bez wątpienia – przydałby się nie tylko nam, toteż trzeba by się spieszyć z kontraktem.

All-rounder – Lawson Craddock

Amerykanin to kolarz bardzo wszechstronny, który radzi sobie nie tylko na szosie, ale i w wyzwaniach bardziej nietypowych, jak imprezy gravelowe czy… bikepackingowe wyprawy (jak ta, w której przejechał trasę Tour de France na własną rękę). Obok aspektu sportowego, niósłby istotną wartość marketingową oraz “rozkręcał” social media.

All-rounder numer dwa – Matteo Sobrero

Mistrz Włoch w jeździe indywidualnej na czas to kolarz, który w trakcie Tour of Slovenia jako jedyny był w stanie przeciwstawić się potędze UAE Team Emirates. Zajął tam trzecie miejsce, za Tadejem Pogacarem i Diego Ulissim, a przed Rafałem Majką.

Kapitan – Mikel Nieve

Każda, szanująca się ekipa musi mieć kapitana, więc i u nas go nie zabraknie. Będzie to Mikel Nieve – rutyniarz, który ostatnio związany był z BikeExchange. 22 przejechane Grand Toury, etapowe skalpy Giro i Vuelty czy miejsce w top 10 hiszpańskiego wyścigu to wyczyny, które dawałyby mu prawo do tego, by przy kolacji żartować z Masnady czy Sobrero, a na trasie – wspomagać ich radami.

To Top