Felietony

To nie jest sport dla starych ludzi

Alejandro Valverde
Alejandro Valverde / fot. Movistar

Znaczna część obserwatorów kolarstwa sympatyzuje z “wiekowymi” zawodnikami, którzy, wydawać by się mogło, są w peletonie “od zawsze”. Czy w obliczu szturmu młodzieży pokroju Evenepoela i Pogacara kolarze z kategorii M4 zostaną wypchnięci z czołówki?

Kolarstwo jest sportem w którym doskonale odnajdują się weterani. Obdarzeni swego rodzaju genem wiecznej młodości zdają się być chociażby Davide Rebellin, Paco Mancebo czy Oscar Sevilla, bo Włoch zbliża się do pięćdziesiątki, a obaj Hiszpanie mają już po 45 wiosen na karku. Mający 41 lat Alejandro Valverde zdaje się przy nich być “obiecującym juniorem”, choć rzecz jasna należy to brać z mocnym przymrużeniem oka, bo jako jedyny z tej czwórki wciąż znajduje się w czołówce światowego peletonu, a Rebellin, Mancebo czy Sevilla choć wciąż aktywnie się ścigają to jednak na dużo niższym poziomie.

Przykłady zawodników z ostatnich lat ścigających się z powodzeniem w czołówce do okolic 40 roku życia można jednak mnożyć – Mathew Hayman, Stijn Devolder, Haimar Zubeldia, Jens Voigt czy Chris Horner, który w wieku 41 lat wygrał hiszpańską Vueltę. Rzecz jasna zawodowych kolarzy, którzy ścigali lub ścigają się po czterdziestce jest znacznie więcej, a wymieni powyżej to zaledwie garść głośniejszych nazwisk które przeciętny kolarski kibic kojarzyć powinien.

Davide Rebellin
Davide Rebellin / fot. Facebook

Przeglądając statystyki zawodników urodzonych w latach 70-tych ubiegłego wieku można zauważyć pewną tendencję, że szczytowy okres ich formy przypadał mniej więcej wtedy, gdy mieli 27 lat i potrafili utrzymywać się w “czubie” przez około trzy lata. Zazwyczaj tuż po trzydziestce spora część zawodników obniżała nieco loty, ale spadek formy z roku na rok nie był wyjątkowo drastyczny i wielu czołowych zawodników wciąż na najważniejsze w sezonie imprezy potrafiła przygotować odpowiednią formę. Wyjątkiem od tej reguły naturalnie jest Alejandro Valverde będący w czubie od…zawsze i przez praktycznie cały sezon.

Warto zwrócić też uwagę na fakt, że kolarze będący dziś na pograniczu kategorii M3 i M4 tak jak stosunkowo łagodnie “schodzą” ze sceny tak i relatywnie powoli budowali swoją pozycję w peletonie notując pierwsze poważniejsze sukcesy w wieku 22-23 lat, by po 4-5 latach “okrzepnięcia” osiągnąć szczyt. Łącznie dawało (i w wielu przypadkach wciąż daje) to około 15 lat zawodowej kariery, a niejednokrotnie i więcej.

Remco Evenepoel
Remco Evenepoel / fot. Deceuninck – Quick Step

Pewne przełamanie tej tendencji znajdziemy dopiero wśród zawodników urodzonych w drugiej połowie lat 80-tych XX wieku i młodszych. Przykłady Petera Sagana, Tadeja Pogacara i Remco Evenepoela pokazują, że wcale nie trzeba czekać do okolic trzydziestki by sięgać po sukcesy. Szczytowy moment karier zawodników urodzonych w latach 1986-1990 przypada w wieku 26 lat i warto mieć na uwadze w tym przypadku dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest wiek w jakim rozpoczyna się marsz na szczyt, który dla tej grupy zawodników przypada na ok. 20-21 rok życia, a drugim aspektem jest to, że dzisiejsi czterdziestolatkowie potrafili w czubie utrzymywać się przez 2-3 lata i podobnie wygląda to w przypadku ich o ok. 10 lat młodszych kolegów

Znamienne jest jednak to, że tak jak obecnie młodsi kolarze znacznie szybciej zaczęli osiągać sukcesy tak dużo szybciej wypadają z czołówki. Bazując na danych dostępnych na portalu procyclingstats.com można zauważyć, że zawodnicy urodzeni po 1986 roku w wieku 33 lat są na tym samym poziomie co 39-latkowie z roczników 71-75.

Jeśli spojrzymy na Evenepoela i Pogacara, którzy ogromne sukcesy zaczęli osiągać jeszcze wcześniej można zacząć się zastanawiać czy w ich przypadku “zjazd do bazy” nie nastąpi jeszcze szybciej i już przykład Petera Sagana pokazuje, że taka sytuacja może mieć miejsce. Po trzy tytuły mistrza świata Słowak sięgnął między 25., a 27. rokiem życia, ale można uznać, że w ścisłym topie znajdował się między 2011, a 2017 rokiem. Z jednej strony Słowak “przeciągnął” obecność na najwyższym poziomie do 6-7 sezonów, a z drugiej – od sezonu 2018 widać, że obecnemu zawodnikowi Bory już nie jest tak łatwo sięgać po wygrane jak we wcześniejszych latach.

Ktoś mi wytknie – ale jak to? A Roubaix w 2018? A etapy TDF i Giro? A i owszem, wygrywał, nie przeczę. Szkopuł w tym, że przez kilka sezonów Sagan zgarniał wygrane taśmowo, a od mniej więcej trzech lat zwycięstwa są pojedynczymi “wypadkami” (choć to średnio fortunne słowo). Trudno powiedzieć dziś w jaki sposób potoczy się w najbliższych latach kariera zarówno Evenepoela, jak i Pogacara, bo obaj w bardzo młodym wieku weszli na poziom na który wielu zawodników wspinało się latami i w zasadzie w zaledwie dwa sezony osiągnęli sukcesy jakich znaczna część peletonu nie może się pochwalić na przestrzeni całej kariery.

ASO / Pauline Ballet

Jasnym jest, że tym zawodnikom urodzonym w drugiej połowie lat 80-tych ubiegłego wieku jeszcze kilka lat do czterdziestki zostało. Na uwadze trzeba też mieć to, że jeszcze kilkanaście lat temu przejście z orlika do elity odbywało się w nieco innych realiach kolarskich i podejrzewam, że dwudziestolatkowie nie mogliby liczyć na rolę liderów podczas największych wyścigów. Nie twierdzę, że powinniśmy do takich czasów wrócić, bo dlaczego pozycja w grupie przysłowiowego “młodego” miałaby być uzależniona od jego wieku? Swoją drogą… Wyobrażacie sobie, żeby Cipollini pozwolił Evenepoelowi kraść show? 😉

Chciałbym się mylić, ale obawiam się, że powoli “długowieczność” pokroju Valverde, Voigta czy Hornera będzie w zawodowym peletonie zanikać. Rzecz jasna tacy kolarze mają coś co trudno zważyć, zmierzyć, policzyć czy ująć w jakąkolwiek statystykę – doświadczenie. Wielokrotnie przecież słuchaliśmy o tym jak ogromne znaczenie dla ekipy Ineos Grenadiers miał Michał Gołaś, który na zawodowym ściganiu zjadł zęby i zawsze służył radą młodszym zawodnikom opartą o lata jazdy na najwyższym poziomie. I choć wróżę z przysłowiowych fusów to stawiam, że za 2-3 lata wspominani wyżej Pogacar i Evenepoel mogą być kompletnie wyjechani fizycznie i psychicznie. Wówczas w ich miejsce ponownie wskoczą kolejni 19-,20- czy 21-latkowie, a kilku w zasadzie już stoi w blokach startowych i zawodowymi kontraktami z czołowymi ekipami w kieszeni.

Popularne

To Top