Świat

Przełaj po amerykańsku

Fot. UCI Cyclocross World Cup

Waterloo? Miłośnik historii natychmiast odpowie, że Belgia, a więc wszystko nam się zgadza z kolarstwem przełajowym. Ktoś lepiej orientujący się w biznesie rowerowym odpowie jednak, że Waterloo, ale to amerykańskie, to przecież siedziba marki Trek. I właśnie tam już w najbliższą niedzielę zostanie zainaugurowany Puchar Świata CX.

Wyścigi przełajowe najwyższej rangi w Stanach Zjednoczonych mają już kilkuletnią historię. W 2013 roku w Louisville odbyły się pierwsze (i do stycznia jedyne) w historii mistrzostwa świata poza Europą. Ponad dwa lata później, we wrześniu 2015, do Stanów Zjednoczonych zawitał Puchar Świata. W elicie mężczyzn wygrał wtedy Wout van Aert, a więc można stwierdzić, że przez te sześć lata niewiele się zmieniło. Percepcja zmieni się jednak, gdy uświadomimy sobie, że Belg był wtedy 21-letnim młokosem, a drugie miejsce zajął… 18 lat starszy Sven Nys.

W niedzielę w Waterloo wystąpi jego syn, Thibau. Van Aerta nie będzie, bo odpoczywa po intensywnym sezonie szosowym. Kolarz obecnie reprezentujący barwy Jumbo-Visma może jednak miło wspominać wyścigi w Stanach, bo rok po inauguracyjnym zwycięstwie dołożył dublet, ponownie zwyciężając w Las Vegas, a także w nowej edycji zorganizowanej w Iowa City. Podwójne triumfy wpisały się zresztą w historię amerykańskich Pucharów Świata – za każdym razem przeprowadzano dwie edycje i w elicie mężczyzn zawsze wygrywał je ten sam zawodnik – w 2017 roku Mathieu van der Poel, w 2018 – Toon Aerts, a w 2019 – Eli Iserbyt.

Wśród pań pierwszą amerykańską rundę Pucharu Świata wygrała Katerina Nash. Niespełna 44-letnia Czeszka łącznie trzy razy wygrywała PŚ w Stanach Zjednoczonych i w tym roku także stanie na starcie.

W tym sezonie będziemy świadkami aż trzech wyścigów w USA – do Waterloo (w 2017 roku zastąpiło Las Vegas) oraz Iowa City dołączono Fayetteville, gdzie w styczniu tego roku poznamy także nowych właścicieli tęczowych koszulek. Ekspansja Pucharu Świata na Stany Zjednoczone to część większej strategii. W tym sezonie po raz pierwszy emocjonować będziemy się aż 16 edycjami PŚ. Poszerzenie kalendarza planowano już na ubiegły sezon, ale wszystko uniemożliwiła pandemia.

Ci, którzy w ostatnich tygodniach oglądali zawody z cyklu USCX Cyclocross, zauważyli, że amerykańskie przełaje nieco różnią się od tych europejskich. W październiku na naszym kontynencie zaczyna się już robić chłodno, więc zawodnicy ubierają cieplejsze ciuchy. W Stanach Zjednoczonych nadal jeszcze można popracować nad kolarską opalenizną, bo termometry w Waterloo mają dziś wskazywać powyżej 20 stopni.

Nieco inne są też trasy za oceanem. O tej porze roku rzadko ujrzymy na nich błoto, za to we znaki może dawać się kurz. Pętle często są bardzo kręte. W Waterloo oprócz trawiastej nawierzchni będzie też parę stromych podjazdów, podbieg i zjazd po nierównym terenie.

Amerykańskie ściganie z udziałem zawodników z Europy rozpoczęło się już w piątek podczas Trek Cup (również w Waterloo), zaś niedzielny wyścig nie będzie nawet półmetkiem. Kolejne Puchary Świata odbędą się w środę w Fayetteville i następną niedzielę w Iowa City, zaś przedzieli je w piątek i sobotę – Jingle Cross Day w ramach USCX Cyclocross.

W wyścigu elity mężczyzn faworyci będą ci sami co w poprzednich tygodniach. Największe szanse mają wiec Eli Iserbyt, który w tym roku wygrał już trzy razy, a także najlepszy w Superprestige w Gieten Toon Aerts. Przemawia za nimi nie tylko obecna forma, ale też fakt, że to oni najlepiej spisywali się w Waterloo w poprzednich latach. Zdaniem ekspertów na suchej trasie wyżej stoją szanse Iserbyta.

O miejsca w czołówce będą walczyć też m.in. Michael Vanthourenhout, Quinten Hermans czy Lars van der Haar. Z czołówki zabraknie tylko Laurensa Sweecka. Warto za to zwrócić uwagę na Vincenta Baestaensa, który poleciał do Stanów Zjednoczonych już dwa tygodnie temu i odniósł cztery zwycięstwa w Rochester i Charm City.

Jeśli bardzo dokładnie zwrócicie uwagę na Belga, to będziecie mogli zobaczyć, że problemy branży rowerowej z dostępnością części dotykają nie tylko amatorów. W szarych butach Sidi, które oryginalnie mają czarne zapięcia, Baestaens ma zamontowane białe. Czarne bardzo trudno znaleźć w sprzedaży, więc możliwe, że i Belg awaryjnie musiał skorzystać z niezbyt pasującej odmiany kolorystycznej.

Baestaens sprawił, że w ostatnich tygodniach smakiem musiało obejść się kilku miejscowych zawodników, którzy liczyli na zwycięstwa w USCX Cyclocross. Podczas wyścigów Pucharu Świata widoczni powinni być Curtis White (na jego kanale YouTube znajdziecie nagrania z tras, a także podcast “In the red”), Kerry Werner, Stephen Hyde czy mistrz Kanady Michael van den Ham.

W elicie kobiet wystartują praktycznie wszystkie czołowe zawodniczki poza Ceylin del Carmen Alvarado. Będzie za to mistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim Jolanda Neff, która – wracając do wyścigów przełajowych po dwóch latach – wygrała piątkowy Trek CX Cup. Nie można też zapominać o Kacie Blance Vas – młoda Węgierka rozwija się w ekspresowym tempie, ale wyścig w Waterloo będzie jej pierwszym w tym sezonie.

Początek transmisji z wyścigu kobiet na Eurosport Player o godz. 19:25, zaś z wyścigu mężczyzn – o 20:55.

To Top