Świat

Z błota… pod rynnę. Szalone dni Giacomo Nizzolo

Giacomo Nizzolo
Giacomo Nizzolo / fot. RCS Sport

Giacomo Nizzolo (Qhubeka-NextHash) w niedzielę stanął na starcie Paryż-Roubaix. Kilkanaście godzin po walce w deszczu i błocie wylądował we Włoszech, by wziąć udział w… równie deszczowym, poniedziałkowym Coppa Bernocchi.

Nizzolo, były mistrz Europy stanął na starcie “Piekła Północy”, w sprzyjających okolicznościach mogąc liczyć na niezłą lokatę. Rywalizacji nie udało mu się jednak ukończyć – zszedł z trasy. Walka w piekielnie trudnych warunkach na każdym z zawodników, również i na nim, musiała odcisnąć wielkie piętno. Włoch nie miał chyba jednak zbyt wiele czasu, by o tym myśleć, bowiem… już w poniedziałek, przed południem stanął na starcie imprezy na drugim końcu Europy.

Niestety, także i tym razem nie miał szczęścia do warunków. Coppa Bernocchi, bo o tym wyścigu mowa, także odbywał się w strugach deszczu, a ukończyło go ledwie stu kolarzy – o kilku więcej, niż Paryż-Roubaix. Nizzolo tym razem dojechał do mety – był 43. Wygrał Remco Evenepoel (Deceuninck – Quick Step).

Teraz czeka go kilka dni z pewnością potrzebnego odpoczynku – kolejnym startem będzie dla niego czwartkowy Gran Piemonte.

To Top