Świat

Szaleńcza radość Colbrelliego. „To jest legendarny dzień”

Sonny Colbrelli
Sonny Colbrelli - fot. ASO/P. Ballet

Debiutujący w Paryż – Roubaix Sonny Colbrelli okazał się najlepszy w niedzielnym Piekle Północy. Po niemal równo sześciu godzinach jazdy w arcytrudnych warunkach Włoch w oszalałym stylu cieszył się zwycięstwa na słynnym welodromie.

Colbrelli znajdował się w szerokim gronie faworytów, lecz było kilku kolarzy, którym dawano zdecydowanie większe szanse na zwycięstwo. Zawodnik Barain-Victorious jechał jednak od początku wyścigu bardzo uważnie, unikał błędów i przez długi czas znajdował się w grupie goniącej zmierzającego po zwycięstwo Gianniego Moscona. Gdy lider stracił przewagę przez przebicie opony i upadek, to Colbrelli wraz z Mathieu van der Poelem i Florianem Vermeerschem objął prowadzenie w wyścigu.

– “Warunki były bardzo trudne. Kilka razy byłem blisko upadku, ale utrzymywałem koncentrację i starałem się podążać za van der Poelem” – mówił Włoch na konferencji prasowej po wyścigu, nie ukrywając, że od kiedy na 70 kilometrów przed metą znalazł się w jednej grupie z Holendrem, to jego taktyką było trzymać się właśnie blisko van der Poela.

Na welodrom Colbrelli wjechał wraz z kolarzem Alpecin – Fenix oraz ze świetnie spisującym się Vermeerschem. –  “Dobrze nam się razem pracowało. Podczas sprintu chciałem podążać za van der Poelem, ale Vermeersch zaczął 200 metrów przed metą. Udało mi się go jednak pokonać. Ten dzień jest legendarny” – stwierdził Colbrelli.

Włoch dopiero jako 27-latek trafił do World Touru. Teraz, po trzydziestce, jest mocny jak nigdy przedtem. Kończący się sezon jest zdecydowanie najlepszy w jego karierze. Zwyciężył nie tylko podczas Paryż – Roubaix, ale został też mistrzem Europy i mistrzem Włoch, wygrał etap oraz klasyfikację generalną Benelux Tour, Memoriał Marco Pantaniego oraz etapy na Criterium du Dauphine oraz Tour de Romandie.

– “Obserwowałem Grega Van Avermaeta, który właśnie po trzydziestce zaczął wygrywać monumenty. To był przykład, za którym chciałem podążać. Pracowałem z trenerem mentalnym i w tym roku coś się we mnie zmieniło. Dlatego ten sezon przebiegł tak dobrze” – wyjaśnił Colbrelli. – “Jestem już dojrzałym zawodnikiem i mam swoją pozycję w kolarstwie. Mam nadzieję, że utrzymam ją jeszcze przez kilka lat”.

Teraz marzeniem Włocha jest zwycięstwo w Ronde van Vlaanderen. W przypadku Paryż – Roubaix pomogło mu przeniesienie wyścigu na październik, gdyż do tej pory wiosną skupiał się na Amstel Gold Race, a to wykluczało przygotowanie szczytu formy na Piekło Północy.

To Top