Świat

Paryż – Roubaix: Zapowiedź wyścigu

Wout van Aert
Wout van Aert / fot. RCS Sport

Pierwsza od niemal dwóch dekad, deszczowa edycja Paryż – Roubaix zapowiada się jako naprawdę pasjonujące widowisko. Skrajnie niekorzystna aura powinna sprawić, że wyścig stanie się prawdziwą walką o przetrwanie.

Po raz ostatni deszcz towarzyszył rywalizacji na brukach północnej Francji w 2002 roku. Wtedy najlepszy okazał się Johan Museeuw, pokonując o ponad trzy minuty drugiego na mecie Steffena Wesemanna. Większość z tych, którzy w niedzielę staną na starcie zmagań tych nie ma prawa pamiętać – mieli najwyżej kilka lat.

Na kolarzy czeka 257-kilometrowa trasa, a na niej – 31 sektorów bruku, na czele z doskonale znanym Arenbergiem. Zmagania mają się toczyć przy padającym deszczu, który “odpuścić” może dopiero w końcówce. Swoje z pewnością zrobi też mocny wiatr (w porywach do 30 km/h), który miejscami ułatwić może rozerwanie stawki.

źr. La Flamme Rouge

Philippe Gilbert, ostatni zwycięzca Paryż – Roubaix przyznał, że jeżeli “deszczowe” prognozy się potwierdzą, czeka nas najbardziej wymagający i wyczerpujący wyścig od wielu lat. Jego zdaniem zmieni się on w walkę o przetrwanie. Kto w tych warunkach, na śliskim, mokrym bruku, przy siąpiącym deszczu i wietrze pokusi się o triumf, z pewnością zapamiętany zostanie na długo jako prawdziwy bohater.

Nie będzie niespodzianką gdy napiszę, że największe szanse na triumf mają Wout van Aert (Jumbo-Visma), Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix) oraz… Deceuninck – Quick Step, który, choć bez Juliana Alaphilippe’a, przysyła na prestiżowy wyścig naprawdę mocne szable. Przyjrzyjmy się jednak faworytom nieco bliżej.

Van Aert jest z pewnością zraniony. Po klęsce podczas mistrzostw świata i medialnym szumie, wywołanym przez deklaracje Remco Evenepoela (który stwierdził, że mógł sięgnąć po złoto, gdyby tylko dostał szansę) sukces jest mu niezwykle potrzebny. Na papierze dysponuje najmocniejszymi kartami: doświadczenie z przełajów sprawia, iż w “błotnych” warunkach może czuć się jak ryba w wodzie, a charakterystyka wysiłku w tego rodzaju rywalizacji i jej znajomość również się przyda. Do tego oczywistości – moc i wielka szybkość. Jeżeli nie zawiedzie głowa, to Belg powinien być najsilniejszy.

Podobne zalety ma Mathieu van der Poel, choć u niego znakiem zapytania pozostaje nierozwiązany problem z plecami. Mistrzostwa świata ukończył w zasadzie po anonimowej jeździe na 8. pozycji. Bruk może mu się dać we znaki, lecz Holender równie dobrze może przetrwać, a nawet – zaatakować. Dwójkowa walka o triumf? Takiego spektaklu chciałoby na pewno wielu.

Jak już pisałem, mocnymi szablami dysponuje Deceuninck – Quick Step. Jego liderami wydają się być Zdenek Stybar i Kasper Asgreen, choć, jak już nauczyło nas wieloletnie doświadczenie, w tym zespole na sukces stać absolutnie każdego. Groźny będzie z pewnością Jasper Stuyven (Trek-Segafredo), a być może swój wielki triumf świętować będzie w końcu Sep Vanmarcke (Israel Start Up Nation). Analogicznie, w gronie faworytów typować można również Olivera Naesena (AG2R Citroen).

W dalszej kolejności wymieniać trzeba Dylana van Baarle (Ineos Grenadiers), Stefana Kuenga (Groupama – FDJ) czy Nilsa Politta (BORA-hansgrohe). Niespodzianka? Tą byłby sukces Taco van der Hoorna (Intermarche – Wanty), który jednak prezentuje bardzo dobrą formę.

Start wyścigu o godzinie 11:00. Finisz – między 17:06 a 17:41. Transmisja – w Eurosporcie.

To Top