Świat

Paryż – Roubaix. Kiepskie prognozy pogody. To naprawdę będzie “piekło”

Paryż - Roubaix
Paryż - Roubaix / fot. ASO / Pauline Ballet

Paryż – Roubaix powraca do kolarskiego kalendarza po ponad dwuletniej przerwie. W nadchodzący weekend aura będzie dla zawodniczek i zawodników wyjątkowo niekorzystna. Wniosek jest prosty – “Piekło Północy” zdecydowanie nie będzie określeniem na wyrost.

Na deszczową edycję wyścigu kibice kolarstwa czekają już prawie 20 lat. Po raz ostatni opady towarzyszyły zawodnikom w 2002 roku. W peletonie nikt za nimi nie tęsknił – mokry bruk staje się jeszcze bardziej śliski, a kałuże i błoto sprawiają, że każdy wjazd na sektor kostki jest prawdziwą “rosyjską ruletką” – nigdy nie wiadomo, co kryje się pod taflą wody lub brązową mazią.

Rzut oka na prognozy pogody pozwala stwierdzić, że zawodniczki i zawodnicy będą się mierzyć z arcytrudnym zadaniem. W sobotę – dniu rywalizacji pań (na starcie m.in. Katarzyna Niewiadoma i Marta Lach) deszcz spodziewany jest na trasie już niedługo po starcie (godz. 13:35) i będzie przybierać na sile z każdą godziną. Dodatkowo, paniom towarzyszyć będzie silny wiatr – w porywach prawie 50 kilometrów na godzinę. Pozytywem może być wieść, że na niektórych odcinkach wiać będzie w plecy, choć głównie – z boku.

Jak wspomnieliśmy, już podczas wyścigu kobiet rozpęta się ulewa, która potrwa… do niedzielnego popołudnia. Opady będą towarzyszyć zawodnikom od startu, a ustąpić mogą dopiero w końcówce zmagań. Bądźmy jednak szczerzy – drogi i bruki zdążą do tego czasu przyjąć już takie ilości wody, że sam deszcz nie robiłby już pewnie kolarzom większej różnicy. Wiatr na większej części dystansu będzie boczny, ale nieco słabszy, niż u pań – do 30 km/h. Wyścig pań będzie nieco cieplejszy – prognozuje się ok. 15 stopni Celsjusza, podczas gdy u panów – 13.

To Top