Świat

Wout van Aert: “Nie zrobiłem z siebie głupka”

Wout Van Aert
Wout Van Aert / fot. ASO

Przed Mistrzostwami Świata w Leuven prawdopodobnie większość kibiców kolarstwa typowała Wouta van Aerta na faworyta tego wyścigu. Rewelacyjna forma, którą prezentował na wyścigach poprzedzających Mistrzostwa, potężna drużyna do pomocy i jazda po „własnym terenie”, z ogromnym dopingiem rodaków – te wszystkie sprzyjające czynniki nie wystarczyły, żeby pokonać Alaphilippe’a. Van Aert postanowił odnieść się do wyścigu, jak i niespełnionych oczekiwań belgijskich kibiców.

Mało który zawodnik tego dnia spodziewał się, że tak wysokie tempo i solidne ataki pojawią się na tak wczesnym etapie wyścigu, na około 200 kilometrów do mety. Podobne przemyślenia miał również Wout:

Nie spodziewałem się, że tak wcześnie zostaniemy poddani presji. Zupełnie, jakby źle policzyli okrążenia. Już na pierwszej pętli Flandrien, 200 kilometrów od mety, wyścig nabrał rozpędu. Presja na pewno była, ale nie załamaliśmy się pod nią. Zachowaliśmy zimną krew, a kiedy wysunęliśmy się na czoło, inne kraje też były pod presją. Mogliśmy zastosować naszą taktykę tak jak planowaliśmy, powiedział Van Aert.

Według Belga, wyścig był pod kontrolą, a jego forma pewna aż do momentu podjazdu na Smeysberg, około 50 km przed metą. 600 metrów podjazdu o średnim nachyleniu aż 16,3% zadecydowało o dalszych losach wyścigu dla wielu kolarzy. Alaphilippe zaatakował na podjeździe i tylko lider włoskiej drużyny, Sonny Colbrelli, ruszył za Francuzem.

„Na Smeysbergu nie byłem w stanie nadążyć. Alaphilippe i Colbrelli byli z pewnością jednymi z tych zawodników, na których ruchy chciałem reagować. To był chyba znak, ale najtrudniejszy etap wyścigu miałem już za sobą, powiedział Van Aert.

Głównym planem Belgów było dowiezienie swojego lidera na metę, jednak 20 kilometrów przed metą Wout już wiedział, że jego szansa na zwycięstwo przepadła i dał Jasperowi Stuyvenowi zielone światło, żeby ruszał po zwycięstwo dla Belgów. Dla Stuyvena szczególną motywacją mógł być fakt, że Leuven to jego rodzinne miasto, ale ta decyzja zapadła dopiero chwilę przed decydującym ruchem Alaphilippe’a, na podjeździe pod St. Anthony i pojawiły się głosy, że na taki ruch Wout van Aert powinien zdobyć się wcześniej.

Po podjeździe na Smeysberg mogłem podjąć już taką decyzję, ale w tym momencie sytuacja była wciąż na naszą korzyść. Powinienem był wcześniej zaznaczyć, że nie jestem w super formie. Zawsze chodziło o to, by jechać na zmianę, by nie być w pozycji defensywnej, ale wciąż z myślą, że jedziemy dla mnie. Tuż przed decydującym ruchem Alaphilippe’a na podjeździe pod St. Anthony powiedziałem Jasperowi, żeby się ścigał się o zwycięstwo, bo uważam, że nie jestem wystarczająco dobry, by walczyć o medal. Alaphilippe był po prostu silniejszy. Byłoby miłym pocieszeniem, na pewno dla Jaspera, gdyby znalazł się na podium. To przykre, powiedział Van Aert.

„Jestem tylko człowiekiem. Oczywiście nie pojechałem źle, ale niewystarczająco dobrze. Dojechałem do finału, a za Alaphilippe’em różnice nie były duże. Nie zrobiłem z siebie głupka, ale nie byłem wystarczająco dobry. Są dwa powody, dla których nie wygraliśmy: Alaphilippe był znacznie silniejszy od innych, a ja nie byłem tak dobry, jak miałem nadzieję być” – powiedział Van Aert tuż po wyścigu w strefie mieszanej w Leuven.

Dla Stuyvena czwarte miejsce okazało się być druzgocące. Zaraz po finiszu przyznał, że decyzja o tym, żeby to on spróbował pojechać po zwycięstwo dla Belgów, zapadła na zbyt późnym etapie wyścigu, kiedy nie miał już wystarczających zapasów siły do walki.

„Jestem zdruzgotany. To naprawdę smutne” – powiedział Stuyven. “Plan A był taki, aby jechać na Wouta, ale właśnie to mogło mnie kosztować utratę energii w sprincie o drugie miejsce. Nasza trójka walczyła w sprincie do mety, a ja straciłem medal. To naprawdę smutne. Bardzo chciałem zdobyć tutaj medal.

„W momencie, gdy Julian atakował, Wout po prostu powiedział mi, że nie ma dobrego dnia. To było trochę irytujące i trudne, bo byłem świadomy, że musiałem wcześniej ugasić kilka pożarów, tracąc na to sporo sił. Szkoda, bo jechaliśmy naprawdę dobry wyścig.”– podsumował Stuyven.

Na tęczową koszulkę Belgowie czekają już 9 lat. Ostatnie zwycięstwo Belga na Mistrzostwach Świata miało miejsce w 2012 roku, w holenderskim Valkenburgu, kiedy Philippe Gilbert sięgnął po złoty medal, po ataku na ostatnim podjeździe – legendarnym Caubergu.

To Top