Świat

Mistrzostwa świata: Zapowiedź wyścigu ze startu wspólnego

Michał Kwiatkowski
Michał Kwiatkowski / źr. PZKol

Ponad 250 kilometrów, trudna, interwałowa i techniczna trasa oraz wietrzna, typowo belgijska pogoda. Do tego wielki faworyt i… jeszcze większa ciążąca na nim presja oraz co najmniej kilkunastu zawodników, którzy na starcie staną w roli poważnych kandydatów do złota. Nie trzeba chyba przekonywać, że niedzielny wyścig będzie prawdziwym spektaklem.

Przed rokiem, we Włoszech zdecydowanie najmocniejszy był Julian Alaphilippe. Francuz odjechał rywalom w kluczowym momencie i przeciął linię mety samotnie. Dla nas czempionat zakończył się małym poczuciem niedosytu: na ostatnich metrach finisz o brązowy medal Michał Kwiatkowski przegrał o włos z Marcem Hirschim. Dwanaście miesięcy po tych wydarzeniach czekają nas nieco inne zmagania, choć… paradoksalnie grono faworytów pozostaje podobne.

MŚ w kolarstwie 2021: Trasa

Zawodnicy przystąpią do zmagań o łącznej długości 268 kilometrów. Choć fakt, że gospodarzem jest Flandria sprawia, że na myśl przychodzi nam od razu Ronde van Vlaanderen, trasa jest tak naprawdę… czymś pomiędzy tym monumentem a ardeńskimi imprezami pokroju Amstel Gold Race. Po starcie w Antwerpii kolarze przejadą pierwsze, zupełnie płaskie 50 kilometrów do Leuven, gdzie czeka ich 1,5 okrążenia finałowej rundy i pięć pierwszych “bergów”, czyli krótkich, dynamicznych podjazdów na maksymanie dwie minuty wysiłku a także sektor bruku.

Następnie stawka pojedzie nieco na południe i zaliczy “flandryjską” pętlę. Ta zawiera w sobie sześć kolejnych podjazdów, odrobinę bardziej wymagających. Następnie czeka nas powrót na pętlę w Leuven, cztery jej okrążenia, jeszcze jedna wizyta na pętli “flandryjskiej”, aż w końcu finałowe 2,5 okrążenia w Leuven, po których nastąpi finisz. Uff… skomplikowanie.

Łącznie peleton przejedzie 42 krótkie podjazdy i siedem sektorów bruku. Suma przewyższeń wyniesie 2262 metry.

Men Elite Road Race

MŚ w kolarstwie 2021: Pogoda

Podczas tak długiego wyścigu, w dodatku – mocno interwałowego pogoda mogłaby być czynnikiem warunkującym zmagania. Aura będzie jednak dla zawodników łaskawa. O 10:25, w godzinie startu neutralnego w Antwerpii będzie 18 stopni Celsjusza, brak opadów i zachmurzenie około 80%. Podczas dojazdu do obu pętli na kolarzy czekać będzie jednak dość mocny czołowy wiatr – w porywach do 30 km/h. Z czasem będzie się on wmagać i także podczas okrążeń z pewnością będzie mieć duże znaczenie. Według najnowszych aktualizacji aż do samego finiszu nie powinna spaść ani jedna kropla deszczu, co przy technicznej, wąskiej miejscami trasie jest dobrą informacją.

MŚ w kolarstwie 2021: Faworyci

Wout van Aert.

Tego przynajmniej chcieliby Belgowie. Ich lider przed tygodniem sięgnął po srebrny medal w jeździe indywidualnej na czas, który ewidentnie nie zaspokoił apetytów kibiców – wszak był “tylko” wyrównaniem osiągnięcia sprzed roku. Flandria nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś mógłby odebrać Woutowi koszulkę we “wspólnym”, choć… ja mam akurat poważne wątpliwości, czy będzie w stanie po nią sięgnąć.

Owszem – przemawia za nim wielka moc, którą udowadniał w tym sezonie już niejednokrotnie. Wydaje się też, że drużyna faktycznie powinna skupić się na pracy na jego rzecz, zamiast – jak to często u Belgów bywa – szukać swoich własnych interesów. Przewagą Van Aerta jest jego duża szybkość – bez względu na to, czy dojdzie do finiszu z liczniejszej grupy, czy zaledwie paru zawodników – w takich scenariuszach będzie kandydatem numer jeden do złota.

Wynoszenie go na piedestał jest jednak swego rodzaju przekleństwem. Po pierwsze – walczyć będzie pod gigantyczną presją, a ta, jak wiadomo, potrafi pętać nogi. Po drugie – na Belgów będzie się oglądać dosłownie każdy i to na ich barkach spocznie odpowiedzialność za “prowadzenie” wyścigu – tym bardziej, że wobec prognozowanej dobrej pogody nie należy się chyba spodziewać szczególnie brutalnej selekcji.

Wobec tego faktu mam innego faworyta – Sonny’ego Colbrelli. Włoch jest prawdopodobnie w życiowej formie, co udowodnił nie tylko sięgając po mistrzostwo Europy na dość wymagającej trasie, ale i wcześniej, w trakcie Tour de France, gdzie zadziwiał swoją dyspozycją na podjazdach. Te, które czekają w niedzielę nie powinny go absolutnie przerażać, toteż jedynym zmartwieniem jego i pozostałych Azurrich będzie to, by pilnować, by nie odjechała zbyt groźna grupa (lub nie odjechała bez nich). Kolarz Bahrain Victorious powinien być liderem, ale ma dwóch bardzo mocnych przybocznych – Matteo Trentina i Giacomo Nizzolo, którzy mogą ruszać do ewentualnych akcji zaczepnych. Wydaje się, że powinni zachować względną kontrolę nad wydarzeniami i na ostatnich metrach bić się o złoto. Chyba, że…

… atomowy atak przypuści Mathieu van der Poel. Mimo nękających Holendra problemów z plecami absolutnie nie można go lekceważyć. Jego umiejętności reklamować również nie trzeba, ale wspomniany ból zmusza do postawienia przy nim małego znaku zapytania. Od igrzysk w Tokio przejechał bowiem na szosie tylko trzy jednodniowe wyścigi, a żaden nie był długością choćby zbliżony do tego niedzielnego. Nie wiadomo więc, jak zareagują jego plecy – może się okazać, że ból nie pozwoli na ukończenie rywalizacji. Mathieu to jednak Mathieu – równie dobrze może ruszyć 50 kilometrów od finiszu i zniknąć konkurencji z radarów.

Kandydata na mistrza świata można upatrywać też wśród Duńczyków. Ich siłą jest przewaga liczebna “jakościowych” kolarzy – na dobrą sprawę mają czterech równorzędnych liderów (Michael Valgren, Magnus Cort, Kasper Asgreen, Mads Pedersen) i mogą atakować na zmianę, aż w końcu któremuś się uda. Sprzyjać im będzie też techniczny charakter trasy, skłaniający do ataków. Jednocześnie – nawet, gdy dojdzie do sprintu wystarczy, że odpowiednio przygotują Corta lub Pedersena.

Zagadką jest to, jak pojadą Francuzi. Julian Alaphilippe, obrońca koszulki w swoich wypowiedziach sprawia wrażenie, jakby był jej noszeniem… zmęczony, choć jednocześnie deklaruje walkę o obronę. Paradoks, lecz “Loulou” powinien się liczyć. Jeżeli nie on, to zaskoczyć może świetnie dysponowany Benoit Cosnefroy. U Słoweńców nie można lekceważyć Mateja Mohoricia, który zastosować może “wariant duński” i ruszyć do szarży, której nikt nie zatrzyma. W odwodzie jest też Tadej Pogacar, który pokazał, że w tego typu terenie radzić sobie potrafi.

Szanse na to, by namieszać mają też Tom Pidcock (Wielka Brytania) czy Joao Almeida (Portugalia).

Polacy:

Dochodzimy w końcu do naszej drużyny. Polacy wszystkie siły rzucą na Michała Kwiatkowskiego, który wydaje się być w bardzo dobrej formie. Pokazał to atakiem w trakcie GP de Denain, gdzie został dogoniony ledwie 400 metrów od mety. Do pomocy będzie mieć też mocną ekipę na czele z Maciejem Bodnarem i Cesare Benedettim. Zagadką jest taktyka: czy “Kwiato” będzie próbował solowego ataku, czy raczej będzie oglądać się na to, co zrobią główni faworyci? Jego siłą jest znakomita umiejętność czytania wyścigu oraz fakt, że przystąpi do walki z pozycji “underdoga”, przez co część zawodników może go zlekceważyć. Słabością to, że nie będziemy mieć “planu B”, a on sam moment akcji dobrać musi idealnie.

Plan wyścigu i transmisja

Start honorowy MŚ w kolarstwie 2021 nastąpi o godzinie 10:25. Ostry – o 10:40. Finisz spodziewany jest między 16:46 a 17:22. Transmisję przeprowadzi TVP oraz Eurosport.

To Top