Świat

Jedna sekunda, dwa medale. Pechowy jak… Stefan Kung

Stefan Kung
Stefan Kung / fot. Gruoupama-FDJ

Stefan Kung, bez wątpienia zaliczany do grona najlepszych specjalistów w jeździe indywidualnej na czas na świecie, może mówić ostatnio o gigantycznym wręcz pechu. Zaledwie setne części sekundy dzieliły go od medali igrzysk w Tokio i sztafety mieszanej podczas mistrzostw świata.

Szwajcar w Tokio zajął czwarte miejsce, przegrywając z Australijczykiem, Rohanem Dennisem o niespełna sekundę, a dokładnie – 0,4. Już to mogło być dla niego bardzo gorzką pigułką, lecz podczas mistrzostw świata, w zmaganiach drużyn mieszanych spotkał go kolejny cios.

Helweci pokonali trasę w 51 minut i 28 sekund, przegrywając z trzecimi Włochami o… 0,05 sekundy! Łącznie więc losy tych dwóch krążków zamknęły się w zaledwie 0,45s.

Na szczęście, w międzyczasie Szwajcar święcił też chwile triumfu. W Trydencie obronił złoty medal mistrzostw Europy w indywidualnej “czasówce”.

To Top