Amatorzy

Gravel na każdą kieszeń

źr. Pixabay
źr. Pixabay

Podczas, gdy zawodowcy powoli kończą sezon, a kolarska rywalizacja po mistrzostwach świata, Paryż-Roubaix i Il Lombardia zacznie na parę miesięcy wygasać, dla kolarzy-amatorów rozpoczyna się okres prawdziwych łowów. Ceny w sklepach rowerowych stają się bowiem bardzo atrakcyjne i nawet mimo „boomu” na ten sprzęt, jaki obserwujemy w ostatnim czasie łatwo znaleźć coś dla siebie. Z uwagi na porę roku warto przyjrzeć się bliżej korzyściom, jakie oferuje rower gravel. Szybka analiza daje oczywiste wnioski – naprawdę trudno dopatrzeć się w tego typu sprzęcie wad.

Kolarska jesień to wciąż szansa

Podczas, gdy lato na dobre przeminęło, liście na drzewach zaczynają żółknąć, a pogoda staje się coraz mniej zachęcająca do tego, by wyjeżdżać na treningi, u wielu pojawić się może spadek motywacji. Część poradzi sobie z nim, kupując cieplejszą odzież, inni przesiądą się na trenażery i rywalizować będą w wirtualnej rzeczywistości, a jeszcze inni (i to tym ostatnim przyklaskujemy w szczególności) – poszukają nowych wyzwań. Jednym z nich może być kupno roweru gravel i, korzystając z typowo polskiej, jesiennej pogody – sprawdzenie własnych sił w nieco bardziej wymagającym terenie. Druga połowa września jest wciąż dość daleko od startu sezonu przełajowego – a jeżeli złapie się odpowiedniego bakcyla, istnieje realna szansa, by przez całą zimę z powodzeniem walczyć „na błocie”, gdyż rower typu gravel jak najbardziej daje taką możliwość. Wobec faktu, że trwa walka o to, by kolarstwo przełajowe wprowadzić do programu… zimowych igrzysk olimpijskich może się przed nami otworzyć szansa na mocno zaskakującą karierę.

Rower gravel – rywalizacja na szosie i w trudniejszym terenie

Posiadanie nieco bardziej wytrzymalszego roweru, niż typowa „szosa” otwiera zupełnie nowe możliwości. Nagle szutrowe drogi, na które baliśmy się wjechać naszym sprzętem, po przesiadce na gravel stają otworem i pozwalają na nowo odkryć okolice, a także wprowadzać do swoich treningów elementy jazdy w trudniejszym terenie. To jednocześnie świetna forma ucieczki od zatłoczonych dróg, które wobec jesiennej aury stają się jeszcze bardziej niebezpieczne. Wykorzystanie mniej uczęszczanych traktów sprawia, że możemy zwyczajnie cieszyć się jazdą, zamiast nieustannie oglądać za siebie w obawie, czy z trasy nie zepchnie nas jakaś ciężarówka.

Gravel – kto wpadł na taki pomysł?

Rowery gravelowe powstały w Stanach Zjednoczonych, jako odpowiedź na… zapotrzebowanie rynku. W tamtym kraju bardzo popularne są bowiem wyścigi po szutrowych, wymagających drogach, gdzie zwyczajna szosa nie jest w stanie sobie poradzić, a jednocześnie – teren jest zbyt łatwy, by jechać rowerem górskim. To właśnie Jankesi stworzyli ten swoisty „kompromis” pomiędzy „szosą” a „góralem” – rower bez amortyzatorów, z szerszymi oponami, dzięki swojej geometrii pozwalający na bardziej komfortową jazdę. Przy dużej dozie tolerancji gravel uznać można za „cywilną” wersję roweru przełajowego – nie jest on aż tak „surowy” w konstrukcji i pozwala przekonać się, czy tego typu jazda będzie nam odpowiadać.

Wszechstronność większa, niż rower szosowy

Bez wątpienia główną zaletą, jaką posiada rower gravelowy jest jego wszechstronność. Nadaje się on doskonale do treningów, ale i dojazdów do pracy. Dzięki swojej konstrukcji jest łatwy w obsłudze, dając jednocześnie bardzo dużą frajdę z jazdy. Z powodzeniem możemy wybrać się nim zarówno „do sklepu po bułki”, jak i na wielogodzinny trening, a może nawet – backpackingową wyprawę, która pokaże nam kolejne jego zalety. Nieograniczeni dostępnością asfaltowych dróg możemy dzięki niemu odwiedzać miejsca, które wcześniej byłyby dla nas nieosiągalne.

Najwyższy czas poszukać okazji

Nie można zapominać, że jesień przynosi również spore promocje sprzętu. Jeżeli myślimy o zakupie roweru szosowego czy gravelu, to doskonały moment, by zacząć poszukiwania. W niektórych przypadkach możemy liczyć na naprawdę atrakcyjne ceny – zdecydowanie niższe, niż te, które obowiązywały w szczycie sezonu. Warto wziąć to pod uwagę. Przeglądając oferty, uwagę przykuwa ta, jaką na swojej stronie internetowej oferuje Tabou. Znaleźć tam możemy dwa modele: Gravo 2.0 i Gravo 1.0. Oba mają wszystko, by rozpocząć swoją przygodę z gravelem: szerokie opony zapewniają dobrą przyczepność i większy komfort również w trudniejszym terenie. Nowoczesna i szybka konstrukcja jest jednocześnie bardzo wytrzymała, pozwalając na dynamiczną jazdę. Ważnym aspektem (również w kontekście bezpieczeństwa) są też hamulce tarczowe.

Gravel – czy warto?

Bez wątpienia jesień jest idealną porą, by spróbować swoich sił na tego typu sprzęcie. Jego wszechstronność i mnogość zalet sprawiają, że jest on doskonałą propozycją niemal dla każdego – od pasjonatów kolarstwa, regularnie startujących w amatorskich zawodach po tych, dla których rower jest jedynie miłą formą spędzania wolnego czasu. Warto wykorzystać długie, jesienne wieczory, by sprawdzić dostępne oferty i rozważyć wybór tego typu sprzętu. Dostarczyć może on nam sporo radości, pozwoli podtrzymać formę, a być może – złapać prawdziwego bakcyla, dzięki któremu wyjazd na trening przy zaledwie kilku stopniach Celsjusza stanie się czymś, co będzie wywoływać na twarzy uśmiech, a nie być jedynie przykrym obowiązkiem.

Popularne

To Top