Felietony

Dlaczego kolarstwo nie jest sportem mainstreamowym?

Polski peleton
Polski peleton / fot. CCC Development Team

W tym roku Wielka Pętla odbywa się w cieniu ogromnego wydarzenia sportowego- UEFA Euro 2020. Naszą kolarską bańkę szybko zaczęły wypełniać pełne rozczarowań i utyskiwań dyskusje o tym, że piłka nożna jest znacznie popularniejszą dyscypliną sportową, a przecież to kolarstwo jest tym „lepszym, trudniejszym i bardziej wymagającym sportem”.

Pojawiały się memy z Rogličem po kraksie w opatrunkach od stóp do głów, jako prztyczek w stronę symulujących kontuzję piłkarzy. Dlaczego jednak kolarstwo nie jest i nie będzie sportem mainstreamowym i czy to rzeczywiście takie złe?

– Słyszałaś co się stało na Tour de France? – dzwoni do mnie pełen emocji wujek, który z kolarstwem nie ma nic wspólnego. A ja już wiem, że nie chodzi o wielki powrót Cava, czy  doskonały debiut Mathieu van der Poela, tylko o niesławną kartonową kraksę. W zeszłym roku taki wujkowy, kolarski telefon dotyczył wypadku Jakobsena na Tour de Pologne. Co ciekawe, zarówno transparentowa kibicka, jak i Dylan Gronewegen otrzymali od wujka ten sam wyrok: „Do więzienia z nim/nią!”. 

Chwilowy przebłysk kolarstwa w mediach mainstreamowych powodują właśnie takie afery, skandale dopingowe, dramatyczne wypadki czy spektakularne sukcesy Polaków w tej dyscyplinie. (Choć i w tym ostatnim przypadku bywa różnie- dwa wygrane etapy na Vuelcie 2017 przez Tomka Marczyńskiego nie miały takiej medialnej oprawy, jak wygrany etap przez Rafała Majkę, w tym samym wyścigu i zaledwie kilka dni później.) Dlaczego przeważnie takie wydarzenia przyciągają ogólną uwagę szerszej publiczności, a samego kolarstwa w mediach niekolarskich niewiele? Powodów jest kilka.

O co tu chodzi?

Kolarstwo ma wysoki próg wejścia dla kibica jeśli chodzi o wiedzę. Każdy fan kolarstwa wie najlepiej jak wielkiej bazy informacji wymaga oglądanie wyścigu z pełnym zrozumieniem. Znajomość zasad danego wyścigu, koszulek, drużyn, predyspozycji zawodników to tylko wierzchołek góry lodowej. Trudne jest wytłumaczenie znajomemu, dlaczego zawodnik, który doskonale wykonał rolę pomocnika na etapie i przyjechał na końcu stawki, pojechał świetnie wyścig. Dlaczego tylko jedna drużyna pracuje i kasuje ucieczki na danym etapie, a inni jadą na kole lub atakują. Różnorodność profili, zawodników i strategii tworzy już duży chaos informacyjny, a do puli trzeba dorzucić jeszcze często zmieniających się sponsorów drużyn i transfery. W praktyce, czasem zdarzają się sezony, na początku których trzeba uczyć się drużyn na nowo.

Dla kibiców sportów wszelakich sprawdzają się proste rozwiązania- dobry z przodu tabeli, zły z tyłu. Czerwoni kontra niebiescy. Wygrywa ten, który strzeli więcej bramek. Widowisko, na które można zabrać dziecko, dziadka, sąsiada, kolegę z pracy i nikomu nie trzeba tłumaczyć zasad. 

Emocje

To dla emocji oglądamy sport, a 90-minutowy mecz to szybki i intensywny ładunek emocjonalny do ostatniej minuty. A po meczu mamy się z kim tymi emocjami dzielić – prosto ze stadionu można wyskoczyć na piwo i przegadać ze znajomymi całe widowisko, a przez kolejne dwa dni wymieniać opinie ze znajomymi w pracy, sąsiadami, czy ekspedientką w sklepie.

Kibic kolarstwa ma znacznie bardziej pod górę (jak i zazwyczaj sami kolarze). Zebranie znajomych na długi i kosztowny wyjazd na wielki tour jest dużym wyzwaniem. Na miejscu okazuje się, że dosłownie chwila emocji, w której przejeżdżają obok kolarze, okupiona jest całodniowym wysiłkiem i długim oczekiwaniem. Następnego dnia jest już kolejny etap, na który znów trzeba dotrzeć i powtórzyć scenariusz oczekiwania- wszystko to sprawia, że pod koniec wyścigu całe to kolarstwo wychodzi bokiem.

Komu kibicować?

Popularność danego sportu w Polsce w oczywisty sposób zwiększa silna reprezentacja. Przykładem tego zjawiska może być boom na Formułę 1 za czasów Roberta Kubicy, czy niedawne sukcesy Igi Świątek w tenisie. Tymczasem wciąż najlepszymi polskimi kolarzami w WorldTourze pozostają zawodnicy ze starszych pokoleń, którzy prawdopodobnie największe sukcesy mają już za sobą. Mamy znakomitych pomocników, ale brakuje jasno świecącej gwiazdy z pokolenia Pogačara, która mogłaby być liderem zespołu i zajmować wysokie miejsca na wyścigach.

Czas

Etapy Tour de France jak i większość wyścigów rozgrywane są w momencie, kiedy większość Polaków jest w pracy, a czas ich trwania jest bardzo długi. Mało kto może sobie pozwolić na kilka godzin dziennie oglądania wyścigu, szczególnie, że w sezonie jest ich bardzo dużo, a często nakładają się na siebie. Poza tym trudno wymagać (nawet od stałych fanów kolarstwa) oglądania wszystkich kolarskich zmagań od początku do końca. Często zdarzają się przecież etapy, w których absolutnie nic się nie dzieje, a dopiero finisz wyzwala jakiekolwiek emocje.

Hajs, hajs, baby

Najbardziej oczywistym argumentem jest jednak finansowanie kolarstwa. Stawki zawodników stoją bardzo daleko od wynagrodzeń piłkarzy. Peter Sagan może liczyć na 5 milionów euro rocznie, podczas gdy roczne wynagrodzenie Messiego to 71 milionów euro. Niskie zainteresowanie kibiców równa się niskiemu zainteresowaniu wielkich marek w roli sponsora. A brak tych ostatnich wpływa na… niskie zainteresowanie kibiców. Tym samym mamy tu zamknięte koło, które świetnie obrazuje przykład Lance’a Armstronga. Mało popularne wówczas kolarstwo w USA eksplodowało popularnością wskutek pojawienia się bohatera, który dodatkowo przyciągnął za sobą tak wielkich sponsorów jak Nike. To między innymi strach przed utratą takich marek sponsorskich sprawiał, że UCI na wstępnym etapie tuszowała oszustwa dopingowe Lance’a.

A może to dobrze?

Może niepotrzebnie umniejszamy innym dyscyplinom, oczekując, że kolarstwo zajmie ich miejsce na medialnym firmamencie? Ostatecznie i tak mamy powody do dumy – polscy zawodnicy jeżdżą w WorldTourze, jeszcze niedawno mieliśmy tam nawet polską drużynę, a w dodatku to w naszym kraju rozgrywa się wyścig z serii World Tour. Dzięki temu, że kolarstwo nie jest kolejnym „sportem narodowym”, nie buduje się zbędnej presji na zawodnikach poprzez „pompowanie balonika”, a sport ten nie jest zadeptany przez polskie mainstreamowe dziennikarstwo połączone z wujkami-specjalistami. Dzięki temu możemy w większości przeczytać merytoryczne komentarze zamiast rozgoryczenia, obelg i spisywania zawodników na straty, jak to zwykle bywa po przegranych meczach reprezentacji Polski w piłkę nożną.

Róża Skiedrzyńska

Popularne

To Top