Polska

Zakaz przewozu rowerów na Hel. „Komfort pasażerów”, a rowerzyści.

polregio.pl

W piątek „Gazeta Wyborcza” opublikowała list od czytelnika, pana Macieja, który wraz z rowerem usiłował dostać się pociągiem na Hel. Rowerzysta został wyproszony przez konduktorkę pociągu, a reakcja ta była spowodowana wprowadzonym przez przewoźnika Polregio zakazem przewożenia rowerów w konkretnych pociągach tej relacji. Wspomniany list na nowo rozgrzał dyskusję dotyczącą narastających problemów z jednośladami w pociągach.

„Komfort pasażerów” uzasadnieniem zakazu

Problemy z podróżą zaczęły się dla pana Macieja już wcześniej. Internetowy system sprzedaży biletów odrzucił możliwość zakupu biletu z rowerem, dlatego rowerzysta wykupił możliwość zabrania większego bagażu. Już na peronie okazało się, że pomimo podstawionego wagonu rowerowego (który był pusty), w pociągu relacji Gdynia-Hel obowiązuje zakaz przewożenia rowerów.

Pani konduktor powiedziała, że jak mnie wpuści z rowerem, to ją zwolnią, bo są kontrole. Nie umiała tego logicznie wytłumaczyć. Rozumiem zakaz w zwykłych wagonach, w których jest mało miejsca, ale wprowadzić go do wagonu dedykowanego rowerom, który jedzie pusty? To już absurd”

– podsumowuje pan Maciej.

Niedługo po publikacji wspomnianego artykułu przez „Gazetę Wyborczą”, w mediach społecznościowych rozpętała się burza, a głos w dyskusji zabrał również rzecznik spółki Polregio, Dominik Lebda. Okazuje się, że przewóz rowerów jest możliwy na trasie Gdynia-Hel, ale tylko w ośmiu pociągach (po 4 w każdym kierunku), a i tam obowiązują ograniczenia, bowiem limit wynosi 28 sztuk rowerów. To oznacza, że zakaz obowiązuje aż w 13 połączeniach (w jedną stronę), a zatem w większości świadczonych przewozów tej relacji. Dominik Lebda argumentuje taką decyzję zwiększeniem wygody pasażerów:

Wprowadzenie ograniczenia przewozu rowerów na trasie Gdynia Gł. – Hel – Gdynia Gł. ma na celu zapewnienie dostępności miejsc i komfort rosnącej liczbie pasażerów na wspomnianej trasie w okresie wakacyjnym, w tym szczególnie rodzinom podróżującym z dziećmi w wózkach oraz osobom z niepełnosprawnościami

– mówi rzecznik Polregio.

Decyzję tą wsparł również Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego.

Hel wizytówką rowerową

Zakaz ten jest o tyle trudny do zrozumienia, że Półwysep Helski jest niezwykle ważnym miejscem na rowerowej mapie Polski. To w tym miejscu, w 2019 roku, znany kanał o tematyce kolarskiej, Global Cycling Network (współpracujący z Eurosportem), nagrał materiał który promuje to miejsce pod kątem rowerowym. Kolarze zwracali uwagę na piękno krajobrazów i rewelacyjną infrastrukturę rowerową, zachęcając tym samym turystów, do odwiedzenia Helu na rowerze. To zresztą pierwszy i jedyny jak dotąd materiał GCN, który powstał w Polsce.

Ponadto to na Półwysep Helski prowadzi trasa rowerowa R10, a droga z Helu do Władysławowa jest jedną z pierwszych w Polsce na której oddzielony został ruch rowerowy od samochodowego. I to właśnie trasa rowerowa biegnąca po Mierzei Helskiej jest często wymieniana wśród najpiękniejszych szlaków rowerowych w Polsce, czym zresztą szczycą się foldery turystyczne, szczególnie te zachęcające do odwiedzenia tej okolicy z jednośladem.

Peronowe awantury

Podobne doświadczenia z rowerami i PKP są doskonale znane wielu kolarzom w całej Polsce. Oprócz całkowitego zakazu przewożenia rowerów, w „peronowym repertuarze” często znajdują się też sytuacje, w których rowerzysta, posiadający ważny bilet na przewóz roweru, jest wypraszany z pociągu ze względu na zatłoczenie. W takiej sytuacji kolarz zmuszony jest poczekać na następny pociąg (czasem kilka godzin) i mieć nadzieję, że ten pociąg nie będzie miał podobnego obłożenia. Niejednokrotnie zdarza się też brak dedykowanego przedziału rowerowego, co skutkuje jazdą w przedsionku, w ścisku i wśród zdenerwowanych spojrzeń współpasażerów. 

Nadzieja na zmiany

Trudno jest jednak oceniać tę sytuację wyłącznie jednostronnie. Faktem jest, że dantejskie sceny spod pociągów powtarzają się każdego roku. Należy jednak pamiętać o trzeciej stronie konfliktu- pozostałych pasażerach. Zdarzają się niekiedy sytuacje, w których zorganizowane grupy kolarskie wybierają się nad morze rowerem, a następnie wracają do domu pociągiem. Nieoczekiwane pojawienie się 20-30-osobowej grupy kolarzy w pociągu potrafi sprawić nie lada kłopot zarówno dla obsługi, jak i pasażerów, dla których zaczyna brakować miejsca.

Zdaje się, że głównym problemem w tej sytuacji jest system zakupu biletów i brak odpowiedniej strategii przy planowaniu składu taboru. Zakładając, że przewoźnicy prowadzą analizę statystyk związaną z obłożeniem konkretnych relacji, szczególnie pod kątem rowerowym, jednym z usprawnień mogłoby być wprowadzenie odpowiedniej puli biletów rowerowych na danej trasie, a w przypadku jej wyprzedania- elastyczne decyzje dotyczące dołączenia dodatkowego wagonu przeznaczonego dla jednośladów. 

Pozostaje mieć nadzieję, że podobne rozwiązania zostaną wprowadzone i, że za rok nie będziemy musieli publikować podobnego artykułu. 

Róża Skiedrzyńska

Popularne

To Top