Polska

Tabou – nowa rowerowa marka w Polsce

Na ścieżkach rowerowych i leśnych drogach doskonale widać jak bardzo Polacy pokochali dwa kółka. W miastach w godzinach szczytu trasy przeznaczone dla jednośladów wręcz się korkują, a wśród tych rowerów możemy dostrzec markę Tabou – nowy brand w polskiej branży.

Ogromny wzrost sprzedaży rowerów wynikał w znacznej mierze z wszystkich pandemicznych obostrzeń i w obliczu zamkniętych galerii, kin czy siłowni Polacy masowo ruszyli do sklepów rowerowych po nowe dwa kółka. Dla wielu nabywców był to pierwszy rower “od komunii”, a więc nie było konieczności poszukiwania sprzętu z wysokiej półki. Mając też na uwadze duże problemy z dostępnościami rowerów każda marka zwiększająca potencjalny wybór wydaje się być na wagę złota, a zwłaszcza w segmencie od 2 do 5 tysięcy złotych – właśnie do takich klientów chce dotrzeć ze swoimi rowerami producent rowerów Tabou.

Poszukując roweru w tym przedziale cenowym bardzo często klientom zależy na uniwersalności. Wszak nie ma to być sprzęt do ścigania się, a głównie do rekreacyjnej jazdy w lekkim terenie czy jako zamiennik samochodu. Jeśli szukamy właśnie takiego sprzętu to powinniśmy zainteresować się przede wszystkim modelami Flow w wersjach 6.0 (męski) oraz 4.0 W (damski).

Topowy rower crossowy kosztuje 4499 zł i za taką cenę otrzymujemy hydroformowaną, aluminiową ramę oraz powietrzny amortyzator SR Suntour NCX. Dużym atutem w tym budżecie są komponenty Deore XT – z tej grupy w rowerze znajduje się korba oraz tylna przerzutka. Napęd uzupełniają manetki oraz przednia przerzutka z grupy Deore. Obręcze sygnowane własnym brandem kręcą się na piastach Shimano, za hamowanie odpowiadają hydrauliczne tarcze Shimano MT200, a poza tym na plus można zapewne zapisać fakt, że producent fabrycznie montuje podpórkę oraz amortyzowaną sztycę.

Topowa damska wersja jest nieco uboższa niż najwyższy model na męskiej ramie, ale wcale nie oznacza to, że jest to kiepski sprzęt. Flow 4.0 W za cenę 3099 zł oferuje nam napęd 3×9 z przerzutkami Altus oraz Deore. Manetki pochodzą z pierwszej z wymienionych wyżej grup, a całość napędu uzupełnia korba z grupy Shimano Alivio. Podobnie jak w najwyższym modelu z męską ramą tutaj również znajdziemy hydrauliczne tarczowe hamulce Shimano MT200, ale w damskiej wersji mamy nieco słabszy amortyzator – zamiast modelu NCX jest widelec NEX. Tak samo jak w męskiej wersji również otrzymujemy komfortową, amortyzowaną sztycę oraz fabrycznie zamontowaną podpórkę.

Oczywistym jest, że bardziej wprawieni kolarze nie znajdą tutaj zbyt wielu ciekawych możliwości, ale trzeba też przyznać, ze rowery Tabou są kierowane do zupełnie innego odbiorcy. Jeśli planujemy rozpocząć przygodę z rowerem lub po wielu latach do niego powrócić to takie modele jak crossowe Flow czy górskie Blade i Wizz będą całkiem ciekawą alternatywą na dla innych, rodzimych producentów.

To Top