Świat

Giro d’Italia 2021 – zapowiedź 19. etapu

Piątkowy odcinek to przedostatni akt walki w górach podczas tegorocznego Giro d’Italia. Niestety 19. etap został nieco zmodyfikowany w stosunku do pierwotnego planu i będzie nieco łatwiejszy niż zakładano przed startem wyścigu.

Trasa 19. etapu Giro d’Italia 2021

Otwierające 70 kilometrów będzie wiodło w pozornie łatwym terenie, bo mimo tego, że drogi będą proste i szerokie to jednak bez przerwy delikatnie w górę. Na 82 kilometrze umiejscowiono pierwszą tego dnia górską premię do której będzie prowadziło blisko 13 kilometrów podjazdu o średnim nachyleniu…2,9%. Niektórzy mogą przeoczyć, że są na górskiej premii 🙂

Po zjeździe ponownie czekać będzie około 20 kilometrów nieco łatwiejszego terenu (choć przyznać trzeba, że ten wcześniej do trudnych raczej nie należy) i rozpocznie się podjazd do drugiej górskiej premii – tym razem 3. kategorii. Ze szczytu premii jest 10 kilometrów zjazdów i 20 kilometrów “false flat” po którym czeka nas danie główne 19. etapu.

Finałowa wspinaczka do mety na Alpe di Mera to niecałe 10 kilometrów podjazdu, którego początkowe trzy kilometry są dość łagodne, a nachylenie będzie stopniowo rosnąć. Od 5. kilometra wspinaczki gradient nie spadnie poniżej 10% i tak będzie trzymać już aż do samej linii mety.

Faworyci 19. etapu Giro d’Italia 2021

Można było coraz bardziej mieć wątpliwości odnośnie tego czy Egan Bernal jest człowiekiem, ale na etapie do Sega di Ala pokazał, że i cyborgi mają gorsze dni 🙂 Nieco łatwiejszy etap jest Kolumbijczykowi na rękę, bo rywale nie będą mieć za bardzo miejsca na wykorzystanie ewentualnej słabości lidera wyścigu i jeśli straty poniesione na 17. etapie były jednorazowym wyskokiem to zawodnik Ineos Grenadiers będzie o kolejny dzień bliżej wygrania całego wyścigu.

Pierwszy objaw słabości Bernala próbowali wykorzystać Simon Yates i Joao Almeida ruszając do ataku na Sega di Ala. Brytyjczyk odrobił nieco czasu do Kolumbijczyka, ale wciąż traci blisko trzy i pół minuty do lidera wyścigu. Jeszcze więcej traci Almeida, ale Portugalczyk w trzecim tygodniu jest w bardzo dobrej dyspozycji i nie wykluczam, że atakując chociażby po etap poniekąd rozliczy sobie wyścig. Nie można być pewnym, że zawodnik Deceuninck-Quick Step nie wykona jakiejś szalonej szarży po miejsce na podium, ale tego spodziewałbym się jednak na sobotnim etapie.

Na pudle wciąż jest Damiano Caruso, który sprawił, że ekipa Bahrain Victorious nieco zapomniała o stracie Mikela Landy. Włoch jedzie wyjątkowo czujnie, nie miał póki co żadnego słabszego dnia w przeciwieństwie do swoich rywali w walce o podium i coraz bardziej skłaniam się ku temu, że to miejsce w TOP3 utrzyma aż Mediolanu. Ważne jest także to, że w perspektywie zamykającej wyścig czasówki Caruso może być nawet w grze o wygraną, ale do tego będzie potrzebował…kolejnego słabszego dnia Bernala.

W 28 sekundach mieszczą się Romain Bardet, Aleksandr Vlasov i Hugh Carthy, ale ich strata do lidera wyścigu przekracza 6 minut i poza zamianą pozycji między sobą raczej nie zmieni się ich położenie w tym wyścigu. Rzecz jasna mogą być w grze o etapową wygraną na Alpe di Mera – o ile peleton nie podaruje kolejnej takiej okazji uciekinierom.

To Top