Felietony

Wiadoma sprawa

Katarzyna Niewiadoma
Katarzyna Niewiadoma / fot. Canyon//SRAM

Tak wiem, w tym kontekście to marny suchar. Ostatnio rzeczą absolutnie wiadomą, pewną, w naszym kolarstwie jest forma Katarzyny Niewiadomej. Polska zawodniczka po raz już któryś pokazała, że należy do światowej czołówki i potrafi jeździć z pazurem, który fani uwielbiają. Co prawda do wygranych trochę zabrakło, ale tutaj akurat bym się nie martwił. Jak jest forma, to zwycięstwa w końcu przyjdą.

W Amstel Gold Race zabrakło współpracy ze strony koleżanki, a może raczej rywalki, z odjazdu. Może też trochę wyrachowania, taktyki? W Walońskiej Strzale dwóch sekund. Trochę mocy. Bardzo niewiele. Nie zabrakło natomiast pazura, walki i serducha do jazdy. A to akurat jeden z kluczowych czynników, jeśli chce się zostać mistrzem.

Z reguły pisanie peanów pochwalnych jest nudne. Źle się pisze, tak samo źle się czyta. Tyle, że w przypadku Niewiadomej trudno akurat o coś negatywnego. Naprawdę warto kibicować tej dziewczynie, bo jestem niemal pewien, że jej „palmares” jeszcze się powiększy. W tej chwili jest jedną z tych „wiadomych” w naszym kolarstwie i dobrze jest, z punktu widzenia kibica, mieć w niej taki punkt oparcia. W ogóle warto zauważyć, że kolarstwo kobiet w końcu przebiło się do mediów. Transmisje z telewizji, informacje o jeździe Niewiadomej w największych portalach internetowych. Wszystko idzie do przodu. I pojawia się szansa na to, żebyśmy „wyhodowali” sobie kolejne zawodniczki walczące w światowej elicie. Aktualnie w kraju sklepy rowerowe przeżywają boom, coraz więcej ludzi zamiast sadzać dzieci przed komputerem zabiera je na rower. To oczywiście nie przekłada się jeden do jednego na profesjonalne uprawianie sportu, wiedzą o tym zresztą osoby zajmujące się narciarstwem alpejskim, ale jednak z tłumu rowerzystów może wyłoni się chociaż jeden kolarz. Wiadoma sprawa.

Dlatego tak ważne jest, żeby właśnie teraz mocno wspierać Kasię Niewiadomą i inne nasze dziewczyny. I małe kluby, które kształcą przyszłych mistrzów i mistrzynie. Kiedyś, podczas wyścigu Solidarności i Olimpijczyków rozmawiałem z jednym  kierowców, który przez lata jeździł wraz z peletonem, często odwiedzając zresztą inne kraje, w tym Włochy i Francję. I bardzo mi się podobało, jak opowiadał, że w Italii kiedy przejeżdża wyścig, wszyscy zatrzymują się i biją brawo, pozdrawiają kolarzy, cieszą się, że przez ich miejscowość jedzie peleton. U nas z aut wychodzą nieliczni, część zresztą po to, żeby negocjować ze strażakami, czy może by ich jednak nie puścił, bo oni na pewno zdążą. Reszta klnie pod nosem, stukając w kierownicę.

Może teraz jest właśnie dobry moment na to, żeby trochę taką mentalność zmienić? To oczywiście jasne, że nie każdy stanie się kibicem kolarstwa. Natomiast fajnie byłoby zbudować wśród ludzi taką opinię, że to świetna dyscyplina, dająca ogromną satysfakcję, pozwalające zwiedzić kawał świata, kraju, regionu. Wymagająca, owszem, wielkiej pracy, ale też sprawiająca ogromną frajdę nawet na najniższym poziomie.

Niewiadoma jeździ na najwyższym poziomie już kilka lat. Jej ostatnie występy to żadna nowość czy niespodzianka. Teraz jednak może jazdę naszej zawodniczki obejrzeć w telewizji, co jest naprawdę dużym krokiem do przodu. To działa na wyobraźnię przeciętnego człowieka bardziej niż nawet najlepszy opis etapu w gazecie czy Internecie. I skoro już wszyscy tak hurtowo ruszyli na rowery, a na dodatek mogą oglądać w telewizji dobrą jazdę Polki, to coś z tego dobrego wyniknie?

Tyczy się to w dużej mierze kolarstwa kobiet, bo to męskie obecne jest w telewizji od lat. Moim zdaniem zarówno wśród pań, jak i wśród panów mamy spory, niewykorzystany potencjał. Każdy sukces sprawia, że jakaś jego część zostaje uwolniona. Ich bardziej zostanie nagłośniony, tym ta część jest większa. Gdyby Katarzyna Niewiadoma wygrała jakiś duży wyścig transmitowany na żywo w telewizji, byłaby to znakomita sprawa dla promocji kolarstwa wśród dziewczyn.

Choć to przecież wiadoma sprawa.

Popularne

To Top