Felietony

Wszystkiemu winni cykliści

fot. wikimedia commons
fot. wikimedia commons

Choć słowa byłego już ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego dotyczyły zupełnie innej sytuacji, były też dość mocno przeinaczone, to jednak do tego, co dzieje się ostatnio, pasują idealnie. Choć owa „wina” nie zawsze jest taka zupełnie negatywna. W niektórych przypadkach można by nawet pokusić się o parafrazę i stwierdzić, że to wszystko jest zasługą cyklistów.

Kiedy sezon kolarski ruszył na dobre, czyli oczywiście po Primaverze, zaczęło się od razu z przytupem. Oto Bora-hansgrohe, co ujawnił Patrick Lefevere, chciała wykupić grupę Deceuninck – Quick Step, rzekomo po to, by mieć u siebie Remco Evenepoela. To oczywiście wywołało oburzenie kolarskiej braci, która nie chciała pogodzić się z takim „wrogim przejęciem”. Tym razem co prawda zabrakło epitetów na „ch”, ale i tak było gorąco. Podobnie zresztą jak w kwestii Petera Sagana, ponoć zjeżdżającego już w dół swojej kariery, a przynajmniej zdaniem swoich pryncypałów.

To wszystko wina cyklistów. Może nie wszystkich, ale na pewno kilku. Tyle, że na tym nie chciałbym się skupiać. Wolałbym przejść do tego, co jest zasługą, bo przecież kolarze wnoszą wiosną bardzo dużo optymizmu w sportowy światek!

W Wielkanoc, oprócz przeżyć duchowych, czekają nas przecież także te sportowe. Wszystko dzięki Flandryjskiej Piękności, czyli klasykowi, na który wielu, w tym ja, czeka cały rok. Absolutnie żaden inny wyścig jednodniowy nie ma moim zdaniem tyle uroku, co rywalizacja po flandryjskich szosach. Słynne podjazdy, odcinki bruku, wąskie ścieżki i płatająca figle pogoda sprawiają, że jedyne, czego nigdy na tym wyścigu nie brakuje, to emocje.

A na dodatek, tegoroczna lista startowa jest napakowana jak wielkanocny koszyk ze święconką. Broniący tytułu Mathieu van der Poel będzie miał przeciwko sobie całą koalicję gwiazd na czele ze zwycięzcą wyścigu Gandawa – Wevelgem Woutem van Aertem. Rywalizacja na pewno nie ograniczy się tylko do tych dwóch nazwisk, bo grono kandydatów do potencjalnego triumfu jest nader szerokie. Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby swój sukces z 2016 roku powtórzy Peter Sagan, udowadniając, że cały czas jest głodnym kotem, a nie starym, wyleniałym kocurem.

A pamiętajmy też, że nieco wcześniej odbędzie się rywalizacja pań. I o ile wśród mężczyzn raczej nie mamy co liczyć na polskie akcenty, a o tyle nasze zawodniczki mogą odegrać główne role podczas żeńskiej edycji De Ronde. Katarzyna Niewiadoma wydaje się być w świetnej dyspozycji na początku sezonu i gdyby udało jej się uplasować w czołowej trójce, byłby to piękny wielkanocny prezent dla wszystkich fanów. I można by śmiało powiedzieć, że o ile sporo spraw jest winą cyklistów, o tyle zasługa cyklistek jest już nie do przecenienia. Tak naprawdę sezon dopiero się rozkręca i mimo intensywnego początku najlepsze jeszcze przed nami. Oby więcej było zasług niż win cyklistów, choć takie smaczki jak kupienie rywali czy „oddanie” Sagana dodają nieco kolorytu. W końcu cukierkowata rzeczywistość jest nudna, nawet w najładniejszym papierku.

Wielkanoc kojarzy się z jajkami. Ja paradoksalnie chciałbym jednak życzyć wszystkim, żeby tych kolarskich jaj było jak najmniej.

Popularne

To Top