Polska

Jan Karasek po Mediterranean Epic: Mogłem przyjrzeć się najlepszym na świecie

Jan Karasek
Jan Karasek - fot. archiwum prywatne/ Mediterranean Epic

Jan Karasek był jedynym Polakiem startującym w ubiegłym tygodniu w etapówce Mediterranean Epic (HC). Młody zawodnik liczy, że doświadczenia zdobyte w Hiszpanii zaprocentują w przyszłości.

Po zakończonym sezonie przełajowym Karaska czekał tydzień przerwy, a potem przygotowania do sezonu MTB rozpoczęte od siłowni i nart biegowych. Następnie wraz z resztą zespołu RK Exclusive Doors MTB Team 19-latek wyjechał na miesięczne zgrupowanie do Hiszpanii.

– “Na start w Mediterranean Epic zdecydowałem się dosłownie w ostatniej chwili. Widząc, że sytuacja epidemiczna w Polsce się pogarsza, postanowiłem zostać trochę dłużej w Hiszpanii i stąd zrodził się pomysł, aby wziąć udział w tej imprezie” – mówi Karasek. – “Do startu podszedłem z nastawieniem zrobienia dobrego treningu i sprawdzenia się w międzynarodowej obsadzie na wymagającej technicznie i wytrzymałościowo trasie. Moja dyspozycja jak na koniec marca jest optymistyczna, co zachęca do dalszej pracy.”

Karasek zdaje sobie sprawę, że pierwszy rok w kategorii orlik nigdy nie jest łatwy, ale liczy, że doświadczenia zdobyte w Hiszpanii pomoże w osiąganiu dobrych wyników.  Za rywali miał bowiem wybitnych specjalistów od maratonu MTB na świecie, m.in. Hectora Leonardo Paeza, braci Braidot, Daniele Geisymayra, Hansa Beckinga czy legendę kolarstwa górskiego Jaroslava Kulhavego. – „Miałem okazję przyjrzeć się najlepszym zawodnikom świata. Zobaczyłem miedzy innymi, jak wyglądają ich rytuały startowe, co jedzą na śniadanie, obiad, kolację oraz jak wygląda ich regeneracja po wyścigu. Ponieważ na starcie wyścigu etapowego stanąłem dopiero drugi raz w życiu, to poznałem też reakcję mojego organizmu na duży wysiłek, co na pewno zaowocuje na kolejnych imprezach tego typu.”

fot. archiwum prywatne/Mediterranean Epic

W klasyfikacji generalnej Karasek zajął 79. miejsce. – „Na każdym etapie czułem się dobrze, jednak gdybym miał wybierać, to za najlepszy uznałbym etap drugi, choć nie należał on do najłatwiejszych. Od początku udało mi się pojechać swoim tempem i sukcesywnie wyprzedzać kolejnych zawodników. Dodatkowo udało mi się tydzień wcześniej objechać ten etap, więc na pewno znajomość trasy również pomogła w osiągnięciu celu. Najgorszy dla mnie był za to ostatni, niedzielny wyścig. Zaraz po starcie grupka, z którą walczyłem o wyższe miejsce w klasyfikacji generalnej, odjechała mi, a ja samotnie pokonywałem kolejne kilometry. Z czasem zaczęło również doskwierać mi już zmęczenie imprezą, jednak gdy w końcówce etapu pojawiła się plaża, słońce i kilka elementów z cyclocrossu, siły wróciły i udało mi się jeszcze odrobić kilka pozycji – ocenia zawodnik.

Logistyczną stroną zmagań zajął się ojciec zawodnika, który wraz z nim przebywa obecnie w okolicach Calpe. Przed wyścigiem do Karaska dotarła paczka z Polski z najpotrzebniejszymi rzeczami, a w przygotowaniu roweru pomógł zaznajomiony serwis. Pozostało więc wypożyczyć samochód i dojechać w przeddzień startu do Oropesy del Mar.  – “Jeśli chodzi o sytuację epidemiologiczną w Hiszpanii, to cały czas się poprawia, otwarte już są między innymi bary i restauracje. Organizatorzy Mediterranean Epic również dołożyli wszelkich starań, aby wyścig odbył się w bezpiecznych warunkach. Każdy z zawodników musiał przejść test antygenowy na COVID-19, oczywiście na koszt organizatora. Dopiero z negatywnym wynikiem byliśmy uprawnieni do odbioru pakietu startowego i zameldowania się w hotelu. Również przed każdym z etapów wszyscy zawodnicy mieli mierzoną temperaturę, a w miasteczku wyścigu i miejscach startu/mety obowiązkowa była maseczka” – wspomina Karasek.

W najbliższych miesiącach dla Karaska najważniejsza będzie matura, choć w tym czasie nie chce on zaniedbywać treningów. Już po zdaniu egzaminu dojrzałości 19-latek będzie przygotowywał się do mistrzostw Polski w maratonie MTB. Po drodze chce też powalczyć o pierwsze punkty UCI.  Rozwój zespołu RK Exclusive Doors MTB Team, do którego zimą dołączyli m.in. Bogdan Czarnota, Zuzanna Krzystała i Krzysztof Klimek, powinien sprzyjać postępom.  – “W drużynie czuję się w jak rodzinie i to nie tylko z tego powodu że założycielem jest mój tata. Udało nam się zbudować fajną i zgraną ekipę. Podczas zgrupowania, mieszkając w jednym domu, udało nam się siebie poznać poprzez wspólne trenowanie, rozmowę jak i nawet gotowanie. Razem z tatą wierzymy teorii, że gdy jest zdrowa atmosfera w klubie to wyniki i sukcesy przychodzą same. Dołączyło do nas też zacne grono sponsorów, między innymi Scott, Nutrend, Schwalbe czy Spider Suspension którzy dbają w tym sezonie o nasze amortyzatory i sprzęt” – podsumowuje Karasek.

Wyścig Mediterranean Epic zakończył się zwycięstwem Daniele Braidot, który o sekundę wyprzedziła brata Lucę i o pół minuty – Daniele Geismayra.

Popularne

To Top