Amatorzy

Rowery szosowe do 8000 złotych

Kolejna część przeglądu propozycji rowerów szosowych. Tym razem zwiększamy budżet dwukrotnie w stosunku do pierwszej części. Co więc mamy w ofercie za ok. 8000 złotych?

Jeśli szukasz roweru szosowego w mniejszym budżecie – przejrzyj nasz materiał z rowerami szosowymi do 4000 złotych:

Czego możemy spodziewać się mając do wydania niemal 1800 euro? Do sprawy należy podejść na dwa sposoby. Jeśli będzie to nasz pierwszy rower szosowy to będzie to dla nas okazja, by rozpocząć przygodę z kolarstwem szosowym na całkiem przyzwoitym sprzęcie. W przypadku, gdy już z szosą mieliśmy do czynienia to mamy już pewną bazę doświadczeń i oczekiwań wobec roweru, a w tym budżecie będziemy mogli już wybierać pomiędzy rowerami z nieco wygodniejszą geometrią lub taką, która lepiej sprawdzi się podczas wyścigów.

Przede wszystkim wciąż będą tu dominować rowery na aluminiowej ramie i grupach Shimano 105 oraz Tiagra. Pojawią się już także rowery na hydraulicznych tarczowych hamulcach, ale wciąż znajdziemy tu takie, gdzie tarcze będą mechaniczne lub na klasycznych hamulcach szczękowych. Rowery w tym budżecie będą poniekąd sztuką kompromisu, bo u bardziej renomowanych producentów dostaniemy bardzo dobrą ramę kosztem nieco słabszego osprzętu, a w innych, mniej popularnych brandach otrzymamy już wyższą grupę napędu i hydrauliczne hamulce – coś kosztem czegoś 😉

Będzie tutaj dość duży rozrzut jeśli chodzi o ceny, bo znajdą się tutaj sprzęty, które dobrze się sprawdzą w roli sprzętu dla początkującego oraz dla tych, którzy mają już nieco doświadczenia. Znów więc będziemy mieli kilka propozycji, które będą przekraczać nieco budżet, a do tego pojawią się marki których nie ujęliśmy wcześniej. Naturalnie to także nie będą wszystkie możliwe rowery jakie mogłyby się tu znaleźć – to tylko luźna sugestia za czym warto się rozglądać.

Trek Domane AL 4 Disc – 7499 zł

Rozpoczniemy od jednego z najciekawszych rowerów w całym zestawieniu. Domane wspominaliśmy we wcześniejszym materiale dotyczącym tańszych rowerów i tam również była to jedna z najciekawszych opcji. W wersji AL 4 Disc mamy hydrauliczne hamulce tarczowe i grupę napędową Shimano Tiagra, karbonowy widelec z systemem Isospeed i sztywne osie. Do tego dołóżmy możliwość wrzucenia szerszych niż szosowe opon i mamy rower, który będzie bardzo uniwersalny – sprawdzi się zarówno jako sprzęt do amatorskiego ścigania, jak i do bikepackingu.

Trek Emonda ALR 4 – 8199 zł

Kolejna propozycja od amerykańskiego producenta to Emonda ALR4, czyli jedna z najlepiej ocenianych ram od lat. Emonda będzie doskonałym rozwiązaniem do pierwszych startów w amatorskich wyścigach i świetnie się sprawdzi podczas jazdy w górach. Osprzętowo model ALR 4 wypada podobnie jak wspominane wyżej Domane – Tiagra, sztywne osie i karbonowy widelec. Mimo, iż delikatnie przekraczamy budżet to jest to niewątpliwie jeden z najciekawszych rowerów w tym segmencie cenowym.

Specialized Allez Elite – 6999 zł

Cóż, mimo osobistego braku przekonania do “Big S Company” trudno odmówić oczywistych zalet modelu Allez Elite, a tym bardziej, że na tle konkurencyjnego Treka wypada nawet nieco lepiej. Ten model na pewno przemówi do tych, którzy twierdzą, że w rowerach szosowych nie powinno być tarczowych hamulców, a poniekąd dzięki temu udało się w ten rower “upchnąć” już grupę Shimano 105. Brak tarcz także nieco odchudzi rower, więc nie dość, że wybierając Speca zaoszczędzimy kilkaset złotych to jeszcze mamy lżejszy rower na lepszej grupie osprzętowej. Dodatkowym atutem są także koła DT Swiss.

Giant TCR Advanced 2 – 8499 zł

Pora na najdroższy rower w całej stawce, ale jednocześnie rower który mogę sam z czystym sumieniem polecić 🙂 Spośród wielu rowerów szosowych na jakich miałem możliwość jeździć TCRy od Gianta sprawdzały się idealnie praktycznie w każdych warunkach – wielkopolskich nizinach, alpejskich podjazdach wokół Innsbrucku czy na tatrzańskich ściankach podczas Tatra Road Race. Ale dość prywaty, przejdźmy do rzeczy 😉

TCR Advanced 2 to pierwsza w tym zestawieniu karbonowa rama. Naturalnie do tego dochodzi karbonowy widelec z karbonową rurą sterową, a całość “stoi” na 105-tce i giantowskich kołach PR-2, które mają jedną, dużą zaletę w porównaniu z konkurencją – są od razu gotowe pod system bezdętkowy i dzięki temu waga roweru spada w okolice 8 kg (wg. producenta rozmiar M waży 8,1 kg). W zestawie z rowerem dostajemy także mleczko do uszczelnienia opon oraz adapter na wypadek wymiany fabrycznej sztycy, która nie jest okrągła.

Giant Contend AR 1 – 7499 zł

To rower będący dość dość podobny do wyżej wymienianego Domane, czyli komfortowa szosa na aluminiowej ramie. Contend wpisuje się w dość mocny trend rowerów ‘road+’, bo poza standardowym, szosowym zastosowaniem będziemy mogli tutaj wrzucić opony o maksymalnej szerokości 38mm i dzięki temu Contenda ‘ugravelowić’ 🙂 Sam rower natomiast stoi na osprzęcie Shimano 105, mamy również tarczowe hydrauliczne hamulce oraz, podobnie jak w przypadku TCRa, sytem bezdętkowy.

Orbea Avant H40-D – 6899 zł

Jeden z tych modeli, który pozwoli nam trochę zaoszczędzić w momencie zakupu i zostawi nam bufor w budżecie na ewentualne ulepszenia. Nie oznacza to jednak, że zmiany trzeba wprowadzać od razu, bo Avant H40-D to całkiem udany rower za rozsądne pieniądze. Alu rama, Tiagra i tarczowe hamulce (tym razem mechaniczne) tworzą całkiem wygodny rower endurance, a jeśli zdecydujemy się wymienić hamulce czy koła na coś ciekawszego to wciąż powinniśmy mieścić się w ramach założonego budżetu.

Fuji Sportif 1.1 Disc – 7299 zł

Kolejny model endurance w naszym zestawieniu. W porównaniu z hiszpańską Orbeą model Sportif 1.1 Disc od Fuji odróżnia się wyższą grupą napędu i hydraulicznymi hamulcami (całość z grupy Shimano 105). Rower “stoi” na kołach Oval Concepts 324 i oponach Vittoria Zaffiro V o szerokości 30mm zapewniając tym samym komfortową jazdę nie tylko po kiepskim asfalcie, ale także i na drogach szutrowych.

Cube Attain SL – 6959 zł

Marka o której zapomniałem przy okazji rowerów w segmencie do 4000 złotych, ale tym razem Attain SL już mi nie umknął. Za niecałe 7 tysięcy otrzymujemy przede wszystkim 105tkę i hydrauliczne “heble”. Będzie to ciekawa propozycja zwłaszcza dla tych, którzy nie przywiązują zbyt wielkiej uwagi do tego, by mieć rower któregoś z topowych producentów, a dzięki temu otrzymujemy całkiem ciekawy sprzęt w przyzwoitej cenie, kilkaset złotych niższej niż podobne modele u konkurencji.

Cannondale Synapse 105 – 6799 zł

Nazwa modelu poniekąd już nam sugeruje czego możemy się spodziewać. Przerzutki pochodzą z grupy 105, ale korbę mamy już FSA, a za hamowanie odpowiedzialne są mechaniczne tarczowe hamulce TRP Spyre-C, które może i jak na hamulce mechaniczne działają całkiem nieźle, to…konkurencja w podobnej cenie ma hydraulikę. Niemniej jednak bazą roweru jest świetna rama i śmiało będziemy mogli ją trzymać przez kilka sezonów koncentrując się na ewentualnych zmianach pozostałych komponentów.

Cannondale CAAD Optimo 1- 6599 zł

CAAD Optimo 1 to ukłon w kierunku tradycjonalistów dla których szosa nie może mieć hamulców tarczowych. Ten wariant od Cannondale’a jest nieco tańszy niż powyższy Synapse, ale za wyjątkiem ramy i hamulców osprzętowo nie różni zbyt wiele obu modeli. CAAD będzie fajnym rozwiązaniem na pierwsze starty w wyścigach, a Synapse powinien przypaść do gustu tym, którzy wolą długie jazdy zamiast ścigania.

Scott Addict 30 – 7389 zł

Addict 30 to rower, który zainteresuje przede wszystkim tych, którzy będą chcieli rower bez tarcz, ale dzięki temu w całkiem przystępnej cenie mamy rower na karbonowej ramie. To w połączeniu z hamulcami szczękowymi pozwoliło na uzyskanie wagi w okolicach 8,5 kg. Za napęd odpowiada grupa Shimano Tiagra, a resztę roweru uzupełniają komponenty Syncross.

Merida Scultura 400 – 7899 zł

Ponownie rower z nieco mniej agresywną geometrią, a do tego 105tka, hydrauliczne tarcze, koła przystosowane pod system bezdętkowy i waga w okolicach 9 kilogramów. Merida jak zawsze dostarcza bardzo ciekawy sprzęt w rozsądnej cenie i nie inaczej jest w przypadku Scultury. Sam mam nieco sentymentu do tego modelu, bo to był pierwszy szosowy rower jaki miałem okazje przetestować na tarczowych hamulcach i…dość szybko przekonałem się, że inne rozwiązania powoli będą tracić rację bytu.

BMC Teammachine ALR Disc – 8399 zł

Marki nikomu przedstawiać nie trzeba, bo szwajcarski producent przez lata zyskał uznanie na rynku nie tylko będąc sponsorem grupy zawodowej, ale przede wszystkim budując świetne rowery. Choć Teammachine ALR Disc wykracza nieco ponad zakładany na poziomie 8000 zł budżet to jest to także jedna z tych opcji do której będzie zdecydowanie dołożyć. Geometria aluminiowej ramy niczym nie odbiega od wyższej serii SLR, a kompletna grupa Shimano 105 i obręcze Mavic Open Disc sprawią, że będziemy mieć doskonały rower do codziennych treningów i amatorskiego ścigania. Ciekawą alternatywą będzie też wersja na hamulcach szczękowych, która katalogowo kosztuje 6299 zł.

Canyon Endurace AL 7.0 – 7399 zł

Trudno zachwalać rower skoro producent na swojej stronie informuje, że wszystkie rozmiary tego modelu są już wyprzedane…Nie ma się jednak czemu dziwić, bo Endurace AL 7.0 to świetny rower, który dzięki pominięciu stacjonarnej sprzedaży jest po prostu relatywnie tani. Za cenę 7399 zł otrzymujemy pełną grupę Shimano 105, hydrauliczne tarcze i koła DT Swiss – trzeba przyznać, że wśród konkurencji trudno znaleźć podobną ofertę. Niestety jednak – aktualnie wygląda na to, że ten sprzęt będzie w tym roku już nie do dostania.

Van Rysel EDR CF Centaur – 7999 zł

Druga w zestawieniu karbonowa rama, ale tym razem mieścimy się w zakładanym budżecie. Nowy model ramy szosówek które (o ile będzie dostępna) znajdziemy w Decathlonie ma być rowerem uniwersalnym i sprawdzić się zarówno w górskim terenie, jak i podczas długich jazd po płaskim. Jest to jedyna propozycja na osprzęcie Campagnolo – za napęd odpowiada 11-rzędowa grupa Centaur i również z tejże grupy są hamulce.

Kross Vento 5.0 – 6599 zł

Polska marka mimo, że wymieniona na końcu to wcale nie jest najgorszym rozwiązaniem. Na tle konkurencji Vento wybija się kołami Vision Team, a do tego otrzymujemy napęd na 105tce i hydrauliczne tarcze – jak na nieco ponad 6500 złotych trzeba przyznać, że to całkiem przyzwoita propozycja.

Na koniec dwie propozycje dla Pań, a pierwsza z nich to damski odpowiednik wspomnianego wyżej Canyona, czyli wersja Endurace WMN Al Disc – 7399 zł

Podobnie jak w męskiej wersji mamy tutaj grupę osprzętu Shimano 105 oraz koła DT Swiss, a sercem roweru jest damska rama z geometrią WMN Sport Geometry. Sprawa dostępności jednak prezentuje się dosyć podobnie jak w przypadku męskiego odpowiednika….

Liv Avail AR 1- 7499 zł

Availa znamy już z poprzedniego zestawienia, a model AR 1 jest jego najwyższym możliwem wariantem na aluminiowej ramie. Otrzymujemy tutaj wszystko to, co daje w zestawie Giant, czyli zestaw do tubelessa, karbonową sztycę D-Fuse, a za napęd odpowiedzialna jest grupa 105. Do tego hydraulika, koła z oponami bez dętek o szerokości 32mm i damska geometria.

Podsumowanie

Nie powiem Ci wprost po który rower masz maszerować do sklepu, bo trudno na dziś wyrokować które modele w jakich ilościach i w jakich terminach będą dostępne. Sam jeżdżąc już na dwóch Giantach TCR Advanced mogę w ciemno polecić ten model, ale wcale nie oznacza to, że TCR to jedyna warta uwagi opcja.

Na pewno ciekawie prezentują się obie propozycje Treka, a zwłaszcza Emonda. Fajnym rozwiązaniem mającym na celu nieco oszczędności byłaby inwestycja w Cannondale’a CAAD’a, który także wydaje się rozsądną propozycją w tej cenie. Warto także pomyśleć o Meridzie, która także wydaje się być sensowna pod względem relacji ceny do tego na czym ten rower jest zmontowany.

Jeśli będzie zależało nam też na tym, by wybrany przez nas rower nie był tylko i wyłącznie rowerem szosowym, ale by dawał także możliwość “uterenowienia” wówczas skierowałbym się w kierunku Treka Domane czy Gianta Contenda. Wybór jednak należy do Ciebie 🙂

Popularne

To Top