Świat

Sylwester Szmyd: “Primoż chyba nie rozumie, iż czasami potrzeba mieć w peletonie przyjaciół”

Primoż Roglić
Primoż Roglić / fot. Tissot

Sylwester Szmyd, pracujący z ekipą BORA-hansgrohe za pośrednictwem swojej strony internetowej podsumował otwarcie sezonu w wykonaniu jego podopiecznych. Odniósł się też do sytuacji Primoża Roglicia (Jumbo-Visma), który ostatniego dnia zmagań stracił niemal pewny, jak się wydawało, triumf w Paryż – Nicea.

Słoweniec z powodu dwóch upadków został za czołową grupą i mimo pomocy kolegów z drużyny nie był w stanie jej dopędzić. Ostatecznie nie zmieścił się nawet na podium “generalki”. Smaczkiem jest fakt, że dzień wcześniej wygrał etap, kilkanaście metrów od mety wyprzedzając jednego z uciekinierów – Gino Madera (Bahrain-Victorious), co zdaniem niektórych było błędem. Miał już bowiem na koncie dwa etapowe skalpy, a dla Szwajcara zwycięstwo byłoby życiowym sukcesem.

Do sytuacji odniósł się też we wpisie na swojej stronie internetowej Sylwester Szmyd.  “Jedno jest pewne, w kolarstwie jak w życiu, co posiejesz to zbierzesz” – napisał, dodając, że “Primoż chyba nie rozumie, iż czasami potrzeba mieć w peletonie przyjaciół by coś wygrać… lub nie przegrać.”

Dalej “Sylwas” pisze, że odniósł wrażenie, że na finałowym etapie, gdy “Rogla” został za grupą, część ekip celowo dyktowała bardzo wysokie tempo, by nie dać się dopędzić. “Ciągnęły tylko po to by Roglić nie wygrał, przy okazji pomagając nam wygrać wyścig” – ocenił, odnosząc się do faktu, że zmagania padły łupem kolarza jego ekipy, Maximiliana Schachmanna.

Podsumowując występ swoich podopiecznych, zauważył z kolei znakomitą postawę Matteo Fabbro podczas Tirreno-Adriatico, gdzie Włoch zajął piąte miejsce. “Wspinał się jak najlepsi górale świata” – stwierdził.

Popularne

To Top