Felietony

Już nie specjalista. Michał Kwiatkowski i wyścigi klasyczne

Michał Kwiatkowski
Michał Kwiatkowski / fot. Michał Kapusta

We wtorkowy poranek ze zdumieniem odkryłem, że od ostatniego zwycięstwa Michała Kwiatkowskiego w wyścigu jednodniowym (nie licząc mistrzostw Polski) minęło… 1313 dni. To ponad trzy lata posuchy które każą zastanowić się, czy przypięta Polakowi łatka specjalisty od klasyków ma jeszcze przełożenie na rzeczywistość.

Mistrz świata z Ponferrady zasłynął jako kolarz niezwykle wszechstronny, który zarówno bardzo dobrze jeździ na czas, radzi sobie w pagórkowatym terenie, jak i nieźle finiszuje. Słowem – zawodnik stworzony do imprez jednodniowych, czego dowodem było m.in. wspomniane złoto wywalczone w 2014 roku czy porywające triumfy w Strade Bianche oraz Mediolan – San Remo.

Od kapitalnego w wykonaniu “Kwiato” sezonu 2017, w trakcie którego triumfował m.in. na “Białych Drogach” i w “wiosennych mistrzostwach świata” nastąpiło jednak w kwestii klasyków brutalne wręcz załamanie. Ostatnią wygraną w jednodniowej imprezie odniósł 29 lipca 2017, przecinając linię mety jako pierwszy podczas Clasica San Sebastian. Od tamtej pory coś się zacięło, a wyniki w tego typu imprezach mówią same za siebie.

Od zmagań w Kraju Basków Kwiatkowski przejechał 30 wyścigów jednodniowych. Żadnego z nich nie wygrał, a tylko raz – podczas Mediolan – San Remo 2019 zameldował się w czołowej trójce. Jakby tego było mało, sześciu startów w ogóle nie ukończył, a w pierwszej “10” finiszował łącznie pięć razy. Statystykę tę i tak znacząco poprawia jesień 2020, w trakcie której trzykrotnie dokonywał tej sztuki.

Oczywiście – Polak w tym czasie kilkukrotnie zwyciężał, okazał się najlepszy m.in. na etapie Tour de France czy w klasyfikacji generalnej Tirreno-Adriatico, ale, no właśnie – czy to nie oznacza, że na naszego zawodnika powinniśmy już patrzeć nieco inaczej? To, co było jego głównymi atutami rozmyło się i pojawili się kolarze w każdej materii od niego lepsi. Słabsze strony (w tym przede wszystkim jazdę w górach) poprawił, tyle że o ile pozwala to włączać się do walki w “etapówkach”, nie daje prawa marzyć o równorzędnej walce w najważniejszych imprezach klasycznych.

Gdyby ktoś, kto kolarstwa nie zna przejrzał wyniki Kwiatkowskiego z lat 2017-2020 stwierdziłby, że owszem, ma do czynienia z niezłym kolarzem, ale gdyby miał wskazać jego najmocniejszą stronę – byłby z tym kłopot.

Oczywiście Michał już w środę może wygrać Trofeo Laigueglia i uciąć moje dywagacje. Tego właśnie mu życzę.

Popularne

To Top