Felietony

Sto procent

fot. Krzysztof Bienkiewicz

Niedziela, przed południem, jadę ekspresówką do Garwolina. Słucham audycji o tai chi, myślę, jak się objawia delikatność tych ruchów, kątem oka widzę postać na biegnącej wzdłuż S17 serwisówce.

Obracam się w bok. Widzę energetyczny ruch zębatek i pędzący żwawo rower. “Ale kozak. Dobrze grzeje” – chwalę w myślach kolegę i zjeżdżam w prawo na Miętne.

Rozkładam się w punkcie wypadowym. Wyciągam rower, zapinam buty, ustawiam aplikację. Wychodzę na trasę i znów widzę znajomą postać, tym razem wchodzącą w zakręt.

– Czołem.

– Cześć.

Fajne są te pozdrowienia rowerzystów w trasie. Startuję. Powoli się rozpędzam, stopniowo się rozgrzewam. Nie myślę, by dogonić kolegę, ale po chwili na dole zjazdu widzę jego kontur. Jadę, przyspieszam, coraz bardziej się zbliżam. A dobra, przywitam się i zagadam, bo lubię i jak mam okazję, to często to robię.

– Cześć. Jak tam dziś, jakaś dłuższa traska?

– Czołem. No jadę na setkę.

– O kurde, konkret. Choć ja planuję podobnie. A długo już jeździsz?

To twoja konstrukcja? A przed rowerem uprawiałeś coś innego? Serio też grałeś w piłkę? O wow, w tym roku przejechałeś już 9 000 km? Wpadam w moduł sto pytań do, ponieważ po prostu jestem zainteresowany. Na kołach przejeżdżamy przez las, w rozmowie przez różne wątki: od hobby do zawodów przez zdrowie i życie.

Nasze trasy pokrywają się przez kilkanaście kilometrów, ale później się rozjeżdżamy. Wcześniej stajemy, dokończamy tematy, jemy batony, wymieniamy się kontaktami, żegnamy. On rusza pierwszy. Myśląc o jego pozytywnym podejściu do życia patrzę z uśmiechem jak odjeżdża jego trzykołowy rower napędzany ręcznie, ponieważ nie da się inaczej, kiedy od pasa w dół jesteś sparaliżowany.

Na imię ma Grzegorz. Na nazwisko Kołodziejczyk. Na twarzy stale uśmiech. Na rowerze w zeszłym roku trzasnął 11 tys. km. I dorzucił do tego narty, kajaki oraz paralotnie. Spotkałem go we wrześniu. Piszę o tym w lutym. Sprawdzam w kalendarzu ile dni zostało do końca kwietnia. A może ty również jeszcze nie złożyłeś? A może ty dopiero miałaś wybrać? A może spróbujecie wpisać w wyszukiwarkę Grzegorza lub hasło “1% podatek handbike” i rozważycie wsparcie w zeznaniu podatkowym wybranego kozaka, który bądź już dzieli z tobą szosę, bądź dopiero zbiera na to, co jest źródłem naszej wspólnej pasji?

Rowery dla osób niepełnosprawnych nie są tanie. Kosztują kilka, kilkanaście, te wyczynowe nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dofinansowanie na zakup istnieje, ale nie pokrywa wszystkich potrzeb. Jeśli jeździsz, to dobrze wiesz, że zakup roweru dopiero uruchamia sekwencję dodatkowych wydatków. Ten jeden procent nie zawiera więc ani krzty litości. On jest czystą chęcią wsparcia zaistnienia bądź kontynuacji radości.

Popularne

To Top