Felietony

“But first – let me take a selfie”

Iljo Keisse
Iljo Keisse / fot. Deceuninck - Quick Step / Tim de Waele/Getty Images

Łacińskie zdanie Nihil Novi sine communi consensu, czyli “nic nowego bez zgody ogółu”, tłumaczone czasem jako “nic o nas bez nas”, pochodzi od konstytucji sejmowej z 1505, ograniczającej prawa monarchy w I Rzeczypospolitej. Jestem przekonany, że w zawodowym peletonie zupełnie nikt tego dokumentu nie zna, ale już z samym jego przesłaniem z pewnością zgadzają się wszyscy. Przy czym wygląda na to, że bardziej w teorii niż w praktyce.

Zmiany wprowadzane przez UCI, mające w zamierzeniu zwiększyć bezpieczeństwo kolarzy, budzą, a przynajmniej część z nich, w całym środowisku spore kontrowersje. Mowa przede wszystkim o zakazie zjazdów w tzw. pozycji “top tube”. To głównie ta zmiana spotkała się ze zmasowaną krytyką ze strony kolarzy. Zapewne słuszną, choć jak się wydaje, nieco spóźnioną.

Odgórne wprowadzanie zmian niemal zawsze budzi sprzeciw. Czasem większy, czasem mniejszy, ale rzadko zdarza się, żeby obeszło bez zgrzytów. Tak jest i teraz, a przy tym wydaje się, że racja jest po stronie zawodników, bo ograniczanie przepisami tego, w jakiej pozycji kolarz może zjeżdżać, a w jakiej nie może, wydaje się nieco absurdalne.

I kiedy UCI ogłosiła wprowadzenie tego przepisu, natychmiast w mediach społecznościowych pojawiły się głosy krytykujące ów zakaz, a nawet nawołujące do jego łamania. Opór zrozumiały, ale w świetle tego, co powiedział Matteo Trentin, wraz z Philippem Gilbertem reprezentujący środowisko kolarzy w rozmowach z UCI, ośmieszający zawodników.

Jeżeli wierzyć temu, co mówi włoski kolarz, na wiadomość o proponowanych zmianach zareagowało ledwie 16 kolarzy. Na 800, którzy zostali powiadomieni! Tylko 2% zawodników postanowiło zapoznać się z propozycją nowych przepisów, które przecież ich żywotnie dotyczy!

Trentin, którego irytacji nie ma się co dziwić, zasugerował nawet, że kolarze, zamiast na Tik Toku, powinni spędzać czas na rzeczach poważniejszych, np. Na zapoznaniu się ze zmianami przepisów. Niestety trudno nie przyznać mu racji, bo skoro wcześniej nikt, no prawie nikt, nie zadał sobie trudu, żeby choćby przeczytać maila, to jakie teraz ma prawo do krytyki i narzekania? Oczywiście można powiedzieć, że Trentin i Gilbert byli przedstawicielami środowiska i to oni powinni walczyć o to, by kontrowersyjnych przepisów nie wprowadzać, natomiast absolutnie nie dziwię się, że nie zamierzali “umierać” za sprawę, która jak widać nikogo nie zainteresowała. A jeszcze bardziej nie dziwię się, że nie chce teraz wysłuchiwać żali i utyskiwań, a nawet krytyki pod swoim adresem.

Niestety kolarze pokazali się z bardzo złej strony i teraz ich narzekania wyglądają niepoważnie. Stanąłbym za nimi murem, bo przepis faktycznie wydaje się bzdurny, a przede wszystkim, co najważniejsze, nie wnoszący niczego dobrego, ale po co walczyć w wojnach, które samych zainteresowanych w zasadzie nie obchodziły? Gorzkie słowa Trentina o Tik Toku pewnie dla części zawodników są krzywdzące, bo jednak nie każdy kolarz skupia się na nagrywaniu idiotycznych, mniej lub bardziej, filmików, ale mimo wszystko brak zainteresowania tak ważną sprawą, jaką są przepisy dotyczące bezpieczeństwa, nie wystawia zawodnikom jako grupie najlepszego świadectwa.

Czy ten przepis uda się znieść albo w pewien sposób zbojkotować? Zapewne przy odrobinie solidarności tak, bo nie wyobrażam sobie, żeby np. UCI ukarała wszystkich zawodników, gdyby ci w jednym momencie zdecydowali się na ostentacyjną jazdę w tej “zakazanej” pozycji. Albo wymyślili inny, równie obrazowy sposób protestu. Przy czym zawsze lepiej zapobiegać, niż leczyć. A tutaj mało kto o tym pomyślał. Najwidoczniej zamiast łacińskich maksym kolarze woleli coś bardziej na czasie. “But first let me take a selfie”

Popularne

To Top