Świat

Patrick Lefevere: “Nie możemy się oszukiwać”

Patrick Lefevere, szef Deceuninck – Quick Step skomentował rosnące zainteresowanie kolarstwem przełajowym. Jego zdaniem, mimo swojej widowiskowości nie ma ono szans, by na poważnie zaistnieć. “To jak Formuła 1, tylko na rowerach – widać jedynie trzy pierwsze” – mówił.

Prawdziwy wysyp zawodników, łączących rywalizację na najwyższym poziomie na szosie z tą w przełajach sprawił, że kibice coraz chętniej przyglądają się tej odmianie kolarstwa. Zmagania mężczyzn są jednak niemal zupełnie zdominowane przez Belgów i Holendrów, a poza wąskim gronem krajów (podobnym do tego, znanego ze skoków narciarskich, bo liczącym maksymalnie kilkanaście nacji) dyscyplina jest niemal nieznana.

To między innymi dlatego Lefevere nie widzi dla kolarstwa poważniejszej przyszłości. “Przełaje są jak Formuła 1, tylko na rowerach – widać jedynie trzy pierwsze. Dla naszych sponsorów, którzy zyski w 90% czerpią z eksportu to nie jest atrakcyjne” – komentował w swojej rubryce na łamach “Het Nieuwsblad”.

Belg zaznaczył jednocześnie, że choć od strony biznesowej walka jego kolarzy w przełajach nie ma większego sensu, sam problem łączenia różnych gałęzi kolarstwa utrudnia też funkcjonowanie całej grupy. “Co mam zrobić gdy słyszę, że Michael Morkov chce startować w torowych mistrzostwach świata w środku szosowego sezonu? A co, jeśli Zdenek Stybar zechce startować zimą, a Iljo Keisse w sześciodniówce w Gandawie? Muszę się zgodzić wiedząc, że sam niewiele zyskam” – podsumował.

Popularne

To Top