Świat

Używany sprzęt i grożenie nożem. Skandal w Cambodia Cycling Academy

Cambodia Cycling Academy
Cambodia Cycling Academy

Mały francuski zespół kontynentalny – Cambodia Cycling Academy miał dopuszczać się rażących nadużyć względem swoich kolarzy. Jak ujawniło śledztwo tamtejszego “Eurosportu”, zawodnicy jeździli na zdezelowanym sprzęcie, nie otrzymywali wynagrodzeń, a niektórym z nich grożono nawet śmiercią.

Cambodia Cycling Academy to drużyna, która powstała przed startem sezonu 2020. Choć jej nazwa wskazuje na bliskie związki z krajem z Dalekiego Wschodu, poza sponsorem i faktem, że żona menedżera – Samy’ego Aurignaca pochodzi z tego państwa nie są one zbyt zażyłe. Baza zespołu znajduje się we Francji, a i kalendarz startów opiera się na występach w Europie.

O ekipie głośno zrobiło się, gdyż od ponad roku starała się o zaangażowanie Davide Rebellina – znanego kolarskiego weterana, który ostatecznie zgodził się do niej przyłączyć przed sezonem 2021, sprowadzając przy okazji partnera sprzętowego – firmę Hersh. Całkiem możliwe jednak, ze Włoch ostatecznie w ekipie jeździć nie będzie, bo po tym, co ujawnił “Eurosport” prawdopodobnie nikt nie chciałby z nią współpracować.

Dziennikarze dotarli do siedmiu zawodników i współpracowników ekipy, którzy opowiedzieli o przypadkach nadużyć. Dotyczyły one wielu aspektów, lecz najbardziej wstrząsający jest zeznanie jednego z zawodników, któremu… grożono śmiercią.

Jak zdradził, chcąc zachować anonimowość, został pewnego dnia wezwany do domu menedżera, gdzie obok dwóch osób, które znał, pojawiły się także trzy zupełnie mu obce. Przez trzy godziny był przez swojego menedżera, jak to ujął, “przesłuchiwany”, a na wszelki wypadek odebrano mu telefon, robiąc w trakcie rozmowy screeny rozmów. Według słów kolarza Aurignac próbował go uderzyć, zastraszał też zawodnika, mówiąc do swoich towarzyszy, że “wywiozą go do lasu” czy że “takich jak on zamykają w piwnicy”.

To jednak nie koniec, bo menedżer i jego otoczenie mieli zażądać od zawodnika… 3 tysięcy euro za to, by dopuścić go do udziału w mistrzostwach Francji. Najbardziej wstrząsający z zeznań jest jednak fragment, w którym kolarz opisuje, jak żona menedżera przyniosła z kuchni dwa noże (jeden z nich – rzeźniczy, do cięcia kości), położyła je na stole i powiedziała łamanym francuskim: “W Kambodży…”, po czym postukała nożem w stół. Sprawą tą zajęły się z resztą służby. Jest w toku.

Przy tym incydencie pozostałe “zaniedbania” Cambodia Cycling Academy wyglądają blado, choć też są poważne. Na początku sezonu 2020 ekipa dostarczyła zawodnikom zdezelowany sprzęt, co zdaniem zawodników doprowadziło do kilku kraks. Część z nich przesiadła się na własne rowery, inni na własny koszt starali się je naprawić.

Kwestia kosztów także jest istotna, ponieważ części zawodników menedżer najzwyczajniej nie płacił. Co więcej, nie zwracał nawet kosztów transportu i wyjazdów na wyścigi.

O wszystkim wie Międzynarodowa Unia Kolarska, która poprosiła o wyjaśnienia w sprawie, “by mieć bezpośrednie i dokładne informacje, które pozwoliłyby odwołać się do federacji w Kambodży”. Grupa jeździ bowiem z kambodżańską licencją i to tamtejszy związek jest za nią odpowiedzialny.

Popularne

To Top