Świat

Od przybytku głowa…boli?

Znane nam wszystkim przysłowie sugeruje, że nadmiar niektórych rzeczy niekoniecznie musi być szkodliwy. Jak więc doszło do tego, że nadmiar zainteresowania sprawił, że branża rowerowa ma aktualnie spore problemy i to nawet pomimo tego, że na pandemii całkiem dużo zyskała?

Końcówka poprzedniej zimy “przywiała” koronawirusa do Polski, a pierwszym skutkiem tego jaki odczuła branża rowerowa był brak trenażerów w całym kraju. Wynikało to częściowo z tego, że samo zainteresowanie tym sprzętem pod kątem treningowym z roku na rok rosło, a do tego miłościwie nam panujący wpadli na wspaniałomyślny plan zamknięcia lasów zmuszając ludzi do zostania “chomikami” i kręcenia kilometrów pod dachem. Początkowy “korek” w sprzedaży, kiedy to zainteresowanie znacznie przerosło dostępność towaru, po kilku tygodniach minął i sytuacja w okresie wakacyjnym zdawała się unormować. Przynajmniej jeśli chodzi o trenażery, ale do nich jeszcze wrócimy.

Rowery to w Polsce wciąż sport mocno sezonowy i to nawet pomimo tego, że zimy są dość łagodne dla chcących korzystać z uroków jazdy na dwóch kółkach. Jesień i zima właśnie zawsze były idealnym okresem dla łowców okazji, a w sklepach rowerowych była to pora na “przewietrzenie” magazynu. Dla jednych to szansa na kupno roweru nawet z kilkudziesięcioprocentowym rabatem, a dla drugich możliwość zrobienia miejsca pod nowe kolekcje i jakiegokolwiek zarobku w “martwym” okresie. Cóż, tegoroczna jesień pod tym względem różni się znacznie od tych z lat ubiegłych.

Pierwsze kilka tygodni pandemii w Polsce i wprowadzane obostrzenia spowodowały, że u progu “sezonu” sklepy rowerowe notowały spore straty, ale kiedy tylko zezwolono na relatywnie swobodne uprawianie sportu w otwartej przestrzeni branża eksplodowała. Skok sprzedaży w wielu miejscach przekroczył 100% w stosunku do ubiegłego roku, a w wielu punktach tworzyły się kolejki pod sklepami w których często trzeba było odstać kilkadziesiąt minut lub dłużej. To doprowadziło do tego, że najbardziej popularne modele poszczególnych producentów zaczęły się kończyć już w okolicach czerwca. To z kolei doprowadziło do tego, że w momencie, gdy na koniec lata zazwyczaj rozpoczynały się wyprzedaże kolekcji….nie było już czego wyprzedawać.

Pierwsze tygodnie jesieni w branży mijały jeszcze ‘względnie’ normalnie, bo stany magazynowe w sklepach pozwalały jeszcze na dosyć swobodną sprzedaż. Pojawiały się jednak sytuacje w których na pojedyncze sztuki rowerów trafiające do sklepów chętnych było znacznie więcej i gdy klient pytał o rabat sprzedawcy w pewien sposób byli zmuszeni do utrzymywania sugerowanych przez producentów cen detalicznych, bo w momencie sprzedaży konkretnego modelu dealerzy mogą czekać kilka miesięcy aż na ich sklep dotrze kolejna sztuka danego roweru.

Z czego jednak wynikają tak ogromne problemy z dostępnością? Powodów jest kilka i właśnie ich mnogość powoduje, że poniekąd jeden wynika z drugiego. Magdalena Stańczak, Dyrektor Generalna Giant Polska, wskazuje na wzrost samego zainteresowania rowerami tuż po zdjęciu pierwszych restrykcji. To z kolei doprowadziło do tego, że łańcuch logistyczny nie dawał rady odpowiedzieć na tak duży wzrost zapotrzebowania na rowery. Rafał Gębara, Dyrektor Sportów Rowerowych sieci Decathlon, poza skokiem zainteresowania wskazuje przyczynę aktualnych problemów również w zamknięciu fabryk, a to z kolei…spowodowało ogromne problemy z dostępnością do poszczególnych komponentów rowerowych. Problemem stało się nie tylko kupno nowego roweru, ale także części zamiennych takich jak kasety czy łańcuchy, a w krajach Europy Zachodniej zdarzało się, że brakowało nawet opon czy dętek.

Frank Peiffer, wiceprezydent europejskiego oddziału Shimano, zwraca uwagę na fakt, że w obliczu pandemii zmieniły się upodobania transportowe. W przesłanym nam oświadczeniu Peiffer tłumaczy, że “ludzie zwrócili się ku swoim rowerom, aby ominąć transport publiczny i zatłoczone przestrzenie publiczne, co z kolei doprowadziło do tego, że wiele sklepów
rowerowych i wielu producentów rowerów wyprzedaje towar znacznie szybciej, niż oczekiwano. W przypadku Shimano doprowadziło to do gwałtownego wzrostu popytu, który utrzymuje się do dnia dzisiejszego.

Z informacji jakie udało mi się uzyskać w przypadku Shimano względnego powrotu do normalnej dostępności towaru powinniśmy spodziewać się w okolicach marca. Japoński producent przyznaje jednak, że mimo okresowych problemów to w 2021 roku nie powinno być kłopotów z dostępnością towaru. Nie oznacza to jednak, że problemy całej branży zostaną rozwiązane już w najbliższym sezonie. Giant Polska warunkuje wszystko od rozwoju pandemii, ale już Decathlon zdaje się być nieco bardziej precyzyjny i przewiduje ‘powrót do normalności’ w roku 2022. Kross informował swoich dealerów, że niektórzy dostawcy podzespołów mają opóźnienia sięgające nawet 500 dni, a to w powoduje, że niektóre modele mogą być dostępne dopiero za ponad rok.

Rzecz jasna francuska sieć sklepów ma nieco inne pole działania, bo w trakcie roku mogła pozwolić sobie na nawiązanie współpracy z Rometem, a dzięki temu mogli uzupełnić kolekcję własnych marek i zyskać dzięki temu większe pole do manewru na rynku sprzedaży. To pozwoliło sieci Decathlon zyskać w niektórych miesiącach nawet 80% w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku, ale często i mniejsze salony rowerowe czy serwisy notowały podobny skok przychodów, nawet pomimo okresowych braków najbardziej pożądanych modeli rowerów.

Zgodnie z tym co przekazała nam pani Magdalena Stańczak – według Gianta wciąż będziemy mieć do czynienia z sytuacją w której to klient czeka na rower, a nie zaś rower na klienta. Wielu producentów oczekuje od swoich partnerów składania zamówień na sprzęt który przewidziany jest na rynek na 2022 rok bez znajomości dokładnej specyfikacji czy wyglądu poszczególnych modeli. Taki obrót spraw spowodował też, że bardzo mocno zyskał rynek wtórny, ale jak wiadomo – kij ma dwa końce. Z jednej strony było łatwo sprzedać rower którego nie mogliśmy się dość długo pozbyć, ale jednocześnie, jeśli nie dokonaliśmy zakupów odpowiednio wcześnie, zostaliśmy bez sprzętu do jazdy, a na wymarzony model możemy czekać kilka miesięcy.

Trudno na dziś wyrokować jak będą zachowywać się klienci indywidualni i dealerzy poszczególnych marek. Z jednej strony wymaga się składania zamówień z ponad rocznym wyprzedzeniem, a z drugiej strony dochodzą do nas informacje, że zamówienia składane w w trakcie bieżącego sezonu na rok 2021 zostaną obcięte i to nawet o kilkadziesiąt procent, a dodatkowo ceny w wielu przypadkach pójdą w górę i wzrosty mogą sięgać nawet 30%. Klient chcący kupić w przyszłym roku nowy sprzęt także zapewne będzie zastanawiać się znacznie dłużej nad zakupem w obliczu niepewnej sytuacji na rynku pracy. Naturalnie trzeba także mieć na uwadze to, że mogą pojawić się znacznie poważniejsze restrykcje i wówczas sytuacja w branży będzie podobna do tej jaka miała miejsce wiosną. A jak wiemy – skoro wymagano od ludzi pozostania w domach to ciężko oczekiwać, że ci będą z tego powodu szturmować sklepy rowerowe (zwłaszcza z perspektywą jeżdżenia rowerem po zamkniętym lesie 🙂 )

Mogliby szturmować trenażery, ale i tu jest kłopot z dostępnością. Problem który objawił się w trakcie pierwszej fazy pandemicznych ograniczeń wrócił ponownie późną jesienią i wynikał z dwóch powodów – nagły wzrost zainteresowania trenażerami tych, którzy do tej pory nie mieli styczności z takim produktem i w obliczu zamkniętych np. siłowni chcą w domowym zaciszu utrzymać formę przez zimę oraz chęć zakupu trenażera dla tych dla których to urządzenie jest uzupełnieniem lub całkowitym zamiennikiem roweru w okresie roztrenowania czy w trakcie przygotowań do nowego sezonu. Tu znów okazało się, że zainteresowanie jest dużo większe i chociażby w przypadku trenażerów Elite najpopularniejsze modele są niedostępne do zamówienia od listopada, a taki stan ma się utrzymać mniej więcej do przełomu lutego i marca, a w niektórych przypadkach nawet do maja.

Przygotujmy się więc na to, że nie każda wizyta w sklepie czy serwisie rowerowym zakończy się udanymi zakupami, a sprzedawcy mówiąc nam o brakach i niemożliwości zamówienia konkretnego towaru przekazują nam aktualny stan całej branży. To oznacza też, że przynajmniej przez jakiś czas będziemy musieli pożegnać się z dużymi promocjami i rabatami, a taka sytuacja nie będzie wynikała ze złej woli sprzedawcy.

Popularne

To Top