Polska

Marek Konwa: Przełaje w Polsce stale się rozwijają

Marek Konwa

Marek Konwa kolejny rok dominuje na krajowej scenie przełajowej. Wielokrotny mistrz Polski wygrywa wyścigi na rowerze własnej marki i w barwach klubu, w którego rozwój sam jest mocno zaangażowany. Co skłoniło go do tworzenia własnych rowerów? Czy kolarstwo przełajowe w Polsce rozwija się? I gdzie w naszym kraju może powstać ośrodek szkolenia jak u Svena Nysa? Między innymi na te pytania odpowiedział w rozmowie z Kolarsko.pl

30-letni kolarz rozpoczął sezon przełajowy w połowie września od podium w Unicovie. Póki wyścigi w Czechach odbywały się, Konwa regularnie startował za naszą południową granicą, a z Pucharów Odry we Vrbnie i Jesionikach przywiózł pewne zwycięstwa. Zmagania w Pucharze Polskim zainaugurował od wygranej w Suszcu. Potem triumfował też w Zielonej Górze, Koziegłowach, Hucisku i dzisiaj, czyli w piątek, 20 listopada, w Kędzierzynie-Koźlu. – „Z mojej dyspozycji od początku sezonu jestem bardzo zadowolony. Organizatorzy stają na wysokości zadania i pozostaje się cieszyć, że wyścigi w ogóle się odbywają. Mam też nadzieję, że uda się wystartować jeszcze w kilku imprezach zagranicznych” – mówi Konwa, który pozytywnie wypowiada się na temat rozwoju sceny przełajowej w kraju. – „Co roku obserwuję postęp. Trenerzy i zawodnicy zrozumieli, że przełaje są bardzo dobrym przygotowaniem do sezonu letniego. Zawody też są na coraz wyższym poziomie, a trasy zaczynają dorastać do poziomu zagranicznego. Mam nadzieję, że CX nadal będzie się rozwijał w takim tempie” – przekonuje olimpijczyk z Londynu.

Po jednym z tegorocznych wyścigów Konwa zamieścił na swoich profilach w mediach społecznościowych specyfikację roweru, na którym się ściga. W przypadku mistrza Polski sytuacja jest o tyle ciekawa i nietypowa, że korzysta on z ramy własnej marki. – „Zacząłem sprowadzać coraz więcej ram dla siebie i wtedy wpadłem na pomysł, żeby utworzyć markę KONWA bike” – wspomina mistrz Polski, który od kilkunastu lat współpracuje z tajwańskimi fabrykami. Obecnie w jego ofercie są rowery MTB i od niedawna gravele. Ramy wykonane są z włókna węglowe Toray 100 przy wykorzystaniu technologii EPS, korzystnie wpływającej m.in. na wytrzymałość produktu.

– „Do gravela starałem się wybrać taką ramę, aby była w miarę uniwersalna dla każdego użytkownika. Jest wraz z widelcem przygotowana pod opony nawet 45 mm, wiec spokojnie zmieści się nawet wąska opona MTB” – opisuje Konwa. Nikogo jednak nie powinna zwodzić mowa o gravelu. Rama nadaje się bowiem nie tylko na szutry, ale też na ściganie w piachu czy błocie.  – „Geometria jest bardzo komfortowa, ale przy dobraniu odpowiednich komponentów można się na niej spokojnie ścigać, co sam potwierdzam w zawodach. Testowałem kilka ram, choć już wcześniej miałem wybranych kilka gotowych produktów. Ta najbardziej przypadła mi do gustu. Jest bardzo sztywna przy relatywnie niskiej masie.”

Jakie więc komponenty należy wybrać, aby nadać rowerowi bardziej wyścigowego charakteru? W rowerze Konwy znajdziemy napęd 1×12 z grupy Sram Force CX1, choć nasz rozmówca zakłada też kasetę Sram Red (10-33t) i łańcuch z dedykowanej mtb grupy XX1. Do tego dochodzi prowadnica i owalna zębatka firmy AbsoluteBlack. O ile przeciętny użytkownik roweru przełajowego raczej zdecyduje się na rozmiar 40T, tak Konwa, który jest zdecydowanym zwolennikiem napędów jednorzędowych, korzysta z 42, a nawet 44T.

– „Na zębatkach owalnych od AbsoluteBlack jeżdżę już od sześciu lat i one dają mi bardzo dużo. Od paru sezonów korzystam także z szytek marki Challenge” – wyjaśnia. W zależności od trasy i warunków pogodowych, Konwa wybiera odpowiedni bieżnik spośród siedmiu zestawów, którymi dysponuje. Szytki zakładane są na koła VYTYV RT39 Aviator  od Wojczal Wheels. – „Wybierając te wszystkie komponenty, kierowałem się przede wszystkim swoim doświadczeniem z poprzednich lat” – tłumaczy Konwa, który w ten sposób zbudował rower o wadze 7,8 kg. W trakcie sezonu dysponuje dwoma takimi. Nie on jeden z powodzeniem ściga się na rowerach sygnowanych jego nazwiskiem. We wrześniu mistrzostwo kraju XCM w kategorii Masters II zdobył Michał Bogdziewicz, startując właśnie na góralu od Konwy.

Opisana konfiguracja to oczywiście maszyna dla zawodnika, ale mistrz Polski przekonuje, że każdy powinien zastanowić się nad wyborem roweru z indywidualnego zamówienia. – „Dosłownie każdą część i śrubkę można wybrać, a to gwarantuje idealne dopasowanie roweru do użytkownika. Jeśli po jakimś czasie okaże się, że nie odpowiada długość mostka albo szerokość siodełka, to też zawsze służę pomocą. Rowery z katalogu są niestety wszystkie takie same i nie ma możliwości zmian” – opowiada Konwa, który chce rozwijać swój dział MTB. Myśli też, aby dodać do oferty rowery dziecięce. – “Chcę stawiać na jakość i podejście do klienta. Zawsze staram się, aby rower był gotowy w ciągu dziesięciu dni od zamówienia”
– tłumaczy.

Oprócz rowerów Konwa ma jeszcze coś, co chce rozwijać. Zaangażował się w działalność klubu UKS Krupiński Suszec. – „Razem z Pawłem Pietrzakiem, Pawłem Baronem i wieloma innymi osobami dążymy do tego, aby Suszec słynął z przełajów. Małymi krokami staramy się to realizować” – wyjaśnia 30-latek, który w styczniu tego roku zdobył w barwach klubu koszulkę mistrza Polski. W marcu do zespołu dołączyli jeszcze Patryk Kostecki i junior Kacper Chojnacki. Priorytetem dla klubu jest jednak szkolenie młodzieży. Podczas Pucharu Polski w Suszcu wychowankowie Krupińskiego wystartowali w prawie wszystkich kategoriach młodzieżowych. Pokazują się też na innych krajowych zawodach. – „Zdecydowanie postawiliśmy na szkolenie. Tworzymy w miastach małe tory, takie przełajowe orliki. Liczymy, że inne kluby też będą się w to angażować. Marzy nam się taki ośrodek szkolenia jak u Svena Nysa” – kończy z uśmiechem Konwa.

Popularne

To Top