Polska

Rowerowa paranoja. Treningi w grupie do 5 osób, zawody… do 250

fot. Pixabay

Środa była dniem ogłoszenia kolejnych obostrzeń, związanych z walką z pandemią koronawirusa. Podczas konferencji prasowej Premier Mateusz Morawiecki poinformował między innymi, że zgromadzenia będą mogły liczyć do pięciu osób. Rodzi to niezwykły paradoks.

Począwszy od soboty, 7 listopada w życie wchodzą nowe ograniczenia, mające zahamować rozprzestrzenianie się wirusa. Obok restrykcji dotyczących zamknięcia obiektów kultury czy ograniczeń dotyczących komunikacji zbiorowej pojawiła się informacja o ograniczeniu zgromadzeń do pięciu osób.

Oznacza to, że wyjazd na rowerowy trening większą grupą będzie… nielegalne. No, chyba że trenujemy w klubie – wtedy możemy przemieszczać się bez obaw w liczniejszym gronie.

Jeszcze większym absurdem jest jednak to, że limity dotyczące zgromadzeń nie dotyczą uczestników wydarzeń sportowych. W nich może brać udział… 250 osób. Na rządowej stronie czytamy:

“W zajęciach lub wydarzeniach sportowych oraz współzawodnictwie sportowym (z wyłączeniem pól golfowych, kortów tenisowych, stajni, stadnin i torów wyścigowych dla koni, infrastruktury do sportów wodnych i lotniczych, których nie dotyczą ograniczenia co do maksymalnej liczby osób) może brać udział nie więcej niż 250 uczestników jednocześnie, nie licząc osób zajmujących się obsługą wydarzenia. Wydarzenia te są bez udziału publiczności”

Wybierając się na wyścig amatorski pamiętajcie więc, by nie zabierać ze sobą rodziny. Wy w stawce 250 uczestników będziecie mogli za to rywalizować bez obaw.

Popularne

To Top