Świat

Jak przeskoczyć skoczka? – zapowiedź 2. etapu Vuelta a Espana 2020

Unipublic/Charly Lopez

Po imponującym otwarciu wyścigu w wykonaniu Primoza Roglica środa ponownie będzie areną walki zawodników z czołówki klasyfikacji generalnej. Czy drugiego dnia ktoś pokona Słoweńca?

Początek etapu powinien posłużyć spokojnemu uformowaniu się ucieczki i ujawnieniu się pierwszych chętnych do zbierania punktów w klasyfikacji górskiej. Na 29 i 87 kilometrze ulokowano dwa podjazdy 3. kategorii, a biorąc pod uwagę fakt, że to dopiero 2. etap to po ucieczce nie powinno być już śladu u podnóża podjazdu pod Alto de San Miguel.

Ostatnia tego dnia wspinaczka rozpocznie się nieco ponad 25 kilometrów przed metą, a cały podjazd liczy 9,4 km ze średnim nachyleniem blisko 8%. Najbardziej wymagający jest początek i końcówka premii – tam nachylenie przekracza 15%. Ze szczytu do mety wiedze kilkanaście kilometrów zjazdu i o losach zwycięstwa zapewne zadecyduje sprint z grupki faworytów.

Niesamowicie mocny jest Primoz Roglic i wydaje się, że lider wyścigu po 1. etapie jest murowanym faworytem do wygrania również drugiego etapu. Mając tak ogromne wsparcie w postacie Seppa Kussa, Georga Bennetta, Toma Dumoulina i Roberta Gesinka Słoweniec do mety pewnie nie dotrze samotnie i po walce na podjeździe może jeszcze mieć kogoś do rozprowadzenia na ostatnich metrach.

Również mocny wydaje się być Richard Carapaz, który przy nieco dłuższej wspinaczce niż wtorkowa na Arrate również powinien nieco dłużej mieć wsparcie kolegów. Nawet jeśli w pewnym momencie Ekwadorczyk zostanie sam to nie powinien mieć problemów z utrzymaniem tempa ekipy Jumo-Visma w tej części wyścigu, a podczas Tour de Pologne pokazał, że sprinterskich umiejętności mu nie brakuje.

Bazując na tym co widzieliśmy na otwarcie wyścigu w czołówce powinni się jeszcze utrzymać Enric Mas (Movistar) czy Esteban Chaves (Mitchelton-Scott), bo nie jestem przekonany co do Dana Martina. Lider Israel-StartUp Nation prawdopodobnie straci kontakt z najlepszymi góralami jeszcze na podjeździe, a dodatkowo znając jego umiejętności zjazdowe stawiam, że również i tam straci do najgroźniejszych rywali.

Duże nachylenia na finałowym podjeździe również powinny premiować Michaela Woodsa i Hugh Carthy’ego. Kanadyjczyk jest poobijany po kraksie na pierwszym etapie, ale drugi z zawodników EF Pro pokazał na Arrate, że forma jest we właściwym miejscu i także powinien być w grze o etapowe zwycięstwo.

To Top