Świat

Wszystko albo nic – Zapowiedź 15. etapu Giro d’Italia

Jakob Fuglsang
Jakob Fuglsang / fot. Astana

Niezwykle emocjonująca (zwłaszcza dla polskich fanów) “czasówka” przyniosła zyski Rafała Majki i jego awans w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia na szóstą pozycję. Faworyci do zwycięstwa w wyścigu nie mają jednak chwili wytchnienia – już w niedzielę czeka ich sprawdzian w bardzo wymagającym terenie a ten, kto w sobotę dał z siebie zbyt dużo, może ponieść bardzo wysoką cenę.

W niedzielę peleton zaatakuje Dolomity, ruszając z Rivolto i na pierwszą, poważniejszą przeszkodę natrafiając już po 54 kilometrach jazdy. Będzie to podjazd na Sella Chianzutan (9,6 km, 5,6 %), klasyfikowany jako premia 2. kategorii. Następnie kolarzy czekają jeszcze trzy wspinaczki: Monte Rest (7,4 km, 7,7%), Pala Barzana (9,2 km, 5%) i prowadzący na metę podjazd do stacji narciarskiej Piancavallo (14,3 km, 7,9%). To właśnie ten ostatni powinien być areną prawdziwej batalii faworytów do końcowego triumfu. Łącznie kolarze pokonają 185 kilometrów i 4400 metrów przewyższenia.

źr. La Flamme Rouge

To, co może się wydarzyć na etapie jest tak naprawdę… sporą niewiadomą. Kluczowe będzie bowiem to, jaki wpływ na faworytów “generalki” miała jazda indywidualna na czas i jak wiele poświęcili oni na nią sił. Każda chwila słabości może być przez rywali bezlitośnie wykorzystana. Patrząc pod tym kątem, zagrożony może czuć się lider – Joao Almeida (Deceuninck – Quick Step), który w sobotę ewidentnie źle rozłożył siły i mimo dobrego wyniku (najlepszego z faworytów) – z każdym kilometrem słabł. Może się okazać, że przeszarżował, a jego blisko minutowa przewaga nad drugim w klasyfikacji Wilco Keldermanem (Team Sunweb) stopnieć może w mgnieniu oka.

Właśnie, Kelderman. Jeżeli szukać mamy faworyta niedzielnych zmagań, wskazać chyba trzeba na Holendra który przeżyw prawdopodobnie najlepsze chwile w swojej karierze. Od pierwszych etapów pokazuje moc, świetnie jeżdżąc “czasówki” i mozolnie zyskując sekundy w górach. To on był także tym, który (nie ukrywajmy – chyba zlekceważony) oderwał się od teoretycznie najmocniejszych zawodników na pierwszym, górskim odcinku z metą na stokach Etny. Z drugiej jednak strony – jeżeli Almeida nie wytrzyma trudów zmagań, do zdobycia różowej koszulki wystarczy Keldermanowi defensywna jazda.

Kto musi atakować? Kolarze znajdujący się za jego plecami. Wątpliwe, by było stać na skok po etap Pello Bilbao (Bahrain-McLaren), ale już zajmujący piąte miejsce w “generalce” Vincenzo Nibali (Trek-Segafredo) jest zdolny do absolutnie wszystkiego. Pozbawiony wsparcia najlepszego gregario – Giulio Ciccone (nie przystąpił do 14. etapu) będzie zdany sam na siebie i swój instynkt, który w przeszłości go nie zawodził. Czy jednak jest na tyle mocny, by wygrać? Cóż, osobiście powątpiewam i nie zdziwię się, jeżeli obok Almeidy to na nim “czasówka” odciśnie największe piętno.

Numerem 6 w klasyfikacji jest Rafał Majka. Polak stwierdził po sobotnim odcinku, że starał się jechać dość zachowawczo, a skoro wystarczyło to na miejsce w drugiej dziesiątce, sygnał jest jasny – forma się “zgadza”. W Piancavallo powinien zameldować się w czołówce, lecz przy swoim, dość defensywnym stylu jazdy raczej nie pokusi się o atak po etap. Co innego czający się za nim Domenico Pozzovivo (Team NTT) i Fausto Masnada (Deceuninck – Quick Step), którzy nie mają nic do stracenia i nawet w przypadku pospolitego “strzału” i sporych strat w klasyfikacji nie będą z pewnością rozdzierać szat.

Na akcję pod kryptonimem “wszystko albo nic” może się także zdecydować Jakob Fuglsang (Astana), który już na tym etapie zmagań traci do lidera ponad cztery minuty. Duńczyk to świetny góral, a straty ma na tyle pokaźne, że musi zacząć je odrabiać.

Popularne

To Top